Rush Hour – nauka cierpliwości

Rush Hour to chyba jedna z najbardziej znanych na świecie łamigłówek wydanych przez amerykańską firmę ThinkFun. Od pierwszego wydania w 1996 r., pojawiła się w ponad 30 krajach i sprzedano ją w milionach egzemplarzy. Uzyskała 26 nagród w różnych kategoriach i doczekała się: 3 dodatków, wersji Deluxe (uzyskała 3 nagrody), wersji dla dzieci (2 nagrody), wersji z inną tematyką: Railroad Rush Hour (7 nagród) i  Safari Rush Hour (7 nagród), oraz wersji elektronicznej dostępnej dla systemów iOs & Android (4 nagrody). Lepszej rekomendacji nie trzeba.

Ta 1-osobowa łamigłówka została zaprojektowana przez Nob Yoshigahara – chemika z wykształcenia, zajmującego się początkowo polimerami, później wykładaniem chemii i matematyki w szkole wyższej. Z czasem stał się jednym z najbardziej znanych i cenionych japońskich projektantów łamigłówek i autorem prawie 80 książek na ich temat. Jako autor i projektant współpracował przede wszystkim z Ishi Press, ThinkFun (wydano 6 łamigłówek, które odniosły komercyjny sukces) i Hanayama Toys.

Prototyp Rush Hour nosił nazwę Tokyo Parking, jednak wydawca musiał ją dopasować do rynku amerykańskiego i panujących tam stereotypów. Yoshigahara wraz ze współpracownikami opracował bez użycia komputera (choć sam zajmował się programowaniem) 40 zadań. Później pojawiły się 3 dodatki, każdy zawierał nowy samochodzik (o wymiarach 1×2 lub 1×3 pola) i  40 zadań. Każde zadanie było wymyślane i testowane przez ludzi, komputery były wykorzystywane jedynie do znalezienia najprostszego rozwiązania. Nie wiem czy wiecie, ale większość zadań we współczesnych łamigłówkach opracowywanych jest przy pomocy komputerów. Z biegiem czasu w firmie ThinkFun wykorzystano komputer do wygenerowania zadań do Rush Hour. Znaleziono 43 296 unikalnych zadań, tą liczbę zawężono do 12 000 używając programu generującego ludzkie zachowania np. analizę do 3 ruchów naprzód. Na iPhone zastosowano 2500 zadań.

Na polskim rynku Rush Hour znane jest od bardzo dawna. Pod koniec ubiegłego roku, dzięki wydawnictwu Egmont, pojawiła się wersja polskojęzyczna. Wersja ta różni się od poprzedniej tym, że posiada 40 całkowicie nowych zadań. Łamigłówka składa się z podstawki z szufladką do przechowywania kart z zadaniami i instrukcją, 16 samochodzików o wymiarach 1×2 lub 1×3 pola, w różnych kolorach ułatwiających identyfikację podczas analizy rozwiązań, oraz dołaczony jest woreczek z materiału ułatwiający transport. Wykonanie jest na najwyższym poziomie.

Celem jest wyprowadzenie z zatłoczonego parkingu czerwonego samochodu, kierując się zasadą, że pojazdy mogą poruszać się tylko w przód lub w tył. Sposób ułożenia samochodów jest pokazany na karcie z zadaniem, wszystkie są podzielone na 4 stopnie trudności. Do każdego zadania dołączone jest rozwiązanie w postaci najprostszej sekwencji ruchów. Jak widać reguł jest tu bardzo mało.

To, że jest ich mało i każdy czuje się świetnym kierowcą, nawet ci co nie mają prawa jazdy, nie oznacza, że zadania są proste. Oczywiście kilka początkowych tak wymyślono, by zachęciły do dalszych zmagań. A potem… Jest taki korek, tłok, ścisk, kakofonia klaksonów, tony przekleństw, krzyków, wycie syren policyjnych, że czasem trzeba uciekać, by odpocząć. Potem kierowca wraca, wypoczęty, zadowolony, z nowymi pomysłami. I tak zadanie, za zadaniem, aż do ostatniego. Są ludzie, którzy szybko znajdują algorytm rozwiązywania, ale większość go nie widzi. W trakcie rozwiązywania pojawiło się przeczucie, że zadania na dany poziom nie są dobrane przypadkowo np. zgodnie z czasem rozwiązywania testerów. Łączy je jeden wspólny sposób zapędzania w kozi róg, zastawiania pułapek, albo patrząc z drugiej strony – podobna technika rozwiązywania.

Pierwsze trzy poziomy trudności rozwiązałam dzięki prostej analizie od prawej strony planszy, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Trzeba określić, które pojazdy muszą być usunięte z drogi, tak by czerwone auto mogło przejechać. Przesunięcie jednego auta, wymaga przesunięcia następnego itd. Uzyskuje się mechanizm zębatkowy. Bardzo dużo daje wyobrażenie ostatecznych pozycji samochodów. Niestety, ostatni poziom, mimo stosowania tej techniki i jasnego określenia pozycji samochodów, okazał się dla mnie już nie taki łatwy. Zaczęły się dłuższe przestoje, błędne manewrowanie i ciągłe ustawianie pojazdów „od nowa”. Znajomi, którzy bawili się tą łamigłówką, radzili sobie różnie. Jedni brnęli przez poziomy trudności z umiarkowaną szybkością, inni już na początku mieli przestoje. Jednak wszystkim podobała się bardzo. Myślę, że przez bardzo dobrze znane życiowe doświadczenie. Satysfakcja po rozwiązaniu zadań była bardzo duża, czy porównywalna do pokonania ulicznego korka? Tego nie wiem, ale uśmiech miło było zobaczyć.

Rush Hour, choć jest łamigłówką o samochodach, jednakowo cieszy wszystkich zainteresowanych. Sposób rozwiązywania jest mieszaniną logicznego myślenia i intuicji, podpartych metodą prób i błędów. Trzeba jednak trochę cierpliwości, czego zwykle brakuje starszym dzieciom i młodzieży.