Stratopolis – warstwowa gra logiczna

Gry logiczne z wydawnictwa Gigamic zawsze mnie intrygowały. Pięknie wydane, szczególnie seria drewniana, z pomysłem, dające sporo satysfakcji, wymagające myślenia. Goblet, Pylos, Inside, Gyges, Quarto, Quoridor i in. Po tej serii trafiałam na przeciętne, bądź słabe gry. Wreszcie pojawił się na rynku bakelitowy (o ile dobrze rozpoznałam materiał) „Stratopolis” Annick Lobet. Gra, która mnie pozytywnie zaskoczyła.

Każdy z graczy dysponuje 20 L-kształtnymi płytkami, podzielonymi na 3 pola o różnej kombinacji kolorów: czarnym, czerwonym i zielonym. Czarny kolor jest neutralny, pozostałe dwa przypisane są graczom, jedna z osób gra kolorem zielonym, druga czerwonym. Płytki graczy dodatkowo oznaczono cyframi na rewersach. W grze nie ma określonego pola, w trakcie gry jest po prostu tworzone, czasem zajmuje większą, a czasem mniejszą powierzchnię.

Powstaje ono poprzez naprzemienne dokładanie płytek zgodnie z regułami:
– pierwsza warstwa tworzona jest poprzez dokładanie płytek, tak by nowo dołożona płytka stykał się przynajmniej 1 z boków z już położoną płytką;
– na pierwszej warstwie nie ma znaczenia jakie kolory stykają się ze sobą;
– płytki można układać jedna na drugiej, jednak nowa płytka musi przykryć co najmniej 2 różne płytki z niższej warstwy (eliminuje to dążenie do budowania wielopiętrowych wież, czyli zdobywanie punktów bez wysiłku intelektualnego), oraz nakładane pola płytek muszą być zgodne co do koloru (czerwone pole można położyć tylko na czerwone lub neutralne, podobna zasada dotyczy koloru zielonego, płytki neutralne można kłaść na dowolny kolor);
– dokładane płytki nie mogą pokrywać ani jednym fragmentem pustego pola, czyli nie mogą wisieć w powietrzu.
Po wyłożeniu ostatniej płytki następuję podliczanie punktów. Gracze sumują pola we własnym kolorze, które tworzą jednolitą powierzchnię, tj. stykają się co najmniej 1 bokiem, i mnożą je przez najwyższą warstwę, na której się znajdują.

W podstawowej wersji gry, własne płytki dociąga się z utworzonego stosu, na którym widać tylko wierzchnią płytkę. Mimo tej losowości gra daje wiele możliwości. Gracze mają duży wybór odnośnie miejsca ułożenia płytki, mogą pnąć się w górę lub rozbudowywać powierzchnię. Można grać walcząc tylko o swoje terytorium lub agresywnie – przeszkadzając przeciwnikowi, próbując porozrywać jego powierzchnię, albo nie dopuszczając do utworzenia wyższej warstwy. Trudność w tej grze stanowi zasada mówiąca o sposobie położenia płytki na istniejącej warstwie i choć dopasowanie kolorystyczne nie jest szczególnym utrudnieniem, to pokrycie co najmniej 2 różnych płytek już jest problemem, który wymaga często dobrego rozplanowania ruchów. Przejęcie najwyższej warstwy przeciwnika jest dość trudne, ale możliwe do wykonania, pod warunkiem, że „wieża” nie jest otoczona płytkami tylko w kolorze przeciwnika, albo przeciwnik nie zablokował płytek tworząc „dziurę” nie do przykrycia.

W grze zaproponowane są 3 dodatkowe, bardziej strategiczne warianty: w pierwszym przed rozgrywką gracze ustalają kolejność swoich klocków w stosie; w drugim gracze dobierają po 3 płytki ze stosu, po wyłożeniu na pole gry jednego z nich, dociągany jest kolejny; trzeci wariant w polskiej i angielskiej wersji językowej wprowadza… całkowitą losowość przy wykładaniu klocków. Na forum BGG sprawa została wyjaśniona – nastąpiła pomyłka w tłumaczeniu, która całkowicie zmieniła sens gry. Poprawnie wariant powinien brzmieć: na początku gry nie tworzy się stosu płytek, ale kładzie się je odkryte przed graczem, tak by mógł swobodnie wybierać płytkę w swojej turze. Właściwa wersja wariantu (numer 2 w instrukcji) bardzo mnie zadowoliła i taką polecam ze względu na możliwość tworzenia strategii w grze. Trzeba realizować swoje zamierzenia i jednocześnie analizować ruchy przeciwnika, patrzeć na to jakie ma klocki i czy którymś jest w stanie odebrać nam najwyższą warstwę. Rozgrywki w wariantach mniej lub bardziej losowych zwykle trwają po 10 minut, a i tak jest to naprawdę dobrze spędzony czas. Wariant czysto strategiczny może trwać ponad 20 minut.

Stratopolis zaskoczył mnie prostotą zasad, małą powtarzalnością i uniwersalnością. Do rozgrywki siąść może każdy i myślę, że każdy zakończy grę usatysfakcjonowany. W dodatku gra nigdy nie skończy się na 1 rozgrywce, a przynajmniej u mnie bardzo wciągała graczy. Z tytułem warto się zapoznać, choć nie wymaga od graczy bardzo intensywnego myślenia.

Tekst pierwotnie opublikowałam na łamach serwisu GamesFanatic