Reiner Knizia dzieciom #1 – małe a cieszy

Reiner Knizia zaprojektował dla najmłodszych graczy ponad 100 tytułów. Tak naprawdę trudno je zliczyć, bo te same mechaniki często pojawiają się w różnych oprawach graficznych i pod zmienionymi nazwami. Wszystkie te gry opierają się na prościutkich mechanikach, choćby technikach zapamiętywania lub rzutach kośćmi. W ogólnym zarysie, mechaniki są bardzo do siebie podobne, różnicują je szczegóły.

W udzielonym mi wywiadzie tak opowiadał o projektowaniu gier dla dzieci: „Gry dla dzieci muszą być szczególnie atrakcyjne pod względem haptycznym (chodzi tu o materiał z jakiego są wykonane) i graficznym. Reguły muszą być bardzo proste, jednakże muszą również pozwolić dzieciom i potencjalnym starszym członkom rodziny na przeprowadzenie interesującej rozgrywki. Wszystko musi być bardzo intuicyjne, w przeciwnym razie nienaturalne reguły zostaną zignorowane”. Postawię więc pytanie – czy gry dla dzieci jego autorstwa są naprawdę interesujące i dopracowane?

Przyglądnęłam się 3 grom Knizii, wydanym w tym roku przez wydawnictwo Piatnik: Gold Nuggets (od 8 lat), Dino Park (7+) i Kang-a-Roo (6+). Pierwsze dwie opierają się na zarządzaniu kośćmi, ostatnia na zarządzaniu kartami. Pierwsze dwie z partyjki na partyjkę podobały mi się coraz bardziej, względem ostatniej mam wątpliwości. To co łączy wszystkie te gry to: niewielka liczba elementów, zbyt duże pudełka (niestety taka seria wydawnicza), estetycznie wykonane elementy, proste zasady, działanie odprężające i zainteresowanie grup docelowych czyli dzieci.

Pudełko

Pudełko

Gold Nuggets to gra kościana, w której gracze zdobywają bryłki złota z banku. Mechanika rzucania jest bardzo podobna do tej znanej z gry Polowanie na robale. Gracz po rzucie 7 kośćmi może odłożyć: dowolną liczbę kostek z bryłką złota (symbol), minimum 1 lasso, lub co najmniej 3 kości o tej samej wartości liczbowej. Po tym gracz decyduje czy przerzuca nieodłożone kości jeszcze raz, czy bierze odpowiednią liczbę bryłek złota/kryształków z banku. Po każdym kolejnym rzucie musi odłożyć co najmniej 1 kość z bryłką złota lub lasso, ewentualnie dowolną liczbę kostek z wartościami jakie już miał odłożone lub znów 3 kostki o tej samej wartości. Odłożenie wszystkich 7 kości pozwala na powtórzenie kolejki i zdobycie kolejnych bryłek z banku. Jeśli gracz nie wycofał się z dalszych rzutów w odpowiednim momencie i nie jest w stanie odłożyć kostki, to traci wszystko. Jest to gra o zarządzaniu ryzykiem, użyty mechanizm press your luck jest odczuwalny i stwarza napięcie. Gra nie wymaga myślenia, turlanie jest bardzo przyjemne i odprężające. Nie trzeba analizować rzutów przeciwników, bo interakcja jest na minimalnym poziomie, a w dodatku, dla podsycenia emocji, negatywna – jeśli gracz odłoży 3 lassa, wtedy będzie mógł zabrać kryształy od dowolnego współgracza zamiast z banku.

Gracz zdobywa 8 kryształków

Gracz zdobywa 8 kryształków

Pod względem możliwości podkradania kryształków i rozłożenia końcowych wyników, lepsza jest gra w co najmniej 3 osoby. Początkowo obawiałam się, że przy większej liczbie graczy downtime będzie bardzo duży, ale nie jest tak źle. Rzucanie kośćmi przebiega dość szybko, jednak pod tym względem im mniej graczy, tym lepiej. To rzucanie kośćmi jest bardzo wciągające, o czym przekonałam się po kilku partiach. Po ciężkim dniu, gdy nie mam ochoty na jakiekolwiek większe myślenie, lubię w nią poturlać. Dzieciom bardzo się podoba za prostotę, szybką rozgrywkę, możliwość podkradania kryształków przeciwnikom. Grę można wrzucić w jakiś płócienny woreczek i zabrać do plecaka.

Pudełko

Pudełko

Drugą grą opartą na rzutach kośćmi jest Dino Park. Jest to kolejna bardzo sympatyczna turlanka, w której gracze kolekcjonują karty z dinozaurami. Karty są o różnych wartościach punktowych, zwycięzcą zostanie gracz z największą liczbą punktów. Gracze walczą zawsze o 3 widoczne karty, na których wskazane są symbole narzędzi jakie trzeba użyć do zdobycia danego dinozaura. Gracz rzuca 5 kostkami, za każdym razem musi odłożyć co najmniej 1, która wskazuje wolny symbol na karcie dinozaura, lub symbol neutralny – lornetkę. Odłożenie kostki z symbolem narzędzia na bok, skutkuje położeniem pionka odkrywcy na tym samym symbolu na karcie. Kolejne przerzucanie wszystkich kostek jest możliwe jeśli gracz w pierwszej turze odłożył wszystkie kości i miał w tym co najmniej 2 lornetki. Gracz chcąc zabrać całkowicie zapełnioną pionkami kartę dinozaura musi zakończyć rzucanie, jeśli zaryzykuje dalsze rzuty, przy niepowodzeniu traci tę kartę(-y). Całkowicie zapełnione, ale nie zebrane karty dinozaurów są odrzucane z gry. Karty dinozaurów różnią się wartościami punktowymi (1-5), a w obrębie każdego gatunku różnią się liczbą i rodzajem użytych narzędzi.

Gracz zdobywa kartę za 1 pkt

Gracz zdobywa kartę za 1 pkt

Ta gra również nie wymaga specjalnego myślenia, wystarczy szybki rzut okiem na sytuację na stole gdy nadchodzi kolejka. Interakcja opiera się jedynie na możliwości wykorzystania niezapełnionych przez poprzednika kart. Zarządzanie ryzykiem jest tu również niewielkie, jednak gracz musi rozważyć czy opłaca mu się inwestować w daną kartę, ile umieścić tam pionków, a tym samym w jakim stopniu pomóc przeciwnikowi gdy rzuty kośćmi okażą się pechowe. Można grać w tę grę również solo i muszę przyznać, że ta wersja też jest przyjemna. Odnośnie oprawy graficznej – szkoda, że wydawcy użyli rysunki tylko 5 dinozaurów, gra miałaby również aspekt edukacyjny. Gra jest lubiana przez dzieci, a dla dorosłych stanowi sympatyczny odpoczynek.

O trzeciej grze napiszę w drugiej części tej recenzji.

Gry przekazało wydawnictwo Piatnik. Bardzo dziękuję.

  • GRAFIKA: 5/5

    Estetyczne i solidnie wykonane elementy

  • TRUDNOŚĆ: 1/5

    Bardzo proste zasady

  • OCENA: 4/5

    Sympatyczne i niezobowiązujące turlanie