Qwirkle – relacja z mini-turnieju

12 lipca 2013 r. w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Chrzanowie odbył się mini turniej gry Qwirkle dla dzieci w wieku 8-12 lat. Turniej został zorganizowany dzięki uprzejmości wydawnictwa G3, które na ten czas przesłało do biblioteki 4 turniejowe egzemplarze Qwirkle, za co bardzo dziękuję. Podziękowania należą się również wszystkim pracownikom Oddziału dla Dzieci i wolontariuszom – dzięki ich pomocy cały turniej przebiegł bardzo dobrze. A jak było?

W ramach Pożytecznych Wakacji w bibliotece w Chrzanowie dzieci w wieku 6-12 lat mają różne zajęcia. Między innymi raz w tygodniu spotykamy się przy grach planszowych. Kilkanaście tygodni temu postanowiłam przeprowadzić mini turniej Qwirkle. Na zajęciach w roku szkolnym kilka osób nauczyło się grać. Byłam zadowolona z moich graczy i cieszyłam się na ten turniej. Rozpoczęłam zajęcia wakacyjne i dopadł mnie stres. Na pierwszych zajęciach, takich przygotowujących do turnieju, nie stawił się żaden znany mi gracz. Nie poddawaj się. Trzeba dzieci uczyć, są pojętne! Rozdałam worki z kostkami Qwirkle, wytłumaczyłam zasady i rozpoczęły się pierwsze pojedynki. Dzieci jak to dzieci, zasady złapały po swojemu, tym bardziej, że o grach planszowych nie wiedziały zbyt wiele. Biegałam więc od stolika do stolika i próbowałam rozwiać wątpliwości. Często (ale nie zawsze) z marnym skutkiem. Nie poddawaj się.

Minął tydzień. Piątek rano. Pełna dobrych myśli przygotowałam tory punktacji, kartki z pomocą gracza, ołówki, własny egzemplarz Qwirkle. Spakowałam jeszcze kilka gier dla młodszych dzieci i spojrzałam na zegarek. Jeszcze pół godziny do wyjścia, a moje dziecko śpi w najlepsze. Stres.

 

Obudzić, umyć, ubrać, nakarmić i zapakować do samochodu. Skończyło się na ubieraniu dziecka przez sen i śniadaniu wpakowanym do reklamówki. Potem w drzwiach wejściowych pies sąsiadów przywitał mnie bardzo serdecznie. Błotne ślady łap zostały mi na spodniach. Nie poddawaj się. Trudno. Wyschło. Wyskrobałam po drodze. Po dotarciu do biblioteki okazało się, że sporo dzieci jest nowych, nie przyszły też te, które uczyły się grać tydzień wcześniej. Nie poddawaj się.

Dam radę. 4 stoliki, 16 dzieci, tłumaczenie zasad, bieganie między stolikami, rozwiewanie wątpliwości. Pierwsza rozgrywka trwała ponad godzinę. Byłam wręcz zachwycona tym, jak dzieci grały. Ich umiejętności i zdolność myślenia są naprawdę godne pochwały, jednak musiałam wymyślić własne zasady turniejowe, by poradzić sobie z nierównym poziomem uczestników. Dzięki nim wyklarowała się bardzo silna grupa graczy. Cała męska. 6 qwirklowców, którym kostki i zasady nie były straszne. Weszli do finału. Grali po 3 przy 2 stolikach. Walka była zacięta, do samego końca. 3 pierwsze miejsca zostały uhonorowane dyplomami i drobnymi upominkami.

Panowie, jeszcze raz Wam gratuluję!

Zdjęcia udostępniła Miejska Biblioteka Publiczna w Chrzanowie za zgodą rodziców dzieci uczestniczących w turnieju.

  • Wpaniała misja. Utopijna myśl sie przybłąkała. Gdyby wydawnictwa współpracowały z osobami na takim poziomie zangarzowania jak Twoje w każdym większym mieście, połaczyło by to interes wydawnictw z potrzebami geeka-edukatora a przede wszystkim z wychowaniem dzieci w kulturze wspolnego spędzania czasu z dala od ekranów telewizorów i komputerów. Jestem pod wielkim wrażeniem Twojej pracy.

    • scheherazadeZnadPlanszy

      Dzięki. Co ciekawe, mnie się udało przebić z grami nie tam gdzie mieszkam, tylko kilka km dalej. Większe miasta mają większe szanse na zorganizowanie czegoś ciekawego. Małe miasteczka mogą liczyć tylko na pasjonatów, którzy akurat tam mieszkają, chcą cokolwiek zrobić i znajdą miejsce na spotkania.

    • palmerZnadPlanszy

      Co do polskich wydawnictw, to trzeba przyznać, że akurat bardzo chętnie współpracują i angażują się we wszelkie akcje propagowania grania. Prowadzę szkolne kółko gier to wiem co mówię 😉