OVO

Jakie jest jajko każdy widzi, bez ingerencji nie da się postawić. Motyw ten można znaleźć w  starej hiszpańskiej opowiastce o Jaśkowym jajku, jak i w anegdocie o Kolumbie. Historia z jajkiem pokazuje, że nie trzeba szukać trudnych i skomplikowanych metod, by coś osiągnąć. Taki właśnie jest pomysł na OVO – łatwe zasady i zabawa murowana, w dodatku przy użyciu jajek.

OVO Rachel Foulon już dawno zwróciło moją uwagę. Przez swój wygląd i zadatki na ciekawą grę logiczną, choć sięgającą mechanicznie do gry Skoczki. W OVO gra toczy się na planszy o wymiarach 6×6 wgłębień, przy użyciu 12 jajek (po 6 dla gracza w grze 2 osobowej lub po 4 w grze 4 osobowej). Jajka każdego gracza są oznaczone różnymi symbolami. Wygląd gry to pierwsza atrakcja. Drugą stanowią proste, a przez to szybkie do wytłumaczenia reguły.

Celem gry jest osiągnięcie bazy przeciwnika wszystkimi jajkami i powrót do własnej. Piony mogą poruszać się w dowolnym kierunku, tj. w pionie, poziomie lub na skos, o jedno pole lub przeskakiwać inne piony, jeśli za nimi jest wolne pole. Przy dobrym ułożeniu innych pionów można wykonać całą serię skoków. W pierwszej fazie gry widoczne są symbole na jajkach. W drugiej, już tych symboli nie widać. Osiągając bazę przeciwnika należy obrócić jajko tak, by symbol pozostał niewidoczny i w takim ułożeniu należy je z powrotem doprowadzić do swojej bazy. Problem polega na tym, że jajka stają się w tym momencie neutralne – każdy gracz może je przesuwać, w dodatku wszystkie wyglądają jednakowo. Wystarczy sekunda rozproszenia – dziecko, telefon, coś spadnie ze stołu itp. i niestety często zapomina się położenie własnych pionów. Zagubieniu na planszy sprzyjają również, wykonane przez pomyłkę lub specjalnie, zagrania przeciwnika. Zaczyna się właściwie najzabawniejsza i najbardziej emocjonująca część gry. Gracze często myślą, że prowadzą swoje piony i z pewną miną zmierzają ku końcowi. Koniec często bywa zaskoczeniem, jeśli gracz się pomylił, a jako pierwszy zgłosił zakończenie gry, to przegrywa. W grze 4 osobowej, po pomyłce gracz usuwa swoje jajka z planszy, dyskretnie poszukując brakującego i gra to czy się pomiędzy pozostałymi graczami.

Nie myślcie, że ta gra jest całkowitym chaosem. Reguły gry pozwalają na dyskretne podglądnięcie ukrytego symbolu w trakcie rozgrywki. Według polskiego tłumaczenia wolno to zrobić tylko wtedy, gdy nie możemy wykonać żadnego ruchu jajkiem. Tu muszę zwrócić uwagę na fakt, że właściwie nie ma możliwości zablokowania ruchu przeciwnika. Każde jajko da się poruszyć. Do tłumaczenia wkradł się błąd. Według wersji niemieckiej i angielskiej – podglądnięcie symbolu jest zwykłą akcją w zamian za ruch. Podglądasz, ale nie poruszasz się. Ta drobna różnica diametralnie zmienia grę. W pierwszej wersji jest to szalona zabawa oparta na zapamiętaniu pozycji 6 własnych jajek, zmieniających ustawienie w sposób dynamiczny. Druga wersja czyni z OVO grę logiczną. O zwycięstwie trzeba myśleć już od pierwszego ruchu. Ustawianie pionów i przeskakiwanie w sekwencji ruchów musi być tak opracowane, by szybciej niż przeciwnik doprowadzić jajka do fazy ukrytej i wrócić nimi. Trzeba wtedy rozważać czy warto tracić ruch na podglądnięcie symbolu, czy wierzyć w swoją pamięć i wyprzedzić przeciwnika.

A to ci dopiero niespodzianka...

A to ci dopiero niespodzianka…

Widziałam partie, w których gracze najpierw doprowadzali wszystkie swoje jajka do bazy przeciwnika, a dopiero potem wyruszali w drogę powrotną. Tak zachowawcza gra wcale nie gwarantuje wygranej, jest w niej dużo mniej emocji i mniej myślenia. Dobra gra to taka, w której zmierza się do umiejętnego wykorzystania rozstawionych pionów na planszy, do tworzenia takich układów, by szybko przemieszczać się tam i z powrotem. Posiadanie na planszy zakrytych i odkrytych pionów ułatwia ich kontrolę.

Wszystkie wyglądają jednakowo

Wszystkie wyglądają jednakowo

Grając w 4 osoby trzeba pionami dojść do dowolnej bazy. Zapamiętanie pozycji 4 własnych pionów jest tak samo trudne jak 6. Tym bardziej, że przeciwników jest więcej, a więc zmiany na planszy są częstsze. Do momentu kolejnej tury gracza sytuacja mocno się zmienia i trzeba być tu bardziej taktykiem niż strategiem. Gdy inni zablokują jedną z baz, trzeba po prostu zająć się innymi pionami i poczekać na jej odblokowanie lub dokonać relokacji.

Nie jest to mózgożerna gra logiczna, ale ciekawsza wersja skoczków. Każdy mój współgracz zasiadał z zaciekawieniem do planszy i odchodził od niej z chęcią na kolejną partię, czy to w 2 czy 4 graczy. Gra jest generatorem śmiechu i dobrej zabawy. Niedzielni gracze byli zachwyceni. Stratedzy już mniej, ale faza zakrycia pionów bardzo im się podobała. Mnie też.

logo_g3

  • GRAFIKA: 5/5

    Estetyczne i solidnie wykonane elementy z tworzywa sztucznego

  • TRUDNOŚĆ: 1/5

    Bardzo proste zasady

  • OCENA: 5/5

    Zagrać może każdy, szczególnie atrakcyjna dla niedzielnych graczy, dzieci i rodzin; dla strategów filler; subiektywnie oceniam o punkt mniej