Z matematyką za pan brat

Rozpoczął się rok szkolny. Rozpoczęły się również problemy z nauką w szkole. Ciągle będzie słychać: nie lubię historii, nie lubię matematyki, nie lubię chemii itd. A może nie lubię, bo nie rozumiem, bo nie włożyłem wystarczającej ilości pracy, by z czystym sumieniem stwierdzić, że jednak nie jestem stworzony do czegoś tam? Nie lubię łatwo przychodzi.

Gdy rodzice mają taką możliwość, to sami starają się pomóc swoim dzieciom. Dzieci jak to dzieci, z rodzicami niechętnie się uczą. Lekcje wyrównawcze? Korepetycje? Pomoc zdolnego kolegi, cioci, kuzyna? Mam też inny pomysł – gry planszowe, choć to nie bezpośrednia pomoc i nie do wszystkiego się nadają.

Są gry, które pomogą w nauce matematyki, a raczej w wykonywaniu działań. Zanim do nich dojdę zacznę od łamigłówek. Uważam je za konieczność. Ciągle je wykorzystuję, by rozwinąć logiczne myślenie. Jedno, dwa, a nawet kilka zadań w trakcie godziny nauki i co najważniejsze – są dobre efekty. Na gry planszowe trzeba więcej czasu, nie zawsze go mamy tyle, ile byśmy chcieli.

Jeśli mowa o grach planszowych, jest kilka takich, które zaprzyjaźnią dzieci z liczbami i pomogą w wykonywaniu obliczeń. Niewielkie gry, proste, ale bardzo przydatne. Dla dzieci małych i dużych. Studenci to też dzieci, czasem nie potrafią bez kalkulatora wykonać prostych obliczeń. Nie będzie więc wstydem, gdy i oni, a właściwie każdy dorosły, czasem zasiądą do tak prostych gier. Liczenie w pamięci to ważna umiejętność.

Do zabaw z liczbami i ich segregowania służą m.in.: Sudoku, 6 bierze, Block 5, Take It Easy, Ligretoo. Do wykonywania prostych obliczeń: Łap zwierzaki, 2×2 (wyd. Granna); 3, 2, 1…Start!; Kod Faraona. Te 2 ostatnie są już dość wymagające dla dzieci. Pierwszą z nich recenzowałam na łamach GamesFanatic.pl i po prawie roku używania, mogę stwierdzić, że te obliczenia są… zbyt trudne dla dzieci. Trzeba sporo rozgrywek, by dzieciaki zaprzyjaźniły się z tą grą, jednorazowe spotkania odstraszają.

Jednak wspomniana gra nie stanowi aż takiego wyzwania jak Kod Faraona (wyd. G3). Gra jest naprawdę świetnym narzędziem edukacyjnym, które przez zabawę z obliczeniami: dodawaniem, odejmowaniem, mnożeniem i dzieleniem, ćwiczy matematyczną wyobraźnię. Pomysł na połączenie kości (k8, k10, k12), planszy, kafelków i klepsydry z matematyką jest genialny w swojej prostocie. Na planszy rozkłada się kafelki z liczbami, które na rewersie mają różne liczby punktów w postaci skarabeuszy. Gracz rzuca 3 kośćmi i stara się wymyślić działanie, łączące 2 lub 3 wartości z kości i dające w wyniku wartość jednego z kafelków na planszy. Na kościach muszą skupić się wszyscy uczestnicy gry, którzy po danym graczu, w ciągu 30 sekund, muszą wymyślić inne działanie, pasujące do wartości z kafelków. Prawidłowa odpowiedź jest nagradzana kafelkiem, który zostaje zastąpiony nowym. Nieprawidłowe działania są karane punktami karnymi. Na końcu wygrywa osoba z największą liczbą skarabeuszy znajdujących się na rewersach zdobytych kafelków.

Gra wymusza liczenie w pamięci, ćwiczy wymyślanie i wykonywanie prostych działań do 90, tabliczkę mnożenia. Jest naprawdę świetnym narzędziem i życzyłabym sobie takie w każdej szkole na lekcjach matematyki. Jeśli zaś trafi do domów – rodzicu, nie katuj taką grą dziecka, zagraj w radosnej atmosferze, dla zabawy, bo inaczej zrazisz do gier i matematyki. Co za dużo, to nie zdrowo.

Znacie jeszcze jakieś dobre gry wspomagające naukę matematyki?

 

Grę przekazało wydawnictwo