List Miłosny

16 kart do gry, prosta mechanika i na dzień dzisiejszy 106 pozycja w rankingu BGG. Seiji Kanai, autor gry RRR znanej u nas jako CLASH: Jihad vs. McWorld (implementacja Diablos Polacos), na pewno nie spodziewał się tak dużej popularności Listu Miłosnego. Zresztą ja też nie. Dopóki nie zagrałam.

Pierwsze spotkanie z grą:
– Tylko tyle kart?
– Może wystarczy, skąd wiesz co jest w środku?

Drugie spotkanie z grą:
– Potasowałeś? Odrzuć 3 karty i rozdaj każdemu po 1 z pozostałego stosu.
[Szszsz.. plask]
– Teraz słuchaj zasad, bo jest ich naprawdę bardzo dużo. Dociągasz 1 kartę ze stosu, odrzucasz 1 z 2, które masz teraz na ręku i wykonujesz akcję zapisaną na karcie. Odrzucone układasz przed sobą, by były widoczne.
– A co jest celem?
– Dostarczyć list miłosny do księżniczki czyli po prostu musisz zadbać o to, byś miał na końcu gry kartę o najwyższej wartości.

Rozpoczyna się gra na 2 osoby. Na ręku mam kartę Księżniczki, której nie mogę odrzucić, by nie odpaść z gry. Przeciwnik dociąga kartę i wyrzuca Księcia. Zgodnie z opisem jego karty muszę odrzucić moją. Koniec rozgrywki.

– Ej, co to za durna gra?
– Losowa. 10 sekundowa.
– Nie chcę grać.

Trzecie spotkanie z grą:
– Potasowałaś? Nie zapomnij odrzucić 1 karty.
– Przynieś jeszcze znaczniki. Są w pudełko po kościach do Horror w Arkham.
[Szszsz…plask…sz…sz…sz…sz…] Gramy w 4 osoby. Gracze przygotowani na szybką rozgrywkę szczerzą jeszcze zęby do sernika, kombinując jakby tu wydębić kolejny kawałek. Niełatwo, po łapach dostają za jedzenie w trakcie gry.
– No co, przez żołądek do serca!
– Z pełną gębą się nie gada.

Po pierwszej rundzie zaparło nam dech w piersiach, mimo ogromnej losowości. Było łypanie na przeciwników jaki ruch wykonują przy dobieraniu i odrzucaniu karty, zostawiają to co już mają czy wymieniają? Był blef, ryzykanctwo, złośliwe uśmieszki przy eliminacji gracza. Była analiza kart leżących na stole i szacowanie kto, co ma na ręku. Było bardzo lekko, przyjemnie, odprężająco. Było szybko, nikt się nie nudził czekaniem aż reszta skończy. Całkowite zaskoczenie po losowej wpadce w grze 2 osobowej.

List Miłosny to gra karciana, w której występuje 8 postaci, każda w różnej liczbie. Postacie mają swoje unikalne cechy, które pozwalają chronić lub eliminować gracza, wymieniać i podglądać karty. Gra jest bardzo dynamiczna, nie ma żadnych przestojów. Nie przeszkadza eliminacja graczy (która odbywa się choćby takimi układami kart: Księżniczka-Książę, Baron-cokolwiek o wartości wyższej od 3, Strażniczka-znana karta przeciwnika), ponieważ wpisuje się to w fabułę gry, a dodatkowo czas rozgrywki jest na tyle krótki, że gracze nie nudzą się. Najlepsze są rozgrywki w 4 osoby, im mniej graczy, tym losowość bardziej doskwiera. W 2 osoby też się da zagrać, jednak gra kończy się bardzo szybko i nie ma tylu emocji co przy 4 graczach.

Mała gra a cieszy. Jest warta posiadania w domach początkujących i nawet zaawansowanych graczy.

  • Moni Q.

    Gra potencjalnie może być fajna, ale mi eliminacja graczy jednak przeszkadzała, bo w 5 grach na 5 odpadłam po pierwszych 30 sekundach gry 😀

    • Marcin Przybylski

      Grałem wczoraj po raz pierwszy, w cztery osoby. Dla mnie po prostu rewelacja. Ubaw po pachy!

  • Sebastian Płocki

    Ja też jestem bardzo zadowolony. Zapłaciłem za nią grosze, a z moją siedmioletnią córcią gramy w list już któryś raz.

  • Pingwin

    Ej, to chyba źle graliście…. w instrukcji przy księciu stoi napisane: “Wybrany gracz odrzuca kartę ze swojej ręki (bez stosowania efektów kart) i ciągnie nową kartę”. A jak nie stosujesz efektu karty to nie odpadasz….

    • scheherazadeZnadPlanszy

      Księżniczka: “Jeśli gracz odrzuci księżniczkę – niezależnie od przyczyny – … odpada z rundy”

      • Pingwin

        No tak, ale odpada, bo taki jest efekt księżniczki, a masz nie stosować efektu 🙂
        Race condition…. 🙂

        • na BGG było to pytanie: http://boardgamegeek.com/thread/858554/prince-causing-princess-to-be-discard/page/1
          Efekt księżniczki zachodzi (przewaga “niezależnie od przyczyny” nad “bez stosowania efektów”)

          • Pingwin

            A to faktycznie można głupio odpaść, nie dziwię się frustracji Scheherazade 😉
            W takim razie to my graliśmy źle ale bardzo sobie chwalimy ten wariant.
            Na szczęście reguły są tak elastyczne, że można je dostosować pod swoje gusta i gra na tym nie traci – jedynie zmienia charakter.

  • Agnieszka Krupińska

    Fakt, jak ktoś ma pecha to może i przez trzy kolejne rundy odpadać w pierwszej turze (mi się właśnie coś takiego przytrafiło), ale gra daje możliwość odkucia się już w następnej rundzie, jest emocjonująca, szybka, krótka – ja ją uwielbiam! 🙂

  • Pingback: Info | Planszowa Gra Roku – nominacje ZnadPlanszy.pl()

  • Pingback: Planszówki idealne na wyjazd. Z dziećmi, we dwoje i z przyjaciółmi. - Wypażona.pl()