Kosmiczna misja

Odkrywanie fascynuje dzieci. Nie ważne czy chodzi o robale w mchu, czy ciała niebieskie. Ważne by odbywało się to w sposób atrakcyjny. W serii „Dobra gra w dobrej cenie” pojawiła się gra, która potrafi zafascynować młodsze dzieci. Gra o odkrywaniu planet, o ich zabudowywaniu i przyjaźnie nastawionych kosmitach. Kosmiczna misja. Misja bardzo udana.

Zagrałam z dzieciakami, nawet była partyjka w gronie dorosłych. Lekko, szybko, przyjemnie, losowo ale z myśleniem. W dodatku jest to gra prawie 4X – choć mamy tu tylko explore & expand, to dzięki niej być może wyrosną kolejne pokolenia z chęcią zasiadające do kosmicznych iksów.

Gracze odkrywają planety i budują na nich stacje kosmiczne wykorzystując do tego kafelki. To co na nich się znajduje – całe stacje kosmiczne, ich fragmenty, a nawet kosmici – jest kluczowe w rozgrywce. Dana planeta przynosi punkty na koniec gry, gdy składa się z 4 pasujących do siebie kafelków wraz z punktowanymi zabudowaniami.

Gracz w swojej turze rzuca kostką, której oczka wskazują liczbę kosmonautów chętnych do zabudowy planety. Jeśli gracz chce rozbudować już istniejącą planetę, złożoną już z 1-3 kafelków, to musi mieć liczbę oczek o 1 więcej w stosunku do już posiadanych całych stacji kosmicznych na odkrywanej planecie. Jednocześnie można rozbudowywać 2 planety. Jeśli gracz może to dokłada kafelek do danej planety. Jeśli nie może, bo wyrzucił zbyt małą liczbę oczek lub nie ma odpowiedniego kafelka, to podejmuje decyzję czy zostawia budowę w takie formie jaka jest czy też odrzuca 1 z posiadanych kafelków.

W grze jest sporo losowości przez ciągłe rzuty kostką. Jest też antylosowość w postaci:
– odkrytych 3 kafelków znajdujących się w banku, z którego gracze dobierają kafelek do budowy;
– możliwości jednoczesnej eksploracji maksymalnie 2 planet co daje większy wybór dokładanych kafelków;
– polowania na kosmitów pomagających w budowie (o ich funkcję pytam w konkursie);
– szacowania możliwości zabudowy danej planety (liczba stacji kosmicznych na planecie jest ograniczona liczbą oczek na kostce).
W trakcie rozgrywki mogą się pojawić dłuższe przestoje w budowie, szczególnie wtedy gdy gracz na danej planecie ma już sporo stacji, a liczba wyrzucanych oczek jest niska. Zachłanność czasem nie popłaca. Interakcji nie ma tu prawie żadnej. Gracze skupiają się przede wszystkim na swoich planetach, a w zależności od liczby graczy, umiejętności szacowania i szczęścia zdobywają różną liczbę punktów.

Podsumowując – pomysł na grę jest bardzo ciekawy. Można ją nazwać Mały Książę ultra lite. Dzieciakom wszystko się podoba: tematyka, wykonanie, mechanika i przyjemność z rozgrywki. Najmłodsze dzieci świetnie się bawią po prostu układając planety jak puzzle. Zaś dorośli nie znudzą się ani przez chwilę grając ze swymi pociechami. W Kosmicznej misji trzeba trochę pomyśleć co jest 100 razy lepsze niż granie w hardcore memory, o którym przeczytacie niebawem.

Polecam.

Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: 6+