Co łączy Mori, Cathalę i Fragę?

Jeśli już postawiłam takie pytanie, to ci projektanci muszą mieć ze sobą coś wspólnego. Nie wspólną grę, nie wspólne korzenie gdzieś przy piątym pokoleniu wstecz, ani wspólny stolik w pubie w Essen. Łączy ich coś innego. Polska, a właściwie jedno miasto na południu kraju. Miasto, które jest siedzibą wydawnictwa Hobbity.eu. O wydanych grach i planach na najbliższą przyszłość opowiada Marek Przepiórka.

Czytaj więcej

IQ Link

Smart Games to słowa, które zawsze mnie elektryzują. Co roku z niecierpliwością czekam na kolejne nowości zaprojektowane przez belgijskiego projektanta Raf Peetersa. Podziwiam jego kreatywność, podziwiam pracę zespołu ludzi odpowiedzialnych za zadania w łamigłówkach i wykonanie. Co roku jestem bardzo zadowolona, tym bardziej, że te łamigłówki są dostępne na naszym rynku dzięki polskiemu wydawcy – Grannie.

Czytaj więcej

Znikające ciasteczka

Grzecznie powiem – Nie, dziękuję, jestem na diecie. Nie namówicie mnie więcej na żadne ciasteczka. Szczególnie te znikające. Wiele gier dla dzieci opartych na mechanice memory jest dla mnie do przełknięcia. Jednej z nowości Egmontu, czyli Znikających ciasteczek, nie trawię. To po prostu czysty hardcore. Gra, w której sobie nie radzę.

Czytaj więcej

Kosmiczna misja

Odkrywanie fascynuje dzieci. Nie ważne czy chodzi o robale w mchu, czy ciała niebieskie. Ważne by odbywało się to w sposób atrakcyjny. W serii „Dobra gra w dobrej cenie” pojawiła się gra, która potrafi zafascynować młodsze dzieci. Gra o odkrywaniu planet, o ich zabudowywaniu i przyjaźnie nastawionych kosmitach. Kosmiczna misja. Misja bardzo udana.

Czytaj więcej

Wyprawa do dżungli

Dzieci tak jak dorośli mają własne gusta.  Bywa, że rodzic kupi jakąś grę dla dziecka, a ono nawet na nią nie spojrzy. Czasem też zaczyna się istne szaleństwo. U mnie zapanował stan euforii, którego niespecjalnie się spodziewałam. Przyszły nowe gry z wydawnictwa Egmont, tradycyjnie mała asystentka przyniosła nożyczki, pomagała rozciąć opakowanie, odfoliować 3 pudełka. Potem było oglądanie elementów i pytanie „A jak w to się gra?”.

Czytaj więcej

Konkurs

Uwaga, uwaga! Scheherazade pamięta również o najmłodszych graczach i dla nich przygotowała konkurs. Do wygrania są 4 egz. najnowszych gier z serii „Dobra gra w dobrej cenie”,  sponsorowane przez wydawnictwo Egmont.

Czytaj więcej

List Miłosny

16 kart do gry, prosta mechanika i na dzień dzisiejszy 106 pozycja w rankingu BGG. Seiji Kanai, autor gry RRR znanej u nas jako CLASH: Jihad vs. McWorld (implementacja Diablos Polacos), na pewno nie spodziewał się tak dużej popularności Listu Miłosnego. Zresztą ja też nie. Dopóki nie zagrałam.

Pierwsze spotkanie z grą:
– Tylko tyle kart?
– Może wystarczy, skąd wiesz co jest w środku?

Drugie spotkanie z grą:
– Potasowałeś? Odrzuć 3 karty i rozdaj każdemu po 1 z pozostałego stosu.
[Szszsz.. plask]
– Teraz słuchaj zasad, bo jest ich naprawdę bardzo dużo. Dociągasz 1 kartę ze stosu, odrzucasz 1 z 2, które masz teraz na ręku i wykonujesz akcję zapisaną na karcie. Odrzucone układasz przed sobą, by były widoczne.
– A co jest celem?
– Dostarczyć list miłosny do księżniczki czyli po prostu musisz zadbać o to, byś miał na końcu gry kartę o najwyższej wartości.

Rozpoczyna się gra na 2 osoby. Na ręku mam kartę Księżniczki, której nie mogę odrzucić, by nie odpaść z gry. Przeciwnik dociąga kartę i wyrzuca Księcia. Zgodnie z opisem jego karty muszę odrzucić moją. Koniec rozgrywki.

– Ej, co to za durna gra?
– Losowa. 10 sekundowa.
– Nie chcę grać.

Trzecie spotkanie z grą:
– Potasowałaś? Nie zapomnij odrzucić 1 karty.
– Przynieś jeszcze znaczniki. Są w pudełko po kościach do Horror w Arkham.
[Szszsz…plask…sz…sz…sz…sz…] Gramy w 4 osoby. Gracze przygotowani na szybką rozgrywkę szczerzą jeszcze zęby do sernika, kombinując jakby tu wydębić kolejny kawałek. Niełatwo, po łapach dostają za jedzenie w trakcie gry.
– No co, przez żołądek do serca!
– Z pełną gębą się nie gada.

Po pierwszej rundzie zaparło nam dech w piersiach, mimo ogromnej losowości. Było łypanie na przeciwników jaki ruch wykonują przy dobieraniu i odrzucaniu karty, zostawiają to co już mają czy wymieniają? Był blef, ryzykanctwo, złośliwe uśmieszki przy eliminacji gracza. Była analiza kart leżących na stole i szacowanie kto, co ma na ręku. Było bardzo lekko, przyjemnie, odprężająco. Było szybko, nikt się nie nudził czekaniem aż reszta skończy. Całkowite zaskoczenie po losowej wpadce w grze 2 osobowej.

List Miłosny to gra karciana, w której występuje 8 postaci, każda w różnej liczbie. Postacie mają swoje unikalne cechy, które pozwalają chronić lub eliminować gracza, wymieniać i podglądać karty. Gra jest bardzo dynamiczna, nie ma żadnych przestojów. Nie przeszkadza eliminacja graczy (która odbywa się choćby takimi układami kart: Księżniczka-Książę, Baron-cokolwiek o wartości wyższej od 3, Strażniczka-znana karta przeciwnika), ponieważ wpisuje się to w fabułę gry, a dodatkowo czas rozgrywki jest na tyle krótki, że gracze nie nudzą się. Najlepsze są rozgrywki w 4 osoby, im mniej graczy, tym losowość bardziej doskwiera. W 2 osoby też się da zagrać, jednak gra kończy się bardzo szybko i nie ma tylu emocji co przy 4 graczach.

Mała gra a cieszy. Jest warta posiadania w domach początkujących i nawet zaawansowanych graczy.

Grę przekazało wydawnictwo

Asgard

Oto nastąpił dzień bitwy między bogami dobra i zła, dzień w którym zginęły obie strony. Z morza powstała nowa Ziemia, zrodził się nowy, lepszy ład świata. Byłam tam, skryta w gałęziach drzewa Yggdrasil, a to co widziałam dla Was zapisałam.

Czytaj więcej

Rozwiązanie konkursu

Dziękuję wszystkim uczestnikom za wzięcie udziału w konkursie.  Otrzymałam od Was 38 maili. Prawidłowe odpowiedzi to:

Czytaj więcej