Historia Polski: 7 dni Westerplatte

1 września 1939 r., godzina 4:48, pancernik Schleswig-Holstein otworzył ogień w kierunku półwyspu Westerplatte, na którym znajdowała się Wojskowa Składnica Tranzytowa. Tak zaczyna się opowieść o początkach II Wojny Światowej na terenie Europy. Do dziś trwa spór historyków o obronę Westerplatte. Spór potrzebny do odmitologizowania tamtych wydarzeń. Spór o czas, użyte siły, wielkość strat obu stron, bohaterską postawę obrońców, przyczyny kapitulacji i znaczenie. Spór o 7 dni.

Do tej tematyki sięga nowa gra Łukasza Woźniaka – 7 dni Westerplatte. Pierwsze prezentacje grafik, potem pierwsze rozgrywki pokazały, że tej grze daleko do realizmu historycznego, choć takie były oczekiwania części graczy. Gra pokazuje w sposób bardzo ogólny obronę Westerplatte we wrześniu 1939 r. Zresztą już w dość obszernym wstępie do instrukcji wspomniano o luźnym nawiązaniu do historii. Gra toczy się na planszy przedstawiającej fragment półwyspu, kanału portowego i miasta. W grze występują 2 strony konfliktu: żołnierze niemieccy i polscy. Ci pierwsi atakują od strony Wolnego Miasta Gdańsk z 5 pozycji, ci drudzy bronią się na półwyspie, poruszając się między 5 posterunkami i 6 budynkami rozmieszczonymi na terenie WST. Różnica sił jest pokazana również bardzo ogólnie – kilka pionków polskich oficerów mających do dyspozycji miny, granaty moździerzowe, amunicję i umocnienia (te są w postaci murów budowanych z drewnianych znaczników), zaś stronę niemiecką, walczącą przy pomocy haubic, ciężkich karabinów maszynowych, samolotów oraz ostrzeliwującą z pancernika (karta wydarzeń), reprezentują 64 karty. To nie jest gra wojenna i w zamyśle autora taka nie miała być. Jako gra stricte wojenna nie miałaby szans wyjść poza niewielką grupę znawców. To nie jest również gra kipiąca realizmem historycznym. Z doświadczenia wiem, że czasem wystarczy lekka forma, by zainteresować tematyką. 7 dni Westerplatte potrafi zainteresować.

7 dni Westerplatte to typowa gra kooperacyjna: gracze wspólnie walczą przeciw grze, w tym przypadku przeciw stronie niemieckiej sterowanej mechaniką gry; istnieje ryzyko, zależne od temperamentu graczy, pojawienia się lidera w grze sterującego resztą załogi; reguły są na tyle elastyczne, że można swobodnie manipulować elementami gry zmieniającymi poziom trudności (karty wydarzeń,  kafle pól akcji, tor morale), choć zaprezentowane są tylko 3 warianty; napięcie stopniowo wzrasta, zaczynając od usypiająco łatwego początku, pełnego zasobów, by chwilę później łupnąć w czerepy nadmierną siłą strony niemieckiej i bardzo ograniczonymi zasobami strony polskiej; końcówka gry to typowe balansowanie na granicy przegrana-wygrana, jak to się potem często mówi z wygraną o włos, szczególnie w wariancie trudnym. Dzięki kooperacji, elastycznym zasadom można z łatwością dopasować grę do graczy, mogą w nią więc bez trudu zagrać starsze dzieci, gracze nowi, sporadyczni i niedzielni, zaawansowani też odnajdą w tej grze coś dla siebie (choćby wytchnienie, mile spędzony czas z rodziną i emocje w wariancie trudnym).

Zasady gry są bardzo łatwe do przyswojenia. W swojej turze gracz może wykonać 1 akcję i wykonać ruch o maksymalnie 2 pola, zgodnie z siatką dróg na planszy. Stojąc na polach oznaczających posterunki gracz może strzelać do wroga, wykorzystując 1 znacznik amunicji. Często taki strzał jest zbyt słaby, można więc skorzystać z pomocy gracza stojącego na tym samym polu (w kooperacji siła). Eliminacja wroga jest konieczna do utrzymania się obrońców Westerplatte przez 7 dni. Pozostała akcje wykonuje się na polach akcji. Jest ich 6 do wyboru: podniesienie morale, użycie moździerza lub miny, pobranie amunicji, cofnięcie jednostek niemieckich (abstrakcyjna akcja wprowadzona na potrzeby mechaniki) i odbudowa muru. Straty po stronie niemieckiej są zobrazowane przy pomocy kart układanych na polach oznaczających kolejne dni walki. Straty strony polskiej wyrażane są poprzez usuwanie fragmentów murów (czerwone znaczniki) znajdujących się na przedpolach i przy budynkach na polach akcji. Całkowite zniszczenie murów na 2 polach akcji oznacza przegraną Polaków.

Po turze gracza następują akcje wykonywane przez stronę niemiecką, kierowaną zasadami gry. Najpierw atakują oddziały niemieckie z określonych pól, następnie losowo dociągana jest karta oddziałów, ataku lotniczego lub spadku morale. Te pierwsze układane są na torach ruchu oddziałów niemieckich, pozostałe są natychmiastowo rozpatrywane i odkładane na torze rund (8 karta kończy dzień i zaczyna się nowa runda). Ostatni etap to ruch wrogich oddziałów po torach wskazanych przez wcześniej dociągniętą losowo kartę. Na koniec dnia dociągana jest karta wydarzenia.

W mechanice gry podoba mi się:

  • niski próg wejścia i kooperacja;
  • konieczność optymalizacji ruchu między polami i wyboru właściwej akcji, możliwości stosowania strategii choćby związanych z umiejscowieniem min, momentem oddawania strzałów itp.;
  • zróżnicowana moc kart oddziałów niemieckich pod względem siły ataku, szybkości i wytrzymałości jednostki;
  • zróżnicowane karty wydarzeń, są tu zarówno negatywne (np. spalone pola, które blokują połączenie między określonymi polami planszy w ciągu 1 rundy) jak i pozytywne (zwiększające zasoby lub morale);
  • tor morale powiększający zasoby (przy wysokim morale) lub je odbierający (przy niskim morale);
  • dynamiczna rozgrywka bez przestojów, bo tak jak w czasie wojny trzeba planować i działać, a nie marudzić;
  • elastyczność zasad, wprowadzenie 3 modyfikowalnych poziomów trudności;
  • losowość przy dociąganiu kart, zapewniająca konieczność podejmowania ciągle innych decyzji taktycznych i każdorazowe emocje;
  • dobra skalowalność, gra się bardzo dobrze w każdym składzie.

7 dni Westerplatte to bardzo przyjemny rodzinny tytuł, z tematyką sięgającą do wydarzeń historycznych i prostą, dobrze działającą mechaniką. Oferuje sporą dawkę emocji, szczególnie pod koniec gry, gdy napierających oddziałów jest dużo, zasoby graczy są skromne a mury obronne w rozsypce. W moim odczuciu, dzięki jakości wydania, tematyce i mechanice ma szansę trafić do wielu graczy. Jeśli Wam nie straszna walka z wrogiem i konieczność zniszczenia 56 jednostek niemieckich w każdej rozgrywce, to polecam.