Ewolucja: Pochodzenie gatunków

Gier o ewolucji jest niewiele, wg. BGG zaledwie 7. Mało, tym bardziej, że jest to bardzo ciekawy temat. Gier stworzonych przez specjalistę w dziedzinie biologii zaledwie 1 – Ewolucja: Pochodzenie gatunków.  W 2010 r. zdobyła tytuł Gry Roku w Rosji. Niestety na temat rosyjskiej sceny planszówkowej nie wiem nic, mogę więc przypuszczać, że nagrodzono bardzo dobry produkt na ich warunki.

O popularności gry świadczyć mogą nie tylko pozytywne komentarze wielu użytkowników BGG, ale przede wszystkim dodatki: Evolution: Continents i Evolution: Time to Fly. Niebawem pojawią się również w naszym rodzimym języku. Myślę, że na tym nie zakończy się rozwój tej gry. Zresztą zaglądnijcie sami na rosyjski blog o grach planszowych. Czeka nas Эволюцию. Случайные мутации. Ciekawe czy wyjdzie również po polsku?

Podstawowa wersja gry opowiada w bardzo uproszczony sposób o rozwoju gatunków, przystosowywaniu się przez nie do warunków naturalnych, wykształcaniu cech pozwalających im przetrwać. Bardzo rozległe czasowo przemiany na szczęście zostały zamknięte w szybkiej grze karcianej, przeznaczonej raczej dla młodzieży i rodzin, niż zaawansowanych graczy. Gra ma proste zasady, wprowadzenie nowicjuszy do gry zajmuje zaledwie kilka minut. Przy samodzielnym studiowaniu zasad warto zapoznać się z nową wersją instrukcji, oraz poprawkami jakie należy nanieść na 6 rodzajów kart. Ujednolicono w nich nazewnictwo i wyeliminowano drobne błędy.

Zadaniem graczy jest tworzenie gatunków i dodawanie im cech, które pozwolą im przetrwać przez jakiś czas. W ten sposób gracze przygotowują się również  do ostatniej rundy, która jest jedyną punktowaną w całej grze. Każda runda podzielona jest na 4 fazy:

  1. Faza rozwoju – w której gracze tworzą nowe gatunki i nadają im cechy, liczba tworzonych gatunków zależy od graczy i posiadanych zasobów;
  2. Faza określania zasobów w banku żywności – jest to element mocno losowy, określający liczbę żetonów żywności w danej rundzie, zależną od liczby graczy i wyniku rzutu kością;
  3. Faza żywienia – to moment decydujący o przetrwaniu gatunku, podczas którego przyznawane są znaczniki żywności zgodnie z kolejnością rozgrywki;
  4. Faza wymierania gatunku i dobierania kart – na tym etapie gracze dobierają nowe karty zgodnie z liczbą gatunków utrzymanych przy życiu (plus 1 karta).

Gra kończy się gdy zostaną dociągnięte wszystkie karty ze stosu. Następuje faza podliczania punktów za liczbę gatunków, wszystkie cechy i cechy, które zwiększają wymagania żywieniowe.

Najważniejsze w całej grze są karty. Jest ich 17 rodzajów, a większość z nich ma dodatkową cechę: tkanka tłuszczowa lub drapieżnik. Przykładowo znajdziemy w talii karty pozwalające na kamuflaż, hibernację, odrzucenie ogona, pływanie, rycie w ziemi. Te cechy to sposoby na przeżycie. Umiejętne połączenie kart może zapewnić naszym zwierzętom długi żywot, zapewnić ochronę i dawać korzyści w fazie żywienia. Warto więc używać kart kooperacji i symbiozy, warto posiadać padlinożercę i drapieżnika, warto umieć pływać lub mieć dużą masę ciała, warto też mieć słabe zwierzęta, ale wyposażone w broń okrutną czyli jad. Natura jest bezwzględna – eliminuje najsłabszych. W tej grze jest spora dawka negatywnej interakcji, wyrażająca właśnie tę bezwzględność. Można komuś podrzucić pasożyta, by trudniej mu było się wyżywić, można zatruć jadem, ukraść lub odrzucić znacznik żywienia, a najważniejsze można zaatakować będąc drapieżnikiem. Atak ma na celu eliminację słabych gatunków, osłabienie przeciwnika poprzez ograniczenie liczby kart w następnej rundzie. Trzeba się też samemu wyżywić i to jest świetne rozwiązanie w czasach głodu. Prawo dżungli. Dość ważną inwestycją jest tkanka tłuszczowa, która w czasach kryzysu żywieniowego pozwala na zamianę jej w pokarm. Gracze mają sporo do wyboru. Tylko wiedzcie, że wszystko zależy od tego co nam los podeśle.

Pod względem mechanicznym gra jest bardzo prosta i opiera się na zarządzaniu kartami. Całą rozgrywkę należy tak prowadzić, by na koniec mieć karty pozwalające najlepiej rozwinąć i chronić zwierzęta, a co za tym idzie – uzyskać dużą liczbę punktów. Z jednej strony takie punktowanie może być traktowane jako wada gry, bo przez całą rozgrywkę tylko wymienia się karty, z drugiej strony – jest w tym sens. Wymiana kart, szacowanie jakie zeszły (można przeglądać własny stos), oraz co potencjalnie zostało na stosie głównym, balansowanie między korzyściami a stratami, rozważanie co zagrać, co zostawić, aż wreszcie kombinowanie układów dających gatunki symbiotyczne lub protokooperujące to praca trwająca przez całą grę, dająca w efekcie punkty. Jedyne co w mechanice gry mi się nie podoba to możliwy efekt kuli śnieżnej. W grze nie ma limitu kart na ręce, do tego w fazie 4 otrzymuje się tyle nowych kart, ile danemu graczowi przetrwało zwierząt plus 1. Gdy komuś sprzyja los i przeżywa wiele z jego zwierząt, wtedy dostaje więcej kart od innych. Tak zaczynają się pojawiać coraz większe różnice miedzy graczami. Chyba, że los odwróci się od gracza w trakcie gry. W większości moich rozgrywek poziom był wyrównany, ale zdarzyła się też przepaść między graczami. I jak w takiej sytuacji nie bić lidera?

Losowość związana z dociąganiem kart i wredna losowość przy rzucie kośćmi w fazie 2 dodaje tej grze rodzinnej smaczku i emocji. Choć wiadomo, że graczom zaawansowanym, oczekującym od gier możliwości realizacji głębokich strategii, bądź działań taktycznych, ta losowość nie będzie w ogóle odpowiadać. Może więc spróbować zamienić miejscami fazę 2 z 1?. W takim przypadku gracze mogą tworzyć swoje gatunki właśnie pod możliwości żywieniowe. Będzie zimna kalkulacja, szacownie strat i korzyści, ale też brak emocji związanych z oczekiwaniem na pożywienie. W serwisie BGG pojawiło się kilka modyfikacji zasad, wariantów nieoficjalnych, takich poprawiających rozgrywkę w oczach graczy wymagających. Wprowadzają one m.in. system punktacji w ciągu całej gry, zmniejszenie talii przy 2 graczach, nowy sposób przydzielania kart w fazie 4, ograniczenie liczby kart na ręce, limit cech u danego gatunku itp. Jest w czym wybierać, co nie znaczy, że gra stanie się z tymi zasadami rewelacyjna.

Podsumowanie
Ewolucja w swojej podstawowej wersji jest sympatycznym rodzinnym tytułem, lekkim i losowym. Można w niej kombinować tworząc nowe gatunki, próbując je utrzymać do końca gry, albo pozostawić najlepsze karty na koniec rozgrywki. Trzeba wyważać między rozwojem osobników a ich liczbą. Zbyt dużo zwierząt lub zbyt silne niekoniecznie są dobrym rozwiązaniem. W zależności od liczby osób gra się bardzo podobnie, choć przyznam, że najlepiej grało mi się w pełnym składzie. Wtedy w grze jest więcej potencjalnych ofiar dla drapieżników, powstaje więcej gatunków zwierząt, więcej się dzieje i czas rozgrywki jest krótszy. Jestem świadoma wad jakie ma ten tytuł, ale w sumie gra się bardzo przyjemnie i na grę rodzinną nadaje się bardzo dobrze. Czekam też z niecierpliwością na dodatki.

  • Kuba Polkowski

    A nie miałaś wrażenia, że grę można by ograniczyć tylko do ostatniej rundy? Przecież i tak punktują tylko zwierzaki, które dożyją do końca, więc po co właściwie grać wszystko poprzednie? nie lepiej trzymać karty w ręku przez całą grę nic nie robiąc i zagrać wszystko na koniec?

    • scheherazadeZnadPlanszy

      Nie, nie miałam. Wszystko co miałam do powiedzenia na temat gry zawarłam w recenzji.