Geniusz – wersja podróżna

Jeśli jeszcze jakimś cudem nie zagraliście w Geniusza Reinera Knizia, to najwyższy czas by te zaległości nadrobić. Grę tę wydano w 2004 r. i do dziś uzyskała 16 nagród i nominacji m.in. nagrodę Mensa Select (2005 r.) i nominację do Spiel des Jahres (2004 r.). W 2006 r. wydano podróżną wersję Geniusza, a w tym roku, na naszym rynku pojawiło się jej puszkowe, spolszczone wydanie.

Geniusz – wersja podróżna to abstrakcyjna gra strategiczna, przeznaczona dla 2 graczy. Od oryginalnego Geniusza różni się tylko liczbą graczy, a co za tym idzie – zmniejszeniem liczby poszczególnych elementów. Zasady gry pozostały takie same.

Wykonanie. Jeśli ktoś pokazałby mi grę wykonaną z drewna i metalu, to bez zastanowienia stałabym się jej posiadaczką. Niestety ten ostatni materiał praktycznie nie jest używany w grach planszowych, czasem jako puszka zastępująca kartonowe pudełko. W taką puszkę zapakowany jest, ku mojej radości, Geniusz podróżny. W środku niestety dominuje plastik, ale przynajmniej jakościowo bardzo dobry. Wykonanie gry mogę opisać właściwie 2 słowami – funkcjonalność (z małym wyjątkiem) i solidność.  Płytki dobrze trzymają się planszy, dobrze się je układa, nawet mając duże dłonie (panowie bez obaw mogą grać). Do losowania płytek i przechowywania używa się płócienny woreczek. Jedynymi elementami jakie wzbudzają mieszane uczucia są znaczniki punktacji. Są to bardzo małe kołeczki, które źle trzymają się toru punktacji (łatwo wypadają) i źle się je tam umieszcza (nawet drobne dłonie mają sporo utrudnień). Niestety od wielu lat wydawca nie poprawił systemu oznaczania punktów, a przecież wystarczyłoby skorzystać z trochę większych kołeczków rodem z gry Mini Master Mind. Na uwagę zasługują elementy graficzne umieszczone na płytkach. Prócz zastosowania odpowiednich kolorów, wprowadzono również odpowiednie dla danego koloru symbole graficzne. Pozwala to grać przy dowolnym oświetleniu i w dowolnym towarzystwie, nawet osób mających problem z rozróżnianiem kolorów.

Zasady. Każdy gracz dysponuje pulą 6 losowo dobranych płytek, uzupełnianą po każdym wyłożeniu płytki na planszę. Płytkę można położyć w obrębie pola gry w dowolnym miejscu, obok już wyłożonych płytek lub na izolowanych polach. Po odpowiednim ułożeniu płytki uzyskuje się punkty za wszystkie przyległe kolory (pasujące do naszej płytki) znajdujące się w linii prostej. Właśnie położona płytka nie daje punktów. Liczba możliwych punktów do zdobycia zależy tylko od tego gdzie położymy płytkę i jakie układy kolorów znajdują się już na planszy. Przy odpowiednim układzie, jednorazowo można zdobyć sporo punktów. Czy jest to jednak opłacalne? I tak, i nie. Jeśli gracz w danym kolorze uzyska 18 punktów, może wyłożyć w swojej turze dodatkową płytkę, ale dany kolor nie przyniesie do końca gry już żadnych punktów. Trzeba również zdobywać punkty równomiernie w każdym kolorze, ponieważ ostatecznego zwycięzcę pojedynku określa się poprzez porównanie między graczami ich najsłabszych kolorów. Przykładowo, pierwszy gracz uzyskał najmniej punktów w kolorze czerwonym a ich wartość wynosi 9; najsłabszym kolorem u drugiego gracza jest zielony, z liczbą 10 punktów. Wygrywa więc drugi gracz. Wynika z tego, że obserwacja toru punktacji jest konieczna przez całą grę. Zdarza się, że gracz nie posiada płytek w swoim najsłabszym kolorze, może więc wymienić wszystkie posiadane płytki. Nie zawsze jest to opłacalne, choć bywa też i ratunkiem.

Podsumowanie. Geniusz w wersji podróżnej w mojej opinii jest grą typu must have na wszelkie wyjazdy, wypady, nawet na przerwę w szkole/na uczelni, nudne lekcje (ode mnie tego nie słyszeliście) itp. Jest to gra abstrakcyjna, której zasady można wytłumaczyć w 3 minuty, więc zagrać potrafi w nią każdy. W dodatku czas gry zwykle nie przekracza 20 minut. Lubię w tej grze stopniowe zwiększanie emocji, od niewielkich na początku gry, aż do ogromnych pod koniec, kiedy trzeba myśleć nie tylko jak samemu zdobyć punkty, ale też jak zablokować przeciwnika. Jak dla mnie jest to genialna gra, do której chętnie i często wracam. Rozgrywki dostarczają mnóstwo emocji, ćwiczą zmysł obserwacji, wymagają sporego myślenia i rozwijają umiejętności strategiczne.