Metropolia

Na wierzchu pudełka gry Metropolia jest mały czerwony znaczek z napisem „Seria – Gry japońskie”. Foxgames za sam ten znaczek ma u mnie plusa, bo moje skromne doświadczenia z grami japońskimi podpowiadają mi, że „będzie znowu fajnie”. Nawet bardzo fajnie patrząc jakim hitem w ostatnim czasie stała się u mnie Metropolia.

Metropolia, podobnie jak List miłosny innego japońskiego autora, jest grą o bardzo prostych zasadach, a przy tym niesamowicie miodną. Ten minimalizm mechaniczny zachwycił mnie do takiego stopnia, że z niechęcią zaczynam myśleć o niektórych mechanicznych kolubrynach na moim regale. Małe okazało się piękne i fascynujące. Małe potrafi zachwycić bardzo wiele osób, nie ważne czy początkujących, czy bardziej wybrednych, zaawansowanych graczy.

Zasady gry

Każdy gracz rozpoczyna grę z ograniczonymi zasobami – zaledwie 2 nieruchomościami i monetami o wartości 3. Te zasoby tworzą bazę wyjściową do rozbudowywania swojego miasta, czerpania korzyści z posiadanych budowli, a w efekcie końcowym do wybudowania 4 specjalnych nieruchomości: dworzec, centrum handlowe, wieża radiowa, park rozrywki. Oczywiście szybciej od pozostałych graczy (ten gracz zostaje zwycięzcą).

Gracz w swojej turze rzuca kością i, równocześnie z pozostałymi graczami, porównuje jej wynik z wartościami umieszczonymi na posiadanych kartach nieruchomości. Gracze wykonują akcje opisane na właściwych kartach: otrzymują pieniądze z banku lub od innego/innych graczy. Na koniec tury danego gracza, może on zakupić kolejną nieruchomość za posiadane pieniądze. Wybór nieruchomości jest spory, stanowi je 15 stosów kart różniących się między sobą: wartością aktywującą, kosztami zakupu i sposobem działania. Jednak dużym ograniczeniem jest posiadana gotówka, której jest naprawdę bardzo mało. Zdobywając pieniądze trzeba je w miarę szybko inwestować w nowe budowle, bo niestety pieniądze można stracić, gdy jakiś gracz aktywuje kartę odbierającą nam nasz majątek lub jego część. Stąd trzeba systematycznie realizować cel główny, czyli budować nieruchomości specjalne. Ich koszt to 4, 10, 16, 22 monety i jak się okazało, trudny do pokonania, szczególnie dla tych 2 ostatnich budynków. Zasady gry przewidują kilka ograniczeń odnośnie budowy i zdobywania pieniędzy od graczy: można w swojej turze wybudować tylko 1 nieruchomość, można mieć tylko 1 nieruchomość danego rodzaju w kolorze fioletowym; najpierw oddaje się pieniądze graczom, a dopiero po tym pobiera z banku; pieniądze przekazuje się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara; wszelkie długi są umarzane. Zapewnia to w miarę równomierną grę, dając szansę każdemu i nie czyniąc z żadnego gracza monopolisty na rynku nieruchomości.

Fajne?

Można zapytać, co takiego fajnego może być w zwykłym turlaniu kością, z rzadka dwoma, kupowaniu kart i czerpaniu z nich korzyści, co ma miejsce właśnie w Metropolii? Po pierwsze, tematyka gry o zdobywaniu pieniędzy, ich wydawaniu i rozbudowie miasta bardzo się podoba. Po drugie, zasady gry tłumaczy się bardzo szybko, a niektóre szczególiki mechaniki spokojnie można wprowadzić już w trakcie gry (np. o sposobie pobierania pieniędzy od graczy). Turlać kością i odczytywać prostą treść kart każdy potrafi. Po trzecie, okazało się, że ta prosta mechanika połączona z ilością możliwych do dokonania wyborów czyni tę grę regrywalną i zachęca do kolejnych rozgrywek. Jest naprawdę wiele dróg do zwycięstwa, zależnych od sposobu inwestowania/wydawania pieniędzy, pomimo losowości. Po czwarte, wysoki poziom interakcji (wszyscy gracze jednocześnie rozpatrują wynik rzutu kością) wymusza koncentrację przez całą rozgrywkę i nie pozwala graczom się nudzić. Po piąte, przy tych samych zasadach dobrze się gra w każdym składzie osobowym. Po szóste, polskie wydanie zawiera dodatek Metropolia Plus, dzięki któremu jeszcze bardziej polubicie tę grę.

Fajniejsze?

Metropolia Plus to dodatek wprowadzający drobne zmiany w grze:

  • dodaje jeszcze 1 budynek początkowy (jest ich 3),
  • dodaje 2 kolejne nieruchomości do wybudowania (jest ich 6), w tym trudne do osiągnięcia lotnisko,
  • wprowadza nowe nieruchomości, ciekawie powiązane ze sobą,
  • wprowadza kolejność rozpatrywania działania kart,
  • zmienia sposób przygotowania nieruchomości możliwych do wykupienia: z 15 rodzajów zmienia się to na 10, w dodatku wykładanych losowo z przetasowanej talii.

W podstawowej wersji gry wszystko podane jest na tacy. Wszystkie nieruchomości są dostępne od początku gry, w liczbie wystarczającej na zaspokojenie potrzeb graczy. Liczy się przede wszystkim sprytny plan zakupu odpowiednich rodzajów budynków, w odpowiedniej liczbie tak by dawały duże dochody. Dodatek mocno ograniczył dostępne zasoby, wymuszając na graczach większą rozwagę i wysiłek intelektualny. Gra staje się z nim bardziej wymagająca, a przez losowe dokładanie nieruchomości do zasobów ogólnych rozgrywki stają się jeszcze bardziej różnorodne i z większą liczbą dróg prowadzących do zwycięstwa.

Podsumowując, Metropolia to gra, którą śmiało mogę polecić każdemu. Wciągnie Was tak samo jak mnie swoją prostotą i głębią.