Zero

28 czerwca 2014 r. odbyła się premiera 4 gier wydanych przez Trefl Kraków. Gry wchodzą w skład serii Joker Line, która skierowana jest od graczy dla graczy. Według zapowiedzi, gry mają trafić w gusta najbardziej wymagających graczy, jak również graczy początkujących. W myśl zasady i wilk syty, i owca cała. Ja wilk zaprosiłam owieczki na spotkanie z 3 karciankami z tej serii. Dziś opowiem Wam o pierwszej z nich, tej która najbardziej spodobała się moim gościom.

Zero Reinera Knizia po raz pierwszy zostało wydane w 1998 r. Jak można się spodziewać po autorze, zaserwował nam drobną grę karcianą opartą o liczby i budowanie z nich określonych zestawów. Gra składa się z 56 kart, w 7 zestawach kolorystycznych, zaś w każdym zestawie występują wartości 1-8. Co ciekawe, pod względem graficznym gra jest bardzo skromna, w końcu po co na siłę doczepiać jakąś tematykę, ale zastosowano również specjalny system oznaczeń, będący ukłonem w stronę osób mających problem z rozróżnianiem kolorów. Współczesne wydania prostych karcianek coraz częściej sięgają po ten zabieg.

Celem gry jest uzyskanie jak najniższej liczby punktów, poprzez zbieranie odpowiednich sekwencji kart. Z całej talii każdy z graczy otrzymuje 9 losowych kart, kolejne 5 tworzy odkryty stos na środku stołu. Jak można łatwo przeliczyć, liczba kart nie biorących udziału w grze waha się od 6 do 24, zależnie od liczby graczy (5-3 osób). Trudno więc przewidzieć wartości nie używane w grze, ale im więcej graczy, tym jest to mniej odczuwalne.

Rozgrywka prowadzona jest tyle tur ilu graczy, w każdej turze gracze kolejno wykonują: wymianę karty z pulą na środku stołu lub pasują. Drugie spasowanie eliminuje gracza z gry. Pas ma znaczenie taktyczne:

  • za pierwszym razem – pozwala utrzymać w ręku zestaw kart, przyglądnąć się kartom wymienianym przez przeciwników, zaczekać na lepszą wymianę;
  • za drugim i ostatnim razem – po oszacowaniu punktacji z trzymanych kart w ręku i oszacowaniu strat przy kolejnej wymianie, warto spasować by nie uzyskać większej liczby punktów.

Tura kończy się, gdy jeden z graczy uzyska konfigurację dającą 0 punktów, złożoną z 5 kart tego samego koloru i 5 kart o tej samej wartości (1 karta jest wspólna). Pozostali gracze podliczają swoje punkty:

  • za 5+ kart tego samego koloru lub 5+ kart o tej samej wartości gracze otrzymują po 0 punktów, te konfiguracje właściwie każdy potrafi utworzyć;
  • pozostałe karty dają wartość równą ich nominałom, ale tylko 1 raz tzn. jeśli w ręku są 3 siódemki to za nie otrzymuje się sumarycznie tylko 7 punktów.

Zasad jest bardzo mało, same zasady nie zachęciły mnie specjalnie do grania, ale już po pierwszej rozgrywce bardzo mile mnie ten tytuł zaskoczył. Okazał się to być szybki filler, coś z rodziny pasjansów, ze sporą dozą myślenia, kombinowania, szacowania, a nawet pokerowego obstawiania. Dużą presję wywołuje świadomość, że zaraz ktoś może uzyskać odpowiednią konfigurację kart i mogę nie zdążyć zminimalizować strat. Jest w tym moc. Grać mogą w tę grę wszyscy: duzi, mali, zaawansowani i nowicjusze, w dowolnym składzie liczbowym. Gra wywołała pozytywne emocje u wszystkich moich współgraczy i pełną moją akceptację. Jest prosta i jednocześnie bardzo atrakcyjna, więc z pełnym przekonaniem ją polecam!

  • Buba Bajdocja

    CO się dzieje po trzecim “pas” w rundzie?