Żółwie z Galapagos – fotogaleria

14 września swoją premierę będzie miała nowa gra wydawnictwa Egmont – Żółwie z Galapagos. Gra znana jest wielu graczom pod nazwą Mahe, a jeszcze innym pod już zupełnie mało atrakcyjnym tytułem (i tematyką) Die heisse Schlacht am kalten Buffet. Gra została zaprojektowana przez bardzo lubianego przeze mnie autora Alexa Randolpha, uwaga, już w 1974 r. Staroć? Ależ skąd! Gry się nie starzeją! Przynajmniej niektóre.

Zmiana tematyki i oprawy graficznej, w stosunku do pierwowzoru, tchnęła w tę grę życie. Mahé jest największą wyspą archipelagu Seszeli, popularną nie tylko wśród turystów. Odwiedzają tę wyspę również żółwie i składają na niej jaja – im więcej, tym lepiej. Ta gra o tym właśnie opowiada. W polskiej wersji językowej przenosimy się jedynie do innej części świata, na inny ocean, na inną wyspę. Też zamieszkałą przez żółwie – na Galapagos.

Gra prezentuje się znakomicie. Solidna plansza, w dodatku dwustronna dla uatrakcyjnienia produktu. Plansza, po której ścigać się będą nasze drewniane żółwie, w 7 kolorach do wyboru, z wypukłymi grzbietami, tak by można zakładać je na siebie. Żółwie w wyścigu dookoła planszy będą zdobywać dla graczy punkty w postaci kart jaj. Karty mają wartości 1-6, a im wyższa wartość, tym cenniejsza na koniec gry. Sumaryczna liczba złożonych jaj, czyli wartości z kart, określi zwycięzcę. Chyba wiecie już czyj żółw wygra? Ten najbardziej jajcarski jajeczny z największą liczbą złożonych jaj. Żółwiami steruje się przy pomocy kostek k6 (ciężkie i dobrze turlające się), zarządzanych mechaniką press your luck, którą najprościej można opisać słowami „sprawdź czy ryzyko popłaca”.

Każdy gracz steruje 1 żółwiem, w grze 2-3 osobowej dwoma na raz i na początku gry ustawia go na tratwie. Chcąc poruszyć żółwia do przodu, gracz rzuca 1 lub 2 lub 3 kośćmi, pamiętając o tym, że suma oczek nie może przekroczyć 7. Jeśli tak się stanie żółw, a często to co ma na grzbiecie, wraca na tratwę, bez względu na wcześniejsze położenie na planszy. Jeśli zaś gracz ma szczęście w rzutach kośćmi, to wędruje o liczbę pól równą:

  • wynikowi z rzutu przy rzucie 1 kością,
  • podwojonemu wynikowi rzutu przy rzucie 2 kośćmi,
  • potrojonemu wynikowi rzutu przy rzucie 3 kośćmi.

Gracz sam zarządza ryzykiem, stąd taka nazwa mechaniki, o której pisałam powyżej. Jeśli żółw dotrze na pole 21 lub je minie, to zdobywa odkrytą wierzchnią kartę złożonych jaj (składa jaja na plaży). Żeby jednak tak całkiem łatwo nie było, to gonitwę wokół wyspy urozmaicono możliwością wskakiwania innym żółwiom na grzbiet. Żółw na żółwiu jeździ na barana. Darmowa podwózka to nie wszystko. Kto na wierzchu stosu, ten ma najlepszy widok na okolice i zarządza pozostałymi graczami – wydaje po prostu pozwolenie na rzut 2 i 3 kością. Jako kierownik wycieczki otrzymuje również nagrodę po przekroczeniu pola plaży. Warto więc być na szczycie. Wyścig toczy się do ostatniej karty w stosie plus możliwość zdobycia pola plaży z wartością 7. Jest też wariant zaawansowany, pozwalający, w miejsce kolejnego rzutu kością, na zagranie posiadanej karty jaj. Karta ta działa tak jak kolejna kość.

Ja już jestem po pierwszych rozgrywkach i bardzo, ale to bardzo ta gra przypadła mi do gustu. Prosta, ładna, regrywalna. Przy Żółwiach z Galapagos nikt się nie będzie nudził, a emocje sięgać będą zenitu. Go, żółwie, go!

Link BGG

  • Fistan

    Przyjechał kurier. Otworzyliśmy :). Wygląda naprawdę ładnie szczególnie plansza “nocna”. A sama gra ?
    Nas nie powaliła trochę za mało emocji wolimy jednak Pędzące (może gdyby wśród kart były jakieś z dodatkowymi atrakcjami ). My już pewnie w nią nie zagramy ale czujemy potencjał i zapewne dodamy ją do zestawu gier które wozimy na zajęcia do szkół. Klasy młodsze powinny być zachwycone.