Dino kontra Dino

O tym, że wiele dzieci szaleje na punkcie dinozaurów chyba wie każdy rodzic. Znam takie dzieciaki, które mają na ich temat niesamowitą wiedzę. Podziwiam umiejętność zapamiętywania nazw łacińskich, dopasowywania ich do wyglądu dinozaura, a do tego posiadanie wielu informacji o ich życiu. Dzieciaki mają więc w domach kolekcje książek, filmów, plastikowych figurek, aplikacje na koszulkach, czapkach czy bluzach. Plakaty zdobią ściany, naklejki meble, a na dźwięk Dino pociąg nasz (bajka dla dzieci) lecą przed telewizor z wypiekami na twarzy. Ot, mali pasjonaci.

Wielu dzieciom z czasem zmieniają się zainteresowania. Jednemu dziecku, pozostało to do dziś. Mówię o Justynie Słowiak, konsultantowi merytorycznemu najnowszej gry wydawnictwa Granna. Jak mówią źródła internetowe: „Zainteresowanie Justyny dinozaurami zrodziło się jeszcze w dzieciństwie. – Mam samych kuzynów, więc zamiast lalkami bawiliśmy się figurkami dinozaurów – mówi Justyna. – Im przeszło, a mnie zostało. Będąc w liceum wzięła udział w wykopaliskach. Pod Tarnowskim Górami znalazła dolną szczękę ichtiozaura.” Dziś jest specjalistką od dinozaurów.

Pojedynki dinozaurów

W rozgrywce korzysta się z 45 kart dinozaurów i 30 kart wydarzeń. Ilustrowane karty dinozaurów zawierają nazwy polską i łacińską, opis dinozaura i potrzebne do rozgrywki 4 cechy: drapieżność, rozmiar, szybkość, adaptacja opisane przy pomocy ikonek w liczbie 1-5. Karty wydarzeń zawierają z 1 strony ogólną informację o wydarzeniu, a z 2 ikonę cechy, która pozwala przetrwać to wydarzenie. Jest też świetnie wykonany drewniany pionek w kształcie dinozaura, który rozstrzyga ewentualne remisy.

Celem gry jest zdobycie jak największej liczby kart wydarzeń, a gra toczy się do momentu, gdy gracze zagrają ostatnią kartę z ręki. Każdy gracz posiada 3 karty, zagrywa wybraną, a następnie w jej miejsce dociąga nową. Na początku każdej rundy odczytywane jest wydarzenie z wierzchniej karty wydarzeń, gracze wykładają przed siebie 1 dowolną zakrytą kartę. Następnie jednocześnie je odsłaniają. Karta wydarzeń jest odwracana i na podstawie wskazanej na niej ikony cechy, która pozwala przeżyć wydarzenie, gracze sprawdzają czyj dinozaur przetrwał. Wygrywa osobnik z największą liczbą ikonek wskazanej cechy (bywa, że sumy różnych cech). Zwycięzca pojedynku otrzymuje figurkę dinozaura, która rozstrzyga remisy na korzyść jej posiadacza.

Nauka przez zabawę

Klasyczna wojna w nowej formie i zastosowaniu trafia w gusta dzieci. Szczególnie tych, które są miłośnikami tematyki. Rozgrywki toczone są raczej bez wysiłku, ale z zaangażowaniem. Wyobraźnia dziecięca zostaje pobudzona, a gracze w naturalny sposób uczą się szybkiej analizy sytuacji i łączenia faktów (wydarzenie-cecha potrzebna do przetrwania). Wiedza samoistnie wchodzi do głowy, a banalnie proste zasady sprawiają, że grać można wszędzie i z wszystkimi. Ta gra jest kopalnią wiedzy, a załączony dwustronny plakat i pionek w kształcie figurki dinozaura sprawiają ogromna radość dzieciakom. Autorem mechaniki jest Reiner Knizia i jako geek miałam nadzieję na ciekawszą mechanikę. Jednak w tej formie gra trafi naprawdę do wielu małych odbiorców i będzie im sprawiać radość. A o to przecież chodzi.