Rzymianie do domu!

Małe gry przynoszą sporo frajdy. Cenię sobie zastosowany w nich minimalizm, bo przekłada się on przede wszystkim na krótki czas rozgrywki, jakże istotny w czasach wypełnionych po brzegi różnymi życiowymi priorytetami. Dobrej jakości miniatury pozwalają też odchodzić od stołu z pełną satysfakcją, dzięki pożytecznemu spędzeniu czasu, odrobinie wysiłku intelektualnego albo dzięki porządnej dawce śmiechu.

+10 do humoru

Rzymianie do domu! to gra miniatura. Jest szybka (10-15 min.), dynamiczna i pełna humoru. Podobają mi się grafiki, zabawnie ilustrujące nazwy kart. Podobają mi się i te ostatnie, zarówno w formie imion bohaterów kart, jak i nazw fortów, o które toczy się w grze pojedynki. Przykładowo, spotkamy w grze bohatera o imieniu Axx trzymającego topór, a axe to właśnie w języku angielskim topór; albo Ch’ariott jadącego rydwanem, znanym w języku angielskim jako chariot. W każdym imieniu 9 bohaterów kryją się angielskie słówka. Jednak nic nie przebije niesamowitych nazw 5 fortów choćby komfort, fortuna, fortheca i adekwatnych ilustracji. Tematyka gry też jest lekka. Z przymrużeniem oka pokazuje wydarzenia z II w. n.e. i napór 4 klanów Kaledończyków na Mur Hadriana. Wcielić się w prastary szkocki ród, pokazać swoją zadziorność i waleczność to nie lada wyzwanie. Krakowski Treflu – świetna robota!

+10 do łatwości zasad

Lekkość w oprawie graficznej i tematyce przekłada się również na mechanikę gry i podejście do rozgrywek. Zasady są bardzo proste, zagracie po pierwszym ich przeczytaniu, ale przemyślane zagrywanie kart wyrobicie sobie troszkę później. W grze gracze walczą o punkty zwycięstwa za zdobywane forty, które przynoszą punkty dodatnie lub ujemne. Dodatkową korzyścią, choć jednorazową, jest specjalna zdolność danego typu (jest 5 typów) fortu, aktywowana w chwili jego zdobycia. Dany typ fortu daje graczowi:

  • tylko punkty zwycięstwa,
  • możliwość pozostawienia na polu gry najsłabszego wojownika,
  • możliwość usunięcia po 1 wojowniku każdemu ze współgraczy,
  • zachowanie wysoko punktującego fortu w zamian za odrzucenie innego posiadanego,
  • możliwość natychmiastowej wygranej w przypadku posiadania 3 kart o wartościach ujemnych.

Walka o forty odbywa się poprzez wyłożenie zakrytych kart przy każdym z 6 odsłoniętych fortów. Każdy gracz dysponuje tym samym zestawem 9 kart, z czego 2 odrzuca losowo a 1 świadomie. To pierwszy element wpływający na regrywalność tytułu. Drugi to wybór kart przez graczy i losowy dobór fortów, o które się walczy. Każdy gracz dokłada po 1 wybranej karcie do każdego z 6 fortów. Po wyłożeniu wszystkich, kolejno odsłania się karty i sprawdza kto zdobył dany fort (może się zdarzyć, że nikt). Rodzaj zagranej karty wpływa na uzyskany wynik, ponieważ:

  • każda karta ma przypisaną wartość liczbową czyli siłę,
  • każda karta po odsłonięciu aktywuje posiadaną zdolność.

Po rozpatrzeniu wszystkich elementów, gracz o największej sile zdobywa dany fort. W grze występuje 8 rodzajów kart o unikalnych zdolnościach. Przykładowo, pozwalają one zachować kartę na polu gry mimo zwycięstwa, przejąć siłę innego gracza, odrzucić jakiegoś wojownika etc. Bardzo ciekawym elementem mechaniki jest to, że jeśli gracz nie zdobył fortu, to jego wojownicy pozostają na polu gry i wspierają wojownika walczącego o kolejny fort. Gra toczy się 3 tury, a zwycięża gracz z największą liczbą punktów na koniec gry lub gracz, który zdobędzie 3 forty o wartościach ujemnych (wygrana natychmiastowa).

+10 do funu

Jako grę taktyczną polecam rozgrywki w 2 osoby. Każda kolejna osoba przy stole zwiększa nieprzewidywalność rozgrywki, ale też daje mnóstwo funu – pod warunkiem, że jesteście świadomi lekkości rozgrywki. W wersji 2-osobowej podoba mi się konieczność przewidywania w co będzie inwestował przeciwnik, a co sobie odpuści, próby przechytrzenia przeciwnika, ale także niepewność co do ostatecznego wyniku pojedynku czy całej gry. W więcej osób zaś jest o wiele bardziej chaotycznie i wesoło, wręcz panują imprezowe nastroje. Nie da się specjalnie zaplanować swoich ruchów, jest więcej remisów, ale też więcej wojowników pozostaje na polu gry, dzięki czemu można odkuć się przy zdobywaniu kolejnych fortów. Nikt jednak nie narzekał na taką grę i zawsze było wesoło. Grając w mniejszą liczbę osób można również wprowadzić klany neutralne (niektóre zdolności kart są nieaktywne) – jak dla mnie, jedyny sens takiej gry jest przy grze solo, choć są gracze, którzy lubią nieprzewidywalność gry i odczuwają większe emocje przy czynnikach losowych. Co kto lubi.

Rzymianie do domu! jest grą nadającą się dla rodzin, młodzieży, ale też graczy zaawansowanych w formie fillera. Gra przyciąga uwagę, a kto zagra ten będzie zadowolony. Lekko, szybko, przyjemnie. Polecam!

Link BGG