Planszówki w Naszej Księgarni

Wiele miesięcy temu dotarły do mnie plotki o nowym graczu na rynku gier planszowych w Polsce. Plotki zawiodły mnie do Pana Jarka Basałygi, który miał taki dział stworzyć. Czas upływał, środowisko graczy plotkowało, aż do początku czerwca tego roku, kiedy to pojawiły się oficjalne informacje. Wydawnictwo Nasza Księgarnia poszerzyło swoją działalność. Powstał dział gier planszowych, w którym szefuje Pan Jarek i znając jego energię będzie się dobrze działo w naszym planszówkowym światku. Zapraszam do przeczytania wywiadu jaki mi udzielił.

Panie Jarku, czy praca wre w planszówkowym dziale „Naszej Księgarni”?

Oczywiście, w tej chwili pracujemy już na pełnych obrotach. Czerwiec był miesiącem na sprawy organizacyjne i poznawanie nowej firmy – na przykład na buszowanie w archiwum firmy. Nasza Księgarnia powstała 95 lat temu, regały wypełnione są więc prawdziwymi perełkami wydawniczymi. Teraz już jednak skupiamy się na pracy nad naszymi pierwszymi grami. Podpisaliśmy umowy na wiele bardzo dobrych gier, do części z nich przygotowujemy już ilustracje, a kilka jest już na etapie składu i niedługo wysyłamy je do drukarń.

Czy będzie jakieś logo, jakaś krótka rozpoznawalna nazwa tego działu?

Wydawnictwo Nasza Księgarnia i jego logo są doskonale znane kilku pokoleniom Polaków, nie ma więc potrzeby tworzenia nowego logotypu dla gier. Wydawane będą ze znanym wszystkim logiem NK.

Jak wygląda proces tworzenia gier w NK?

Na różnych etapach pracy zaangażowane są poszczególne osoby lub działy. Na wstępnym etapie selekcji korzystam z pomocy testerów – ich opinie mają wpływ na ostateczną decyzję o wydaniu albo skreśleniu danej gry.

Od momentu pomysłu do gotowej gry w największym stopniu współpracuję z Krysią Michalak, specjalistką ds. produkcji gier. Pracowaliśmy razem w Egmoncie i Foksalu i cieszę się, że ponownie mamy okazję wspólnie tworzyć gry, tym razem z logiem NK.

Gdy uzgodnię warunki współpracy z autorem, na scenę wkracza dział praw – przygotowuje umowę i przejmuje autora pod swoje skrzydła. Następnie zlecam ilustratorom przygotowanie oprawy graficznej. W tej chwili nad grafiką do naszych pierwszych gier pracują Maciek Szymanowicz, Tomek Larek i Roman Kucharski. Efekty ich pracy trafią w ręce Czarka Szulca, specjalisty DTP, z którym współpracuję już od 2008 roku. Przygotowane przez niego pliki trafią do drukarni. No i docieramy do dwóch działów, bez zaangażowania których nie ma szans na sukces gry na rynku: dział promocji i dział handlowy. To dzięki nim gra trafia na półki sklepowe, a informacja o niej do potencjalnych klientów. Jak więc widać, na sukces gry pracuje cały sztab ludzi.
Dodam jeszcze, że niedługo do działu gier dołączy osoba doskonale znana wielu graczom, która będzie dla mnie dużym wsparciem. Na razie zdradzę tylko tyle, że jest to jeden z recenzentów związanych z platformą ZnadPlanszy. Więcej szczegółów już niedługo.

Pytanie do Pani Krysi Michalak – jak się pracuje z Panem Jarkiem? A poważnie, proszę nam opowiedzieć troszkę o Pani pracy przy produkcji gier.

Na szczęście nie muszę zmyślać. Z Jarkiem pracuje się naprawdę dobrze, co jednak nie znaczy, że zawsze jest lekko i we wszystkim się zgadzamy. Jeśli chodzi o moje obowiązki zawodowe, to są to typowe zadania koordynatora produkcji. Z jednym wyjątkiem: jestem nieustannie „zmuszana” przez Jarka do testowania gier. Ponieważ nie jestem rasowym graczem moja opinia podobno jest bezcenna. Oczywiście to „testowanie” już dawno przestało być dla mnie obowiązkiem, a na dodatek zaczyna wciągać kolejne osoby z naszej firmy. Kuchnia Naszej Księgarni coraz częściej zaczyna wyglądać jak klub planszówkowy. A raczej planszówkowo-kulinarny bo na stole niemal zawsze znajdują się przeróżne smakołyki, nic więc dziwnego, że toczy się w niej wyjątkowo ożywione życie towarzyskie.

Wracając do moich obowiązków zawodowych, po testach przychodzi czas na wycenę kosztów produkcji wybranych gier. Czasami już na tym etapie wszystkie marzenia Jarka związane z formą danej gry i elementami w niej zawartymi, gasną jak świeczki na urodzinowym torcie. Jeśli jest za drogo musimy zmienić specyfikację i zlecić kolejną wycenę.

Następny etap to współpraca z ilustratorami i specjalistą DTP. Na tym etapie czuwam nad stroną techniczną plików graficznych. W końcu, gdy pliki wylądują w wybranej wcześniej drukarni, odpowiadam za kontakt z producentem, najwyższą jakość i terminową realizację naszego zamówienia. Bardzo dużo się dzieje i dlatego tak lubię to co robię.

Panie Jarku, do kogo skierujecie pierwsze wydane tytuły? Czy planuje Pan wydawanie gier dla doświadczonych graczy?

Wśród pierwszych gier dominować będą nowoczesne planszówki dla całej rodziny oraz bardzo ciekawe gry dla najmłodszych. Chcę, aby gry z logiem NK kojarzyły się z doskonałą zabawą. Naszym klientom stawiającym pierwsze kroki w świecie nowoczesnych planszówek chcę pokazać, że gry to coś więcej niż oldskulowe chińczyki i grzybobrania, w które grali już nasi dziadkowie. Świat poszedł do przodu i współczesne gry oferują dużo więcej niż monotonne „rzuć kostką i przesuń pionek”. Pani to wie, ja to wiem, ale dla wielu osób synonimem gry planszowej wciąż jest Chińczyk.

Ciekawe gry rodzinne będą stanowić podstawę naszej oferty, jednak przygotowując plan wydawniczy myślę również o doświadczonych graczach. Mamy dla nich pewną niespodziankę – właśnie podpisaliśmy umowę na grę, która z pewnością ich ucieszy.

Czy zobaczymy gry z bohaterami znanych książek wydawanych przez Naszą Księgarnię? Czy będą to gry tylko z oprawą graficzną nawiązującą do książek, czy może planuje Pan wydanie gier zaprojektowanych specjalnie pod znane tytuły?

Z pewnością wydamy gry oparte na bohaterach naszych książek, praca nad nimi wymaga jednak czasu. Można pójść na skróty i wydać zwykłego Chińczyka ubranego w grafikę z popularnej serii książek, ale przecież nie o to chodzi. Bohaterowie dobrych książek zasługują na dobre gry. Nie zamierzamy robić takich gier na kolanie.

Kiedy możemy spodziewać się pierwszych tytułów i czy mógłby Pan zdradzić nam któryś z nich? Szykuje Pan jakąś niespodziankę dla graczy?

Pierwszą niespodzianką będzie… termin wydania pierwszych gier. Wiem, że wiele osób spodziewa się dużej liczby naszych gier jeszcze przed świętami 2016 roku. Nasza Księgarnia nie jest jednak firmą, gdzie ma być „szybko i dużo”. Bardzo podoba mi się takie podejście i przyznam, że to jeden z powodów mojego przejścia do NK. Zamiast „szybko i dużo” wolimy „nieco później, ale dobrze przygotowane”. Nie ma więc walki z czasem i robienia gier w pośpiechu, byle zdążyć na sezon świąteczny.

W tej chwili pracujemy nad grami, których premierę zaplanowaliśmy na pierwszy kwartał 2017 roku. Jedną z nich jest świetna karcianka „Domek na drzewie” czyli polska wersja gry „Best Treehouse Ever” firmy Green Couch Games. Gra zbiera bardzo dobre recenzje na całym świecie, zdążyła też trafić do rąk polskiego recenzenta – na swoim blogu bardzo wysoko ocenił ją Tomasz Dobosz. Na naszym profilu facebookowym będziemy prezentować kolejne nasze nowości.

Czy będą też wydawane gry polskich autorów? Będzie Pan przyglądał się proponowanym przez nich prototypom? Na jaki adres będą mogli przesyłać swoje przetestowane pomysły?

Osoby chcące zaprezentować swoje gry mogą kontaktować się ze mną drogą mailową: gryplanszowe@nk.com.pl.

Zawsze z wielką przyjemnością wydawałem gry polskich autorów i tutaj nic się nie zmieniło. Po opublikowaniu informacji o wejściu NK na rynek gier dotarło do nas sporo propozycji od polskich autorów, które sukcesywnie testujemy. Skorzystam z okazji i poproszę o cierpliwość autorów, którzy nie dostali jeszcze ode mnie odpowiedzi – dokładne przyjrzenie się nadesłany grom zabiera sporo czasu. Żaden mail nie zostanie jednak pominięty i z pewnością na każdy odpowiem.

Na zakończenie rozmowy koci temat. W wydawnictwie jest kotka Bura. Czy już wypróbowała jakieś pudełko z planszówki na kocią drzemkę?

Na razie preferuje karton z makulaturą, kilka foteli koleżanek i kolegów z innych działów oraz kanapy, których w firmie ma wiele do wyboru. Konkurencja jest więc duża.

Ale w firmie mamy nie tylko Burą – jest i Biała, która preferuje towarzystwo działu handlowego, księgowości i sekretariatu, czyli parter naszego biura. Bura jest bardziej towarzyska i często odwiedza działy znajdujące się na pierwszym piętrze. Obowiązuje tu prawo pierwogłasku – pierwszeństwo w głaskaniu kotów mają osoby, które nie posiadają kota w domu. Bardzo dobre prawo.

Stałym bywalcem w Naszej Księgarni jest również pies jednej z koleżanek – Luna, nazywana przez mnie Mordorem.
Zwierzaki wprowadzają niepowtarzalną atmosferę w firmie.

Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów wydawniczych.