Projekt: Chemiczna gra planszowa na Festiwalu Nauki

30 maj 2017 r. na terenie Gimnazjum nr 3 w Trzebini odbył się Festiwal Nauki. O tym festiwalu muszę Wam opowiedzieć z kilku powodów. Po pierwsze, moja grupa projektowa z klas drugich zaprezentowała chemiczną grę planszową. Po drugie, na festiwalu był mały naukowy games room. Po trzecie, Festiwal Nauki w małej miejscowości jest nie lada wydarzeniem. Po czwarte, na rozpoczęcie festiwalu każdy uczeń otrzymał drobny upominek w postaci podkładek pod kubki od wydawnictw: FoxGames i Nasza Księgarnia. Mały planszówkowy akcent.

Chemiczna gra planszowa

Początki projektu były trudne. Chciałam by moi uczniowie zaprojektowali grę, która uczyłaby chemii przez zabawę. Nie chciałam gry rzuć kostką-przesuń pionek lub kolejnego quizu, więc wybrałam jako wzorzec świetną grę imprezową od Rebel.pl – Kamienie w kieszenie. Uczniowie wybrali temat, wymyślili nową nazwę i historię. I tak oto: „W niedalekiej przyszłości, szalony naukowiec tworzył związki chemiczne… Dni mijały na ciężkiej pracy do czasu, gdy w trakcie pełni księżyca związki chemiczne ożyły! Uciekły i pochowały się w różnych zakamarkach laboratorium. Naukowiec potrzebuje waszej pomocy w schwytaniu związków. Waszym zadaniem jest je odnaleźć.” Mechanika nie uległa zmianie w stosunku do pierwowzoru, ale pojawiły się nowe nazwy poszczególnych elementów. W pudełku znajdziecie: 6 płytek postaci (np. Maria Skłodowska Curie, John Dalton), 5 płytek sprzętu laboratoryjnego i 60 związków chemicznych (kwasy, wodorotlenki, tlenki, gazy 2-atomowe).

Naukowa tematyka nie przeszkadza w odbiorze gry. To dowód na uniwersalność mechaniki, która służy świetnej zabawie. Dla mnie jednak wartość stanowią: podział związków chemicznych na grupy oraz przykłady związków. W trakcie zabawy uczniowie uczą się rozpoznawać rodzaje związków, zapamiętują sposób ich zapisywania, a także mogą próbować je nazywać. Początkowo miałam pomysł by wprowadzić nowy sposób zdobywania punktów za pary związków, z których można uzyskać sole. Okazało się jednak to zbyt skomplikowane dla młodzieży, ale zapewne w towarzystwie chemików byłoby nie lada atrakcją.

Pomysł z tematyką gry jest świetny. Oprawa graficzna pudełka zachwyciła mnie bardzo, pomysł elementów gry też jest świetny (choć tu dla ideału potrzebny laser a nie nożyczki). Moja młodzież się napracowała, tym bardziej, że wykonali elementy dla 24 graczy.

Games room

Naukowy games room zaopatrzyłam w kilka gier o tematyce przydatnej w szkole. Z mojego regału na festiwalowe ławy zawędrowały:

Uczniowie pracujący w games roomie przynieśli też inne swoje gry.

Festiwal Nauki

Choć może to nie tematyka planszówkowa, ale chciałabym Wam troszkę przybliżyć to szkolne wydarzenie. Pomysł na festiwal był mój, ale realizowało go kilka wspaniałych osób. Celem festiwalu było pokazanie młodzieży, że warto się uczyć przedmiotów ścisłych, że ta wiedza jest ciekawa i przydatna. Udało się nam zaprosić kilku krakowskich wykładowców – wśród nich:

  • profesor dr hab. Maciej Szaleniec, Instytut Katalizy i Fizykochemii Powierzchni PAN,
  • dr Małgorzata Krzeczkowska, Wydział Chemii UJ,
  • dr Waldemar Ogłoza, Uniwersytet Pedagogiczny, Polskie Towarzystwo Astronomiczne,
  • mgr Marta Saługa, Instytut Botaniki PAN,
  • nadkom. Agnieszka Pietryka, asp. sztab. Renata Rzymek, mgr Joanna Wołowiec, Laboratorium Kryminalistyczne KWP Kraków.

Festiwal uświetniło show fizyko-chemiczne Szalonych Naukowców Pana Korka, którzy bardzo spodobali się młodzieży. Odwiedzili nas również uczniowie z opiekunami z I LO w Chrzanowie (z pokazami doświadczeń fizycznych) i uczniowie z Zespołu Szkół Ekonomiczno – Chemicznych w Trzebini (z pokazami doświadczeń chemicznych), oraz przedstawiciele firmy Górka Cement Sp. z o.o., którzy jako jedyni z okolicznych dużych zakładów przemysłowych pozytywnie odpowiedzieli na moje zaproszenie. Prócz tego nasi gimnazjaliści przygotowali pokazy prostych doświadczeń z biologii, chemii i fizyki, mogliśmy również obejrzeć wystawę skamieniałości w sali geograficznej i zagrać w łamigłówki matematyczne.

Jak widzicie, wiele się działo i wierzę, że w przyszłym roku szkolnym też będę mogła zaproponować taką ciekawą formę nauki moim gimnazjalistom. Oczywiście w bardziej dopracowanej formie. Jednak tym razem bez rzetelnych sponsorów nie podejmę się tego zadania, bo koszty takiego przedsięwzięcia jakby nie było są duże. Trzymajcie za mnie kciuki.

Kilka fotek z mojej komórki: