Jedzie pociąg z daleka

Niedługo Essen, sklepy z planszówkami powiększają asortyment o zapowiadane na targach nowości. Polscy wydawcy też nie mają litości dla naszych portfeli. Wish listy puchną, półki na regałach nie chcą już nic więcej zmieścić, a tu kolejna gra z Naszej Księgarni, która musi znaleźć miejsce w kolekcji. Bo to gra o pociągach. Bo to gra kafelkowa. Bo to gra, bardzo przyjemna i wciągająca.

Na kolejowym szlaku

W podróż koleją może wybrać się 1-4 graczy. Każdy gracz otrzymuje 2-częściową ramkę z 4 polami startowymi dla 4 pociągów, 7 stacjami docelowymi i 7 fragmentami torów. Ramka wyznacza również pole gry, na którym może zmieścić się maksymalnie 15 kafelków w kolorze gracza. Na kafelkach znajduje się sieć torów kolejowych z tunelami i mostami, oraz swojskie widoki. Te ostatnie są w 4 wersjach tematycznych, dzięki którym gracze mogą choć wizualnie przenieść się na prerię, europejskie równiny, zaśnieżoną północ czy na Czarny Ląd.  Kafelki tras kolejowych różnią się tylko oprawą graficzną, układ torów  i miast docelowych jest taki sam dla wszystkich graczy. Pod względem jakości wykonania elementów tekturowych widać solidność, nie ma tu jednak wizualnego ideału. Tory nie zawsze schodzą się ze sobą i choć w samej grze to nie przeszkadza, to estetyków będzie razić. Podczas układania kafelków obok siebie i w ramce, pojawił się również problem ze stabilnością konstrukcji – kafelki potrafią się wzajemnie podnosić i trzeba je czasem dociskać. Dla dorosłego nie stanowi to większego problemu, dla dzieci okazuje się mocno frustrujące, szczególnie gdy takie podnoszące się kafelki przewracają małe i lekkie lokomotywy. Być może z czasem kafelki się „wyrobią” i takie problemy będą należały do rzadkości. Drewniane lokomotywki są bardzo klimatyczne i funkcjonalne.

Proszę wsiadać, drzwi zamykać!

Każdy gracz otrzymuje własny zestaw złożony z ramki, 15 kafelków układanych w losowe, zakryte stosy, 4 różnokolorowych lokomotyw i kilku żetonów. Jedynym wspólnym elementem jest plansza punktacji. Wszyscy gracze jednocześnie wykonują te same akcje, których celem jest takie budowanie sieci kolejowej, by własne pociągi dojeżdżały do wybranych stacji (każda lokomotywa do innego miasta), unikając kraks kolejowych. Rywalizacja między graczami powiązana jest z szybkością dotarcia do danej stacji. Im szybciej, tym uzyskuje się więcej punktów. Oznacza się to na torze punktacji przy pomocy żetonów. Poszczególne stacje przynoszą graczom różne punkty i to od gracza zależy do jakiej dojedzie stacji (do maksimum 4 z 7) i kiedy.

Każda tura gry składa się z 3 faz i wszyscy wykonują je jednocześnie:

  1. Dobranie losowego kafelka z wierzchu stosu.
  2. Budowa trasy – gracze dokładają kafelek na pole gry tak, by stykał się przynajmniej 1 bokiem z innym kafelkiem lub krawędzią ramki, a dodatkowo by spowodował ruch co najmniej 1 lokomotywy. Kafelek pozostaje na swoim miejscu do końca gry.
  3. Ruch lokomotywy – 1 lub kilku, w zależności od powstałej trasy. Lokomotywę należy przesunąć najdalej jak to możliwe, zgodnie z biegiem torów.

W trakcie 3 fazy może dojść do sytuacji w której 2 lokomotywy znajdą się na tym samym torze i dochodzi wtedy do katastrofy. Obie lokomotywy muszą zostać ściągnięte z planszy i nie mogą więcej uczestniczyć w rozgrywce. Podobnie, gdy jakaś lokomotywa dojedzie do miasta, w której już stoi lokomotywa, to zostaje ona ściągnięta z pola gry (lokomotywa stojąca już w mieście zostaje).

W chwili gdy lokomotywa dojedzie do jakiegoś miasta na brzegu planszy, kończy swój ruch i gracz umieszcza znacznik na planszy punktacji. Wybiera pierwsze puste pole punktacji dla danego miasta. Może zdarzyć się sytuacja, że w tej samej turze, do tego samego miasta dojedzie lokomotywa innego gracza – wtedy znaczniki układa się jeden na drugim.

Koniec gry wyznaczają 2 możliwe sytuacje:

  • gracze nie mają już lokomotyw,
  • gracze dołożyli do pola gry wszystkie swoje kafelki.

Objazd!

Nie musicie stale jeździć tą samą trasą. To wam gwarantują i elementy gry, i dwa warianty, które znajdziecie w instrukcji. Pierwszy to Najdłuższa trasa, drugi łączy zasady z Najdłuższej trasy i stacje z wersji podstawowej.

W Najdłuższej trasie wykorzystuje się małe żetony i specjalną planszę punktacji. Zadaniem graczy jest takie tworzenie połączeń, by lokomotywy przejeżdżały przez jak największą liczbę kafelków. Każdy kafelek, na który wjeżdża lokomotywa przynosi graczowi 1 punkt. Wynika z tego, że po wykonaniu pętli gracz za ten sam kafelek może dostać więcej punktów (bo wielokrotnie na niego wjeżdża). Każda poruszona w rundzie lokomotywa daje graczowi punkty, które zaznacza na torze punktacji. Po przekroczeniu 40 punktów, należy odwrócić żeton na drugą stronę (40+). W tym wariancie nie ma punktów za dotarcie do miast. W drugim wariancie gracze używają wszystkich żetonów (dużych i małych) i łączą zasady wersji podstawowej oraz Najdłuższej trasy. Zdobywają punkty za dotarcie do miast oraz za wjazd na kafelki. Warunki zakończenia gry są takie same jak w wersji podstawowej.

Bilety do kontroli!

Jedzie pociąg z daleka mimo swojej świeżości i atrakcyjności, przywodzi mi na myśl 2 gry: Metro i Karubę. Gry, które lubię i pewnie z tych sentymentów do mechaniki od razu mnie nowość z NK zauroczyła. Bardzo dobrze wpisuje się w zapotrzebowanie graczy rodzinnych, nawet o dużym doświadczeniu, gdzie prostota zasad łączy się z koniecznością myślenia i kombinowania. Prawdą jest, że dobór kafelków jest losowy, że nie ma wpływu na to co przyjdzie dołożyć do pola gry, ale ta niewiadoma dodaje grze emocji. Ot, choćby w wariancie najdłuższa trasa został mi do dołożenia ostatni kafelek i jak się okazało tak symetryczny, że jego dowolne ułożenie doprowadziło do kraksy kolejowej. Śmiałam się z tych moich kombinacji i tego jak los mi napsocił. Grunt to dobre nastawienie. Losowość też jest ważna, bo dzięki niej każda rozgrywka jest inna. Za każdym razem trasy i pomysły na ich tworzenie są inne. Do tego gracze sami wybierają w jakim kierunku poprowadzą swoje lokomotywy, wybierając 4 miasta z 7.

Świetnym elementem mechaniki jest możliwość utracenia lokomotyw, przy kraksie od razu dwóch. W konsekwencji gracze mogą zdobywać punkty tylko dzięki 2 pozostałym lokomotywom. Mogą też nie mieć już czym grać. Trzeba więc dobrze przemyśleć co, gdzie i kiedy dołożyć i poruszyć. Z jednej strony gra się osobno, z drugiej rywalizacja jest spora. Gracze ścigają się w końcu o punkty dostępne na danej stacji, bywa że o rozpiętości 20-1. Ta różna punktacja zmusza graczy do walki o wybrane miasta. Obserwowanie położenia lokomotyw przeciwników zawęża możliwe do zaatakowania stacje, co jest pewnego rodzaju podpowiedzią czy się spieszyć,  czy zdobyć mniej punktów w tym samym mieście, czy walczyć o coś innego.

Rozgrywka jest szybka, nie ma przestojów przy wyborze miejsca ułożenia kafelka. Chociaż grając w wersję solo (bicie własnego rekordu w punktacji bez emocji rywalizacji) dużo więcej czasu poświęcałam na myślenie niż z innymi graczami. Współgracze chętnie rozegrali kilka partii pod rząd i też z przyjemnością zapoznali się z wariantami. Najciekawszy okazał się dla nas miks podstawki i Najdłuższej trasy. Serdecznie wam polecam tę grę, szczególnie jeśli lubicie gry kafelkowe, przy których trzeba sobie trochę połamać głowę.