Ubongo

Grzegorz Rejchtman zadebiutował na rynku gier prawie 20 lat temu, ale dopiero w 2003 r. stał się znany dzięki wydanej przez Kosmos abstrakcyjnej grze – Ubongo. Nikt wtedy nie przypuszczał, że stanie się ona bestsellerem ze sprzedażą na poziomie 2,5 miliona egzemplarzy.

Do dziś pojawiło się 15 tytułów bazujących na mechanice Ubongo: z różnymi planszami, elementami do układania, ze zmodyfikowanymi zasadami gry i punktacji oraz różnymi poziomami trudności, wersje dla dzieci, kościane i osadzone w tematyce Star Wars. W mojej kolekcji znajduje się nie tylko klasyczne Ubongo, ale też Ubongo 3D, Ubongo Trigo, Ubongo Duel. Wszystkie bardzo dobre, ale klasycznej wersji nie przebiją.

W wielkim pudle znajdziecie bardzo solidnie wykonane elementy: kryształki wraz z przeznaczonym na nie płóciennym woreczkiem, kostkę z bardzo ciekawymi grafikami na ściankach, klepsydrę, zestawy tekturowych puzzli dla każdego gracza, planszę rund i dwustronne planszetki z zadaniami. Wszystko to jest starannie ułożone w plastikowej wyprasce.

Tak jak we wszystkich grach z serii, zabawa polega na rozwiązywaniu łamigłówek na czas. Zasady gry są bardzo proste: w danej rundzie (wszystkich jest 9) gracze dobierają po 1 planszy, jeden z graczy rzuca kością k6 i odwraca klepsydrę, wszyscy gracze dobierają zestaw puzzli wskazany przez ściankę kostki i rozwiązują wskazane zadanie w czasie określonym klepsydrą. Gracz, który skończy jako pierwszy krzyczy „Ubongo!”. W zadaniach wykorzystuje się puzzle, którymi należy całkowicie zapełnić wskazany na planszy obszar. Wszystkich zadań jest 432 i są podzielone na dwa stopnie trudności, określone liczbą użytych puzzli: łatwiejsze – po 3 puzzle na zadanie, trudniejsze – po 4. Pierwszy gracz otrzymuje szafir za 3 pkt i losuje 1 klejnot z woreczka, drugi gracz otrzymuje bursztyn za 1 pkt i losuje 1 klejnot z woreczka, pozostali gracze, którzy ukończyli zadanie losują po 1 klejnocie z woreczka.

Zadania da się rozwiązać, jednak presja upływającego czasu i konkurencja bardzo stresują. Sama rozgrywka daje bardzo dużo satysfakcji. Poza tym, im więcej będziecie grać, tym będzie szło wam lepiej – wyobraźnia zacznie lepiej działać czyli skróci się czas udzielania odpowiedzi. Pamiętajcie, że w grze nie zawsze wygrywają osoby z najlepszą wyobraźnią. Wiąże się to ze sposobem punktacji, którą rządzi los. Owszem, najszybsza osoba zdobywa szafir za 3 pkt, ale reszta kamieni dociągana jest z płóciennego woreczka. W ten sposób nawet najwolniejszemu graczowi los może podarować np. rubin za 4 pkt. Ta zasada sprzyja graczom rodzinnym i wyrównuje szanse osób z mniej wyćwiczoną wyobraźnią. Jeśli zaś nie podoba wam się taka losowa punktacja, to wystarczy zmienić sposób doboru kryształów w kolejności: rubin>szafir>szmaragd>bursztyn zaczynając od najszybszego gracza. Dobrym pomysłem jest również wariant solo – gdy nie ma współgraczy lub w ramach ćwiczenia wyobraźni.

Tej jesieni wydawnictwo Egmont wydało kilka hitów. Wśród nich znalazło się klasyczne Ubongo i choć tłumaczenia wymagała tylko instrukcja, to uważam za rzecz świetną mieć na półce polskie wydanie. Nawet nie ma co się zastanawiać – Ubongo w każdym kochającym planszówki domu musi być.

Link BGG

Grę kupicie w sklepie www.planszomania.pl