Inspektor Tusz

Techniki steganograficzne znane już były w starożytnym Egipcie i Chinach, gdzie powszechnie stosowano atrament sympatyczny. Nawet w czasie II Wojny Światowej były stosowane do przekazywania tajnych wiadomości. Przykładowo, w grudniu 1940 roku w ręce jednego z inspektorów wpadł podejrzanie wyglądający list. Poddany został on szczegółowej analizie i po zastosowaniu oparów jodyny udało się odnaleźć ukrytą wiadomość. Autora serii listów z tajnymi informacjami aresztowano w połowie 1941 roku.

Technologia związana z produkcją niewidzialnego tuszu nadal jest stosowana i rozwijana. Ot, choćby można bez trudu zakupić pióra z atramentem widocznym tylko w świetle UV, świetne do pisania ściąg. Z najnowszych posiadanych przeze mnie informacji wynika również, że kalifornijski tusz Inspektora Tusza niebawem zawita do wielu domów, nie tylko tam, gdzie są uczniowie.

Inspektor Tusz wita

Inspektora Tusza można spotkać w wielu miejscach. Osobisty kontakt w większości przypadków kończy się rozpoczęciem bardzo radosnej i owocnej współpracy. Już na samym początki staniecie się właścicielami zestawu szpiegowskich identyfikatorów, tajniackich okularów, mikrofilmów, fiszek z hasłami, czasomierza i specjalnego pisaka. Wszystko w bardzo dobrej jakości.

Inspektor Tusz bawi

Tusz potrafi nieźle rozbawić towarzystwo, mimo zaciętej rywalizacji o każdy mikrofilm. Zadaniem graczy jest rozszyfrowanie tajnej wiadomości przekazywanej przez 1 z graczy w sposób graficzny. Na początku rozgrywki gracze wybierają poziom trudności: łatwiejszy lub trudniejszy i dobierają odpowiedni kolor kart. Na każdej karcie znajdują się 2 słowa i ich odpowiedniki w języku angielskim (genialny pomysł wydawcy na poszerzenie umiejętności językowych!). W swojej turze gracz:

  • Rzuca kością, by wskazać kto zakłada w tej turze okulary z czerwonym filtrem (rysujący, zgadujący, wszyscy). Określone osoby zakładają okulary.
  • Dobiera kartę z wierzchu stosu i zapoznaje się z hasłem, które ma narysować.
  • Gracz rysuje hasło na białej kartce, specjalnym pisakiem (żółty marker) i w czasie wyznaczonym przez uruchomioną klepsydrę, gracze starają się odgadnąć rysowany wyraz.

Na kartach niebieskich są 2 hasła. Po odgadnięciu hasła zielonego tura gracza dobiega końca. Jeśli jako pierwsze zostanie odgadnięte hasło niebieskie, to gracze nadal kontynuują zgadywanie hasła zielonego, do końca upływającego czasu. Za odgadnięcie zielonego hasła gracz rysujący i ten, który je odgadł, otrzymują po 2 mikrofilmy. Za odgadnięcie niebieskiego hasła gracz rysujący i ten, który je odgadł, otrzymują po 1 mikrofilmie.

Na kartach czarnych są również 2 hasła, jednak słowo w kolorze  czarnym jest zakazane. Za odgadnięcie czarnego hasła gracz rysujący i ten, który je powiedział, tracą po 1 mikrofilmie. Gracz, który powiedział zakazane słowo, nie może więcej odgadywać w tej turze, a pozostali dalej walczą o punkty zwycięstwa.

Gra toczy się do wyczerpania znaczników mikrofilmów, których liczba zależna jest od liczby graczy.

Inspektor Tusz radzi

Inspektor Tusz to gra sięgająca do kalamburów, ale z bardzo ciekawą mechaniką i klimatycznymi gadżetami. Każda rozgrywka, w której uczestniczyłam była bardzo intensywna i dawała ogrom satysfakcji. I choć nie raz graliście w rysowanie haseł, to wiedzcie, że czegoś tak ciekawego jeszcze nie doświadczyliście. Zakładając okulary z czerwonym filtrem nie widać rysowanych linii. Jest prościej, gdy okulary mają zgadujący, jest trudniej, gdy okulary ma rysujący, jest bardzo trudno, gdy wszyscy zakładają okulary. Z tego powodu każde rysowane hasło jest bacznie obserwowane. Trzeba zapamiętać każdy ruch ręki, w wyobraźni wszystko połączyć i powiązać z hasłem. I wykrzykiwać pomysły, by być szybszym od pozostałych. Stawka jest w końcu wysoka. Przez okulary nie widać żółtego markera, choć czasami odnosiłam wrażenie, że jednak jakiś ślad rozpuszczalnika/wilgoci pozostaje przez chwilę. Rysowałam też czerwonym piórem i było trudniej, bo linie były węższe i suche. Zapamiętywanie ruchów dłoni jest trudne. W interesie rysującego jest też wyrazistość rysunków – w końcu też liczy na punkty zwycięstwa. Przed narysowaniem hasła trzeba dobrze przemyśleć jak je przedstawić, w jakiej kolejności, by samemu zdobyć większą liczbę punktów. Rysowanie to wyzwanie. Szczególnie wtedy, gdy gramy z zakazanym hasłem, a oba wyrazy są rysowane w podobny sposób.

Gra bardzo mi się podoba, ale jest pewien problem z tą grą – mogę grać tylko 2 razy pod rząd, bo czerwony filtr bardzo męczy moje oczy. Wytrzymałość waszego wzroku sami przetestujcie, ale i tak nawet 1 rozgrywka danego wieczora da wam mnóstwo satysfakcji.

Na uwagę zasługuje też fakt dwujęzyczności kart. Jak dla mnie to strzał w dziesiątkę. Doskonały to sposób na ćwiczenie słówek i ich zapamiętywanie, bo przecież rysowanie pomaga w nauce. Na korepetycje z angielskiego, do samodzielnej nauki, do szkół językowych gra jak najbardziej się nadaje,  ale też w najbardziej oczywistym miejscu, jakim jest każdy dom z kulturą grania w planszówki. Polecam!

Link BGG

Grę możecie kupić w sklepie www.planszomania.pl