Na końcu języka

Na końcu języka to mała gra imprezowa, którą moi współgracze nazwali genialną. Wymaga umiejętności szybkiego czytania, błyskotliwości, refleksu i spostrzegawczości, wzbudzając przy tym mnóstwo pozytywnych emocji. Liczcie się z tym, że jak tylko wyciągniecie tę grę na stół, to wasi współgracze zakochają się w niej od pierwszego wejrzenia. Zresztą nie bez powodu w 2010 r. została zwycięzcą w konkursie Mensa Select, w 2014 r. zdobyła tytuł Guldbrikken Best Parlor Game, a 2 lata później nominację do nagrody Årets Spel Best Adult Game.

Moc zamknięta w kartach

Ta gra udowadnia, że proste pomysły są najlepsze. Ot, karty, na nich kategoria i symbol graficzny, a całość połączona banalnie prostą mechaniką. W tym jest moc? Ogrom! W pudełku znajduje się prawie 200 kart, w tym 172 z różnymi kategoriami. Zadaniem graczy jest zdobywanie kart, a kto będzie miał ich najwięcej, ten wygrywa.

Jedną z talii umieszcza się na środku stołu, dzieląc na 2 zakryte stosy. Między stosami zostawia się miejsce na karty specjalne. Gracze kolejno dociągają po 1 karcie i szybko, tak by wszyscy mogli w tym samym czasie przyjrzeć się jej, układają odkrytą przed sobą (zakrywając tym samym swoją poprzednio odkrytą kartę). Jeśli w jakimś momencie gry na stole pojawią się 2 karty z tym samym symbolem, wtedy dochodzi do słownego pojedynku między właścicielami kart.

To jest esencja gry. Pojedynek między graczami jest bardzo emocjonujący. Gracze muszą podać hasło pasujące do kategorii na karcie… przeciwnika. Szybszy gracz zabiera kartę przeciwnika i układa ją zakrytą obok swoich odkrytych kart. Remisy rozstrzyga się dociągając trzecią kartę, której kategoria jest wspólna dla obu graczy. Bywa, że po zabraniu karty, odsłania się kolejną, rozpoczynającą nowy pojedynek. Taka mała reakcja łańcuchowa.

W każdej talii znajduje się 8 kart specjalnych. Na nich znajdują się 2 symbole wskazujące, które pary symboli będą dodatkowo brały udział w pojedynku. Wynika z tego, że do pojedynku dochodzi w 2 sytuacjach: przy 2 takich samych symbolach na kartach graczy lub przy 2 symbolach wskazanych przez kartę specjalną. Nowo dociągnięta karta specjalna to zmiana symboli inicjujących pojedynek. Gra kończy się w chwili wyczerpania kart w obu stosach.

Mam to! Na końcu języka!

Genialność tej gry to połączenie prostoty zasad i emocji z pojedynków o punkty zwycięstwa. Ta gra bardzo angażuje uwagę graczy, jest szybka i nie wiadomo kiedy upływa 30 minut. Potem kolejne 30 i kolejne. Świetnie działa na poprawę humoru, odpręża po ciężkim dniu, rozkręca wszelkie spotkania. Jednocześnie wyciska z graczy siódme poty, pokazując, że pod presją czasu to, co oczywiste takim już nie jest. Wielokrotnie uśmialiśmy się do łez z naszych „szybkich” reakcji i trzymania wszystkiego na końcu języka.

Gra jest świetną imprezówką, świetnie też działa w każdym składzie osobowym. Jeśli planujecie grać z dziećmi młodszymi niż 10-letnie, to trzeba będzie dawać im fory. Dorośli szybciej czytają i myślą – tego nie da się przeskoczyć, więc prawdziwa rozgrywka z młodszymi dziećmi musi przekształcić się w formę zabawy, a nie być współzawodnictwem. Nie ukrywam, że najlepiej grało mi się w starszym towarzystwie.

Mam coś dla was na końcu języka! W kategorii: świetna zabawa. No, ten, tego. Właśnie! Na końcu języka!

Link BGG

Grę kupicie w sklepie www.planszomania.pl

  • Agnieszka, a jak Na Końcu Języka porównuje się do Duże i Włochate ? Założenia tych gier zdają się być podobne. Przy której można się lepiej spędzić czas w Twojej opinii ?

    • scheherazadeZnadPlanszy

      W Na końcu języka możesz grać ze wszystkimi, Duże i Włochate wymagają dużej inteligencji albo bardzo otwartego grona graczy. Pierwsza gra przyzwoita zawsze, druga może być sprośna a nawet wulgarna. Rodzinom raczej polecam pierwszą, przyjaciołom obie, choć i tak wygrywa u nas pierwsza.