Dziewczyny też potrafią

A co! Raz mogę zaszaleć. Zamówiłam sobie prezent na święta, a w nim m.in. drewniany insert do gry Carcassonne. Dziewczyny też potrafią czytać instrukcje i kleić – pomyślałam sobie.

Paczka przyszła, insert rozfoliowałam i ochoczo zabrałam się do wyciskania elementów z ramek. Pierwsza ramka – efekt wyciskania zły. Mnóstwo drzazg, uszkodzone elementy. Do drugiej ramki podeszłam już z mniejszym entuzjazmem, ale metodycznie. Tak mi się przynajmniej wydawało. Znów nie poszło najlepiej. Dopiero z ostatniej ramki elementy wychodziły bez szwanku. Baba zabrała się za robotę, hihi.

Montaż okazał się znacznie łatwiejszy niż wyciskanie. Instrukcja podzielona została na 3 części. Zaczęłam oczywiście od tej najprostszej. Przygotowałam odpowiednie elementy, przyłożyłam je do siebie, by sprawdzić w jakiej kolejności trzeba połączyć elementy i zamoczyłam pędzelek w butelce kleju. Nakładanie kleju to też sztuka, ale machnęłam ręką na estetykę, liczył się dla mnie efekt końcowy.

W końcu udało mi się złożyć i skleić wszystko. Na czas schnięcia pospinałam insert recepturkami, by lepiej wszystko do siebie przywierało. Osiągnęłam to co chciałam! Pudło Carcassonne zmieściło w sobie 5 dodatków jakie miałam. Może nie ma w kafelkach wielkiego porządku, logiki ułożenia, ale na to przyjdzie czas. Teraz się cieszę zwolnionym miejscem na regale na inny (igrający z wiatrem) prezent.