Majestat: Królewska korona

Majestat: Królewska korona to gra, która ma w sobie wielki urok. Magnes, który sprawia, że chce się do tej gry sięgać. Utwierdziły mnie w tym przekonaniu osoby, które lubią gry, ale geekami nie są. Utwierdziła mnie w tym moja prawie 9-latka. Na jednej rozgrywce w Majestat nigdy się nie kończy i tylko moja interwencja przerywa ten radosny wyścig po królewską koronę. Trzeba dbać, by i inne gry trafiły na stół.

Marc André to autor gry Splendor, której większości z was nie muszę przedstawiać. Hit wagi lekkiej niejednego spotkania z planszówkami, must have każdego szanującego się gracza, niezawodny tytuł na początek przygody z planszówkami, gra bardzo lubiana i w moim domu. Niedawno w moje ręce wpadła gra tego samego autora. Majestat: Królewska korona. Staram się nie mieć oczekiwań co do gier, ale w tym przypadku nie mogłam odpędzić myśli, że jednak musi to być gra na miarę Splendoru.

Zasady przeczytałam 2 razy i bardzo ładnie ułożyły mi się w głowie. To dobry znak. Żadnych wątpliwości, logika i porządek. Dokładnie taka sama jest rozgrywka. Wszystko jasne, uporządkowane, każdy wie kiedy i co ma zrobić, zgodnie ze swoimi decyzjami. Mechanicznie grę można sprowadzić do 2 elementów: dobierz kartę – aktywuj przypisaną jej lokację. I tak całą grę. Jednak ta gra to nie banał, ale sporo kombinacji zamkniętej w mechanicznej prostocie.

Jak zdobyć koronę?

Zadaniem graczy jest zdobycie jak największej liczby złota, a zwycięzca zdobędzie Królewską koronę. Gra przenosi nas tematycznie w czasy średniowieczne. Gracze gromadzą różnych rzemieślników, rycerstwo a nawet specjalistkę od medycyny naturalnej. I to ich ciężka praca generuje zyski.

Każdy gracz posiada 8 lokacji, do 7 z nich przypisane są konkretne postacie, 1 lokacja jest wspólna dla wszystkich postaci. W swojej turze gracz dobiera 1 kartę postaci z 5 odkrytych i dokłada ją do swojej lokacji. Pierwsza postać jest darmowa, każda kolejna wymaga opłaty w postaci pionków. Pionki to zasób ograniczony – początkowo gracz ma ich 5, a uzupełnianie tej puli może odbywać się na 2 sposoby: z kart postaci, na których leżą (następuje swoista wymiana pionków między graczami) i za akcje przypisane niektórym lokacjom. Gracze sami decydują jakie karty postaci potrzebują, czy poczekają cierpliwie na obniżenie ich kosztu, czy pokryją koszty dla szybkiej realizacji własnych celów. Zakupioną postać dokłada się pod odpowiadającą jej kartą lokacji, a pozostałe karty postaci przesuwa się w lewo i uzupełnia nową kartą.

W grze występuje 8 lokacji. 7 z nich jest aktywowana w chwili dołożenia do nich karty postaci. Te lokacje można aktywować wiele razy, a im więcej znajduje się w nich kart postaci, tym więcej generują pieniędzy. Niektóre lokacje przynoszą korzyści tylko właścicielowi, zaś inne właścicielowi i dodatkowo wszystkim graczom. Korzyści są w postaci monet o różnej wartości (maksymalnie 5 za postać) i ewentualnie pionków (maksymalnie 1 za postać). Co więcej, istnieją zależności między niektórymi lokacjami. Ostatnia lokacja to szpital. Do tej lokacji trafiają wszystkie karty, które gracz stracił podczas ataku (1 gracz atakuje kolejno wszystkich graczy, ci zaś mogą się bronić posiadanymi rycerzami w strażnicy). Jeśli nie zostaną wyleczone (przy pomocy karty czarownicy), to na koniec gry przynoszą punkty ujemne.

Gra kończy się w momencie, gdy każdy gracz będzie miał 12 kart postaci w swoim królestwie. Końcowa punktacja jest niebanalna. Do monet zdobytych podczas gry dolicza się monety za:

  • Karty w szpitalu – każda przynosi -1 monetę.
  • Różnorodność – gracze podnoszą do kwadratu (ach, ta matematyka) liczbę lokacji, w których mają postacie i zdobywają taką liczbę monet.
  • Przewagę w danej lokacji – wszyscy gracze kolejno porównują liczby kart w poszczególnych lokacjach. Gracz z ich największą liczbą otrzymuje tyle monet, ile wskazuje lokacja.

Wersja B

O tak, to nie koniec możliwości tej gry. Karty lokacji są dwustronne. Strona B jest trudniejsza, ale mechanicznie nie wprowadza żadnych zmian. Jedynie poszczególne nagrody z lokacji są inne i inna końcowa punktacja za przewagę. Można też dowolnie mieszać ze sobą strony A i B lokacji.

Kolejny must have

Gra podoba się z wielu powodów. Napiszę o wszystkich pozytywnych uwagach, jakie pojawiły się w gronie moich współgraczy z różnych grup wiekowych: dziecko, młodzież, studenci, dorośli i moja mama.

Bardzo spodobała się tematyka. Określono ją jako neutralną, taką, która przyciągnie każdego. Bohaterami są ludzie, a przez to gra troszkę opowiada o życiu. Ta opowieść nie do końca wypływa z mechaniki, a na pewno z ładnej i klimatycznej oprawy graficznej. W dodatku jakość elementów, szczególnie tych cudownie szczękających plastikowych monet, bardzo miłych w dotyku, wpływa na pozytywny odbiór. Ciągłe generowanie monet, ich pobieranie, zamiana na większe nominały, dają poczucie, że faktycznie w tej grze pomnaża się pieniądze i walczy dobrym gospodarzeniem o tę koronę.

Mechanika gry, a właściwie przypisane do lokacji akcje to jeden wielki generator przychodów. Do ludzkiej wyobraźni mocno przemawiają pieniądze, dokładnie tak jak kamienie szlachetne w Splendor. Człowiek przez chwilę czuje się bogaty i radosny, że sposób w jaki zarządza i praca jego poddanych daje wymierne efekty. Niby wszyscy wiedzą jak działają lokacje, ale każdorazowe zwiększone zyski wywołują u graczy dziką radość. Nie mówiąc już o samym zliczaniu przychodu. Świetnie to zostało pomyślane i wręcz genialnie zamknięte w tak prostej mechanice.

Interakcja to kolejny element, w większości przypadków, radujący graczy. Ktoś coś robi, a tu za darmo zwiększa się dochód całej reszty. Miód na naszą ludzką zachłanną duszę ;-). Jest też inna interakcja, taka negatywna. Troszkę źle się dzieje, gdy gracz atakuje, choć to nawet ataki sprawiedliwe, bo dotykające wszystkich. Kto sprytny, to się broni, kto nie zadbał na czas o bezpieczeństwo, to traci kartę. Ma jednak możliwość uleczenia. Co jest równie ciekawe. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Wiele w tej grze trzeba kombinować i choć na początku wydaje się ta gra zwykłym dobieraniem kart i zbieraniem dochodu, to jednak trzeba pomyśleć i zaplanować jak połączyć karty, by zwiększyć dochód i jeszcze mieć większość na koniec gry. Łączenie obu stron lokacji to kolejne wyzwanie. W tej grze trzeba pogłówkować. A co ciekawe, dzieje się to w bardzo krótkim czasie. Przy dobrej znajomości gry wystarczy 20 minut. I to chyba jedyny zarzut, jaki usłyszałam – dlaczego ta gra jest taka krótka? Ja się cieszę, bo trzeba mieć w domu dobre gry z krótkim czasem rozgrywki. Nikt też nie broni zagrać kilka partii pod rząd.

Na koniec jeszcze dodam, że zaglądając do pudełka i tej ładnej wypraski, okazuje się, że jest w nim sporo miejsca. Na pewno na dodatki, bo ta gra aż się prosi o nowe lokacje. Już się nie mogę doczekać.

Świetna gra, bardzo wam polecam.

Link BGG

Grę kupicie w sklepie www.planszomania.pl