Wojowoce

Wojowoce to gra karciana, która zaskakuje tematyką. Bohaterami gry są owoce, więc wyobraźnia od razu podpowiada grzeczną i miłą rozgrywkę dla dzieci. W pudełku czeka jednak na was niespodzianka. Owoce wcale miłe nie są. Ani grzeczne. Są bardzo wojownicze i koktajl jaki tworzą jest mocno wybuchowy. To gra pełna po brzegi negatywnej interakcji i podoba mi się to bardzo.

Gra przeznaczona jest dla 2-6 graczy, od 8 roku życia. Faktycznie mechanikę zrozumieją już 8-latki, ale nadal będą miały problem z negatywną interakcją. Moja córka (prawie 9-letnia) jest już przyzwyczajona do tego typu gier, a jednak przez dwie pierwsze rozgrywki była na nas obrażona. Uodporniła się w chwili, gdy na tyle poznała działanie kart, by właściwie je stosować na pozostałych graczach.

Koktajl owocowy

W grze występuje 6 talii z owocami, zaś w każdej talii określonego koloru po 4 rodzaje kart w kilku kopiach. Każdej karcie przypisano wartości punktowe wahające się od -3 do 5, które ważne są przy podliczaniu punktów na końcu gry. W trakcie gry wykorzystuje się specjalne umiejętności każdego z 4 rodzajów kart w danej talii. Karty te można więc pogrupować na karty: ataku, obrony, z efektem natychmiastowym i działającym przez całą grę. W całej grze znajdziecie więc 24 różnie działające karty. Co istotne, te działania są opisane bardzo przystępnie i nie wzbudzają żadnych wątpliwości, co jest szczególnie ważne dla nowicjuszy. Dla ułatwienia wszystkie te działania zostały zebrane na kartach pomocy.

Na początku gry każdy gracz otrzymuje 5 kart, tworzących jego rękę. W swojej turze, gracz wykłada 1 kartę z ręki na pole gry przed sobą. Tak tworzy koktajl owocowy, segregowany zgodnie z kolorami kart i w taki sposób, aby były widoczne ich wartości. Następnie gracz wykonuje przypisaną do karty akcję, by na koniec dociągnąć 1 kartę z wspólnego stosu (koszyka). Jeśli w chwili wyłożenia karty przed siebie gracz będzie miał przewagę w danym kolorze w porównaniu z innymi graczami, wtedy otrzymuje kartę premii wartej 5 punktów na koniec gry. Ta karta przechodzi miedzy graczami.

Gra toczy się z tury na turę do chwili, gdy z koszyka zostanie dociągnięta karta upał. Gracze kończą swoje tury i rozgrywają jeszcze jedną. Po tym następuje podliczenie punktów za posiadane karty, po 1 punkcie za każdą kartę w ręku i za karty premii. Zwycięża gracz z największą liczbą punktów.

Wojownicze owoce

Jak widzicie, zasady gry są bardzo proste. Jej siłą napędową jest działanie kart i wartości tych kart. Chcąc wygrać trzeba walczyć o wysoko punktujące karty i pozbywać się tych o wartościach ujemnych. Trzeba również pilnować przewag, by nie oddać za darmo przeciwnikom aż 5 punktów.

Zdobywanie przewag i utrzymywanie kart na stole lub w ręku nie jest taka prostą sprawą. Efekty kart są zwykle skierowane przeciwko graczom. Owszem można się czasem obronić przed atakiem, ale takie karty występują tylko w 2 taliach – nie zawszę będziecie mieć do nich dostęp. Cóż, trzeba zacisnąć zęby i odpowiedzieć atakiem na atak. Co sprytniejsi gracze nawet z kolejno zagrywanych kart stworzą małe, ale bardzo skuteczne kombosy, a dzięki nim sporo zyskają.  Efekty kart wymuszają mocny ich przepływa między polem gry graczy, rękami graczy a stosem kart odrzuconych (znajdujący się na karcie patera). Bywa, że gracz ma aż za dużo kart na ręku, a inny ledwo wiąże koniec z końcem. Co nie znaczy, że ten ostatni przegra. W tej grze wszystko się może zdarzyć i do samego końca gracze nie wiedzą, kto zostanie zwycięzcą.

Gra jest szybka (pomijając zapoznanie się z grą), dynamiczna, pełna akcji i mechanicznie bardzo prosta. Jest grywalna, tym bardziej, że można talie łączyć ze sobą dowolnie. Dobrze się w nią gra i mimo dziwnej tematyki na tego typu grę, spodoba się w waszych domach. Tam gdzie są starsze dzieci i młodzież gra sprawdzi się na 100%. Tylko pamiętajcie, ilość negatywnej interakcji czasem jest trudna do przełknięcia, więc podchodźcie do niej z humorem. Co do liczby graczy, działa w każdym składzie, choć im mniej osób tym więcej razy dostaniecie łupnia.

Grę kupicie w sklepie www.planszomania.pl