Kości obfitości

Wczorajsze popołudnie upłynęło nam na planszówkach. Raczej drobnych, rodzinnych, tak dla relaksu i radości. Córka nie odpuściła mi, bo ostatnio albo pracowałam, albo pracowałam. Dla równowagi zaproponowała mi, bym przez najbliższe dni grała i grała. To i mam się czym z wami podzielić.

Kości obfitości, wydane przez Board and Dice, wpisały się doskonale w popołudniowe zapotrzebowanie mojej rodziny. Małe pudełeczko skryło w sobie niebanalną rozgrywkę z kośćmi w roli głównej. Do tego na tyle szybką, że można jednego popołudnia rozegrać wiele partii pod rząd z tak samo mocnym zaangażowaniem.

W niewielkim pudełku znajdują się: 4 ołówki i 2 zadrukowane bloczki potrzebne w trakcie rozgrywki, 9 kości w 3 kolorach, tekturowy znacznik pierwszego gracza (kto kupił grę w przedsprzedaży, miał szansę załapać się na drewniany znacznik świnki) i instrukcja. Niewiele, ale treściwie. W dodatku solidnie wydane. Zależnie od trybu gry, podstawowego lub zaawansowanego, należy wybrać odpowiedni bloczek. Różnią się one między sobą kilkoma symbolami, przypominającymi o dodatkowej akcji i sposobach punktacji na koniec gry.

 Zagon z warzywami

W grze wcielamy się w farmerów, których zadaniem jest uprawa marchewki, pomidorów i sałaty. Warzywa te są reprezentowane przez kości w odpowiednim kolorze. Gracz posiadający znacznik świnki rzuca wszystkimi używanymi kośćmi. Następnie gracze kolejno dobierają po 1 kości, tak by na samym końcu pozostała tylko 1. Grając w 2-3 osoby niektórzy gracze zdobywają mniej kości.

Sedno gry opiera się właśnie na doborze kości. Każdy gracz posiada arkusz przedstawiający ogródek o wymiarach 6×3 pola, gdzie każdej kolumnie przypisano określoną wartość kości. Na tych polach należy narysować warzywa zgodnie z zasadami:

  • wartość kości wskazuje kolumnę,
  • kolor kości wskazuje rodzaj warzywa – te należy tak umieszczać, by nowo obsadzone nimi pole stykało się bokiem w pionie lub poziomie z takim samym rodzajem.

W sytuacji gdy gracz nie może posadzić w ogródku dobranego warzywa, trzeba nakarmić nim świnkę. Karmienie oznacza się na arkuszu, poprzez skreślenie kółek w liczbie odpowiadającej wartości kości. Zapełnienie rzędu w obszarze karmienia, daje graczowi 1-krotną możliwość manipulowania wynikami rzutu kośćmi. Wartość kości można zwiększyć lub zmniejszyć o 1 za każdy niewykorzystany rząd.

Ostatnia niedobrana przez graczy kość określa rodzaj warzywa, którego cena rynkowa wzrasta o 1, co oznacza się znów na arkuszu, na obszarze ryneczku. Maksymalna wartość rynkowa dla warzywa wynosi 6.

Koniec gry następuje w chwili gdy jakiś gracz zapełni wszystkie: pola ryneczku, pola ogrodu lub pola karmienia świnki. Gracze podliczają punkty, by wyłonić zwycięzcę:

  • mnożą liczbę posiadanych warzyw danego rodzaju przez jego wartość rynkową, określoną na polach ryneczku,
  • określają liczbę punktów z pola karmienia świnki – cały zapełniony rząd to określone punkty (2-15),
  • podliczają punkty za zapełnienie całych rzędów na polu upraw.

Zagon dla ekspertów

W grze znajduje się wariant dla zaawansowanych graczy. Pojawiają się w nim drobne zmiany. Sam arkusz wprowadza tylko nowe ikonki, mechanika pozostaje bez zmian z małym wyjątkiem. Karmienie świnki pozwala nie tylko na zmianę wartości kości, ale również na określenie jej rodzaju. W tej drugiej opcji gracz dobiera kość i decyduje jaki kolor zastępuje (nie ma fizycznej podmiany kości), czyli przykładowo zamiast marchewki rysuje pomidora. Punktacja na koniec gry również uległa zmianie – dodatkowo dolicza się punkty za posiadanie przewag w danym rodzaju warzywa i na polu karmienia świnki. Co ciekawe, ceny rynkowe zaczynają się od zera, więc mogą być niższe niż w wersji podstawowej, a nawet przynieść 0 punktów.

Hodowla warzyw na kościach

Kości obfitości to sucha i losowa gra, ale niebanalna. Bardzo mi się w tej losowości rzutów podoba, że zawsze można z tymi kośćmi coś zrobić. Nie ma więc tu kategorii szczęśliwego lub pechowego rzutu. Punkty zdobywa się zawsze, jednak to od wyborów graczy zależą końcowe wyniki. Wydawało mi się, że wiele przy tej grze myśleć nie trzeba i wiecie, pomyliłam się. W tej grze cały czas trzeba kombinować: gdzie zasadzić pierwsze warzywa tak, by można powiększać uprawę; którą kość jako pierwszą zabrać dla siebie; jaką kość podebrać przeciwnikom; jaką dobrać kość, by została taka, którą nakarmi się świnkę; kiedy wykorzystać moc specjalną świnki; którą moc wybrać w wariancie zaawansowanym; którą kość zostawić na ryneczek. Początek rozgrywki to sporo wyborów, jednak upływ czasu zawęża możliwości i mocno odczuwa się ciasnotę na własnym poletku. Zarządzanie kośćmi staje się coraz trudniejsze. W tej grze walczy się od początku do końca o każdy punkt.

Bardzo duża kontrola gry jest w grze 2-osobowej, ale mniej w niej emocji związanych z interakcją między graczami (podbieranie kości). W sumie w rozgrywce 2-osobowej wyniki mieliśmy bardzo zbliżone, gdzie różnice wynosiły czasem 1-2 punkty. W rozgrywce 3-4 osobowej i zaawansowanej różnice w wynikach są bardziej zróżnicowane. Dlatego w wersję podstawową lepiej grać rodzinnie i z dziećmi, a w wersję zaawansowaną już z bardziej doświadczonymi graczami.

Podsumowując, Kości obfitości to bardzo lekka i przyjemna gra. Zaskoczyła mnie poziomem kombinowania jak na grę z kośćmi. Zaskoczyła mnie dynamiką, bo mimo myślenia nad uprawą pola, przebiega sprawnie. Zaskoczyła mnie przyjemność z rysowania warzyw, moje dziecko było wręcz zachwycone. Świetnie się sprawdzi w rozgrywkach z dziećmi od 8 roku życia, jako gra rodzinna, na długiej przerwie w szkole, jako filler w każdym miejscu i towarzystwie. Polecam!

Link BGG