Legendy polskie: Bazyliszek

Legendy są pierwszym elementem folkloru i tradycji, z którym spotykamy się od dzieciństwa. To one przybliżają nam choćby historię Polski, wskazują na miejsca i postacie historyczne, uczą nas co jest dobre a co złe. Zwróćcie uwagę, że to właśnie legendy są pierwszymi historiami, które ktoś nam kiedyś opowiedział. Wydawnictwo Granna rozpoczęło wydawanie serii gier poświęconych legendom polskim. Świetny to pomysł na poznanie, utrwalenie lub przypomnienie legend.

Miałam już okazję zagrać z dziećmi w 2 pierwsze części tej serii i jestem nimi zachwycona. Mechanika gry nie opowiada całej historii, ale skupia się na wybranym i istotnym elemencie takiej opowieści. To bardzo pobudza wyobraźnię, zachęca też do zapoznania się z całą legendą. Z pomocą przychodzi instrukcja, z której legendę można przeczytać. Można też sięgnąć po Klechdy Domowe, do własnej pamięci lub Internetu.

Pierwszą grą, o której wam opowiem jest Bazyliszek. W pudełku znajdziecie 90 kart komnat, tekturowe pionki, żetony punktacji (40+) i tarcz, oraz planszę z torem punktów. Gra toczy się przez 2 rundy, w każdej używa się około 45 losowo dobranych kart. Karty te rozkłada się zakryte na stole. Od was zależy czy je rozsypiecie, czy ułożycie w rzędach, my zawsze lubimy porządek na stole.

Gracze wcielają się w dzieci, które weszły do podziemi z Bazyliszkiem. Zadaniem graczy jest jednoczesne przemierzanie podziemi i penetrowanie komnat. W tym celu gracze używają 1 ręki, by odsłaniać karty komnat. Po odkryciu, gracz decyduje czy kartę zabierze dla siebie, czy ją zostawi już odsłoniętą. Zdobyte karty układa się w zakrytym stosie, którego nie można podglądać. Trzeba zapamiętać jakie karty tam się znajdują. Można także zabierać karty już odsłonięte przez siebie lub innych graczy.

Przy zbieraniu kart kluczowa jest pamięć. 2 takie same karty dają graczowi na koniec rundy 0 punktów. Po prostu gracz staje się ofiarą bazyliszka i traci w ten sposób wszystkie zdobyte karty komnat. Jednak można mieć 2 takie same karty, które są swoimi odbiciami lustrzanymi. Każda taka para daje na koniec rundy 5 punktów, każda pojedyncza karta 1 punkt. Wyniki po zakończeniu rundy zaznacza się przesuwając własny pionek na planszy punktacji. Druga runda ma dokładnie taki sam przebieg (łączy się drugi stos kart z niezdobytymi i odrzuconymi kartami). Ostatecznie zwycięża gracz z największą liczbą punktów.

Grając z młodszymi dziećmi, można im dać 1-2 tarcz. Każda taka tarcza pozwala na odrzucenie źle dobranej karty. To świetny pomysł na wyrównanie szans w mocno zróżnicowanym wiekowo gronie.

Podsumowanie

W grze Bazyliszek do mechaniki wpleciono 4 charakterystyczne elementy znane z legendy: dzieci, podziemia, lustro, bazyliszek. To wystarcza by dzieci przeżywały tę historię, by chciały ją opowiedzieć od początku do końca. Klimat potęgują też bardzo ładne ilustracje wszystkich elementów gry. W mechanice dzieciom bardzo podoba się rozgrywka w czasie rzeczywistym, szybkie odwracanie kart, szybkie decyzje. Napięcie to nie tylko penetrowanie podziemi, to również obawa przed spotkaniem bazyliszka. Trzeba wykazać się dobrą pamięcią odnośnie zabranych kart, a jest z tym problem, bo mają między sobą wspólne elementy, w dodatku pojawiają się takie same przynoszące nieszczęśnikom zgubę. Ta gra włącza także elementy matematyki. Prócz tradycyjnego podliczania punktów jest też coś, czego jeszcze nie spotkałam w grach dla dzieci. Mechanika wprowadza pojęcie odbicia lustrzanego, czyli symetrii względem prostej. Dzięki temu nie tylko łatwiej będzie na matematyce, ale również pojęcie chiralności nie będzie już takie straszne na chemii.

Dzieciaki są zachwycone grą. Rywalizacja, refleks, spostrzegawczość, element pamięciowy to ulubione składowe gier dla dzieci. Świetnie się przy Bazyliszku bawią, ale też uczą. Mnie też bardzo ta gra przypadła do gustu i będę kibicować kolejnym legendom w postaci planszówek. Świetny pomysł na serię i świetny początek. Polecam!

Grę kupicie w sklepie www.planszomania.pl