Łamigłówki na lekcji wychowawczej

W ostatni poniedziałek szłam do szkoły objuczona jak wielbłąd. Torebka, ciężka siatka szkolnych pomocy, materiałów na lekcje, kartkówek i sprawdzianów, a do tego wielka torba, wypełniona po brzegi materiałem potrzebnym na lekcję wychowawczą. Ciężar sprawił, że wpadłam do szkoły mocno zasapana.

Los tak sprawił, że moje pierwsze w życiu wychowawstwo przebiega bardzo dobrze. Chłopcy i dziewczęta z II B gimnazjum są naprawdę świetni. Mimo, że to właśnie teraz mają najtrudniejszy okres rozwojowy w swoim życiu. Nie mam z nimi kłopotów wychowawczych, widać więc, że wiele dobrego wynieśli ze swoich domów, widać też, że mają w sobie mądrość, której wielu dzieciakom w tym wieku brakuje. Pracują jak mogą, choć im ciężko, tym bardziej, że jest to klasa z poszerzonym niemieckim i już niedługo czeka ich kolejny bardzo trudny egzamin. Dzieciaki – trzymam za Was kciuki!

Dlaczego piszę o tym, że moja klasa jest świetna? Bo mogę poświęcić czas na lekcjach wychowawczych na różne zajęcia. Ostatni poniedziałek poświęciłam na łamigłówki. W planszówkowej torbie zmieściłam 14, wydanych przez Think Fun, Smart Games i Lacertę. Młodzież w większości nie miała do czynienia z tego typu rozrywką. Do końca lekcji zajmowała się rozwiązywaniem zadań, próbując swoich sił albo wykonując zadania kolejno, albo przeskakując do coraz trudniejszych. Coś zbyt trudnego odrzucali, podglądali też odpowiedzi na kartach lub w książeczkach. Cieszyli się też ze swoich sukcesów. A ja cieszyłam się, że mogłam im pokazać znów coś nowego. Mam nadzieję, że ktoś z moich dzieciaków łyknął bakcyla i zainteresuje się tak ciekawą formą spędzania wolnego czasu. W końcu łamigłówki nie tylko bawią, ale przede wszystkim rozwijają.

Kilka fotek z zajęć z łamigłówkami: