Eksplodujące kotki

Pierwsze wydanie Eksplodujących kotków na amerykańskim Kickstarterze wsparło 219 382 osób, łączną kwotą 8 782 571 dolarów. Obecnie wydano tę grę w 10 językach, w tym w języku polskim. Są kotki, jest sukces. A jakby do tego pudełko jeszcze zamiauczało… Zaraza, zaraz, a właściwie dlaczego rodzime pudełko nie miauczy?

Międzywymiarowa kuweta czyli rzecz o zawartości

Nie wiem czy otworzyć to pudełko. Ostrzeżenie jest. Eksplodujące kotki. Otworzę i co? Połączenie kotów, wybuchów i laserów nie wróży nic dobrego. A może jednak? Ryzyk-fizyk. Na wszelki wypadek wstrząsnę. Nie słychać nic. Otwieram. Uff, nawet nie zmieszane, ale z kart spozierali na mnie dziwnie również inni mieszkańcy pudełka. Dokładnie z 56 kart.

Przyjrzałam się uważniej. I buchnęłam śmiechem. Nazwy kart, opisy fabularne i grafiki okazały się bardzo zabawne. Choć określone karty występują w kilku kopiach, to nie ma w nich monotonii. Zaskakują pomysłem i poczuciem humoru. Jednak, mnie śmieszą, ją i jego też, i kocią mamę, i kociego tatę, ale babcię już nie i kociobrodego sąsiada też nie. Grafika nie do każdego przemawia, stylistyka nie kręci, mówią, że: “głupkowatość i brzydota wykapuje na palce trzymające karty”. No właśnie, jednym humor grafik pasuje, innym nie, ale grać chce każdy.

Na kocim froncie czyli rzecz o zasadach

„Ale ja nadal nie wiem o co chodzi w tej grze” – powiedziała prawie pod koniec rozgrywki znajoma nastolatka. Chwilę potem ktoś krzyknął do niej:  „Wygrałaś!” i te pełne zdziwienia kocie oczy „Ja?”. Ta gra jest tak prosta, że aż boli ta niewiedza. Na szczęście druga rozgrywka przebiegała już przy pełnym zrozumieniu. Spotkanie kotka nie jest szczęśliwe, chyba, że jako dobry koci pan lub pani zna się człek na kociej naturze. Wie jak taki koci arsenał rozbroić – a to laserkiem, kocioterapią, mizianiem czy kanapką z kocimiętką. Jednak jeśli pomysłów zabraknie to strzeż się ludziu, bowiem twój koniec nadchodzi na kocich łapach – cicho i niespodziewanie. Taki koniec czeka ciebie, i ciebie, i tamtą panią, a przetrwa tylko jedyny, najlepszy i najumiziańszy specjalista od kotków.

Do ręki dostajesz 8 losowych kart, w tym jedną kartę rozbrojenia. Tak, tylko jedną. W talię wrzucasz o 1 kartę mniej Eksplodującego kotka niż jest graczy przy stole. W swojej turze pasujesz lub zagrywasz dowolną kartę z ręki i wykonujesz przypisaną do niej bardzo prostą akcję:

  • przetasuj karty,
  • zmuś dowolnego gracza do oddania 1 karty,
  • nie dobieraj karty na koniec tury,
  • zmuś gracza do rozegrania pod rząd 2 tur, a sam nie dobieraj karty,
  • podejrzyj 3 wierzchnie karty,
  • ukradnij 1 kartę od wybranego gracza lub określoną kartę, a nawet przy dużym szczęściu weź sobie 1 ze stosu kart odrzuconych,
  • zaneguj działanie jakiejś karty.

Nic wielkiego. Nic trudnego. Możesz zagrać tyle kart ile chcesz, ale na końcu tury dociągasz 1 kartę ze stosu. Teraz się módl lub śpiewaj kocie mantry żeby tylko nie dostać karty Eksplodującego kotka. Jak nie masz czym rozbroić kotka, to następuje eksplozja. W tej rozgrywce już nie uczestniczysz. Jeśli zaś poradzisz sobie z niesfornym kociakiem – grasz dalej, ale kociaka wsadź w dowolne miejsce talii kart do dociągania. Znam cię – zrobisz numer kolejnemu graczowi podstawiając mu kotka. Gra kończy się zwycięstwem gracza, który jako jedyny pozostanie w grze.

Wrażenia czyli rzecz o prosiorożcach i napędzie hiperkozim

Gra śmieszy. Gra bawi. I tyle. To już wiesz jakie jest jej zastosowanie. Mnie, po tak wielu rozegranych rozgrywkach już nie zaskakuje i nie śmieszy, ale bawię się świetnie pokazując ją nowym osobom. Nie wymaga od ciebie żadnego wysiłku intelektualnego, nie masz nad jej losowością żadnej kontroli i już po kilku rozgrywkach zaczynasz marudzić, że wiele się w niej nie dzieje.

Fakty są takie: 13 rodzajów kart, w tym 5 działających tak samo, w dodatku te 5 w pojedynkę bezużytecznych. Daje to ostatecznie 8 rodzajów. Z tego trzeba odjąć kolejny rodzaj – kartę eliminującą gracza. Zostaje 7. Mało, bardzo mało, aż prosi się o dodatek. Mechanika również jest maksymalnie uproszczona do wyłóż kartę – dobierz kartę. I wszystko najeżone losowością. Zero kontroli. Przez to można skończyć grę po kilku minutach.

Są też inne fakty. Jest interakcja między graczami. Spora jak na taką małą grę:

  • Zabieranie kart dowolnych lub konkretnych, co zmniejsza przeciwnikowi wybór, a nawet go zaboli (zabierając kartę rozbrojenia).
  • Podglądanie kart w stosie, co można wykorzystać przeciw kolejnym graczom. Zagranie karty Atakuj lub Pomiń może od gracza odsunąć nieszczęśliwą eksplozję. Przetasowanie kart, też stanowi formę ratunku.
  • Negowanie akcji kartami Nie, nie, nie w dowolnym momencie, nawet w trakcie tury innego gracza. Zaprzeczanie zaprzeczeniu jest bardzo emocjonujące.
  • Najważniejszą akcją tej gry jest rozbrojenie kotka. To nie tylko uniknięcie zbyt szybkiej eliminacji z gry. Bardzo ważny jest mechanizm umieszczania karty eksplozji w talii. Gracz umieszcza ją tam gdzie chce, w dodatku może to zrobić w ukryciu. Tak można szybko załatwić przeciwnika albo eliminując go, albo zmuszając do zagrania karty rozbrojenia. A tych ostatnich kart jest bardzo, bardzo mało. Po jednej na gracza, w sumie 6. Oj!

Te 4 ostatnie fakty to dowód na atrakcyjność tej gry. Nie jest prostacka, nie kusi tylko grafiką i kickstarterową popularnością, ale się mechanicznie broni. Jest prosta, jest losowa, ale jest ciekawa i zabawna. To bardzo lekki tytuł, na rozluźnienie, na rozweselenie, na zapełnienie czasu. To filler majówkowy, na szkolną przerwę, imprezkę. I wiadomo, że każdy będzie chciał zagrać i sprawdzić co to Tacokot, Brodokot czy Kotołak. Ty też sprawdzisz, dobrze to wiem, bo napęd hiperkozi na rozkręcenie imprezy w tym pudełku znajdziesz.

Link BGG

Grę kupicie w sklepie www.planszomania.pl