Najazd turystów

Wakacje zaczęły się na dobre i jeśli zastanawiacie się jaką grę zapakować ze sobą w podróż, to mam dla was bardzo ciekawą propozycję. Nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia ukazała się gra rodzinna Najazd turystów. Tematyka została dopasowana do aktualnej pory roku, oprawa graficzna okazała się bardzo ciepła i klimatyczna, zaś mechanika prosta, ale wciągająca jak to u Reinera Knizii bywa.

Gra po raz pierwszy została wydana w 1995 r. i doczekała się kilkukrotnej zmiany tematyki. Nasza jest naprawdę świetna i doskonale pasuje do gier rodzinnych. W grze wysyłamy turystów na wakacje w różne miejsca, za co zbieramy punkty. Gracz z ich największą liczbą zwycięża.

Turyści są reprezentowani przez karty w 5 kolorach i o wartościach 1-5. Miejsca, do których wysyłamy członków rodziny to:

  • 5 hoteli, każdy w innym kolorze, odpowiadającym kolorom kart, każdy o wartości 5 punktów,
  • 5 domków o różnym standardzie wyrażonym przy pomocy 1-5 gwiazdek, będących jednocześnie oznaczeniem liczby punktów zwycięstwa.

Pole gry tworzy się z żetonów miejsc, pozostawiając między nimi taką przestrzeń, by z każdej z 4 stron można było układać karty. Zajmuje to sporą powierzchnię i czasem trzeba się nagłówkować jak układać karty, by było je dobrze widać i nie pomieszały się między hotelami czy domkami. Zapełniony stół wygląda atrakcyjnie.

Biuro podróży w akcji

Każdy gracz rozpoczyna grę z 8 kartami na ręku. To turyści, którzy kolorem wskazują rodzaj hotelu, a gwiazdkami rodzaj domku, do którego można ich wysłać. Tak to bywa z turystami, każdy ma swoje preferencje i by ich zadowolić trzeba całą grę analizować sytuację w kurortach. W swojej turze gracz:

  • zagrywa 1 kartę turysty, do wybranego przez siebie miejsca, ale zgodnego z wytycznymi na karcie (kolor lub gwiazdki),
  • dobiera ze stosu kolejną kartę, do chwili, gdy stos kart wyczerpie się.

Przy dokładaniu kart do domku lub hotelu, należy karty kłaść po swojej stronie kurortu. Dla ułatwienia strony na kafelkach kurortów oznaczone są za pomocą morza, dżungli, gór oraz plaży i odpowiadają żetonom przydzielonym graczom

Gracz dokłada karty po swojej stronie kafelków walcząc o przewagę w danym kurorcie. Na końcu gry punkty zwycięstwa z danego hotelu (5 pkt.) lub domku (liczba gwiazdek to liczba punktów zwycięstwa) otrzymuje gracz mający w nim przewagę w postaci większej liczby kart turystów po swojej stronie kafelka. Za drugie miejsce otrzymuje się żeton o wartości 1. Dodatkowo, gracz, który jako pierwszy zdobędzie 2 domki (ważne by rozpatrywać je we wzrastającej kolejności gwiazdek) otrzymuje żeton o wartości 5 pkt. Gracze remisujący w danym kurorcie nie otrzymują punktów i nie są brani pod uwagę przy ich przyznawaniu. Zgodnie z powiedzeniem: „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”.

Polecam to biuro podróży

W Najazd turystów grałam m.in. z moimi uczennicami. Dziewczynom tak bardzo ta gra przypadła do gustu, że po kilku rozgrywkach pod rząd ciężko mi było namówić je na coś innego. To bardzo sympatyczna i lekka gra. Zasady są bardzo proste, dobrze wyjaśnione i ładnie zilustrowane w instrukcji. To ważna cecha gry rodzinnej, do której zasiądą też ludzie rzadko grający w planszówki.

Sama rozgrywka nie jest już taka prosta. W każdej swojej turze gracz musi dokonać wyboru gdzie wysłać swojego turystę.  Owszem, każda karta daje tylko 2 możliwości, ale mając do dyspozycji różne karty trzeba kombinować gdzie i w jakiej kolejności karty zagrywać. Istotna jest ciągła obserwacja pola gry. Gracz szybko przelicza karty w danym kurorcie i szacuje swoje szanse na zwycięstwo w danym miejscu. Czasem trzeba coś odpuścić ze względu na losowy dobór kart, a czasem nie widząc swoich szans oddać kurort przeciwnikom i walczyć o inny. Z punktacją bywa różnie. Można się obłowić, albo zyskać niewiele. Szczególnie mocno odczuwa się walkę o punkty grając w 4 osoby. Rozgrywka 2-osobowa jest dużo lżejsza, ale też świetnie się gra. W 2 osoby polecam szczególnie w rozgrywkach dziecko-rodzic, bo w końcu dzieci bardzo lubią zdobywać punkty, a taka rozgrywka to im gwarantuje. Nie odczują też zbyt boleśnie ewentualnej porażki. Będąc dzieckiem punkty zwycięstwa są jak pieniążki, nie ważne ile ich masz, ważne, że są. Dzieci czują się w każdej sytuacji bogate.

Reiner Knizia jak zwykle zrobił ciekawą grę z banalną mechaniką, a Nasza Księgarnia dołożyła starań, by pięknie ją ubarwić. Najazd turystów to bardzo przyjemna wakacyjna gra dla rodzin. Polecam!

Link BGG