Budowa miasta

Cieszę się, że wielu wydawców dba o gust ludzi, którzy zaczynają swoją przygodę z grami, grają rzadko lub są graczami rodzinnymi. Wydają tytuły, które nie opierają się na zwykłym rzuć kostką i przesuwaniu się  z punktu do punktu, ale takie, które wciągają. Moim niedawnym odkryciem jest gra Budowa miasta, wydana przez Naszą Księgarnię. Gra lekka, prosta, bardzo przyjemna. W sam raz dla rodzin z dziećmi, starszych dzieciaków, czy nowych graczy.

Materiały budowlane

Gra zyskała nową tematykę i oprawę graficzną w stosunku do swojego pierwowzoru. Wydawca zrezygnował z tematyki kolejowej na rzecz budowy miasta. W moim odczuciu to ciekawsze rozwiązanie, tym bardziej, że rodzinnych gier kolejowych na rynku jest już sporo. Wydanie jest bardzo atrakcyjne. Świetna grafika na pudełku i planszy bardzo mi się podobają. Reszta elementów jest również dopracowana: żetony monet, woreczek na budynki, karty, a do tego drewniane klocki (prostopadłościany a nie sześciany jak napisano w instrukcji) obrazujące budynki. Wszystko prezentuje się na stole bardzo ładnie i zachęca do częstszego spędzania wolnego czasu przy planszówkach.

Urbanistyka

Rozgrywka toczy się na planie miasta, na którym umieszczono 9 budynków użyteczności publicznej. Do budynków tych prowadzą drogi, co istotne dla rozgrywki: do 4 budynków tylko 2, do kolejnych 4 trzy, do 1 aż 4. Każda ulica składa się z 4 działek, na których gracze mogą wybudować ściśle określone budynki (4 rodzaje). Jak to bywa w trakcie każdej budowy – najpierw trzeba zainwestować w budynki i karty udziału, by potem zbierać żniwo z posiadanych udziałów w budynkach użyteczności publicznej. Gracz, który zdobędzie na koniec gry najwięcej pieniędzy zwycięża.

Każdy gracz rozpoczyna grę z 4 losowo dobranymi budynkami i gotówką. W swojej turze gracz kolejno:

  • Obligatoryjnie buduje 1 budynek, wybrany spośród posiadanych. Gracz płaci kwotę na nim wskazaną i umieszcza na ściśle określonym dla niego polu. Jeśli gracz wybuduje budynek w taki sposób, że nie będzie sąsiadował z żadnym innym na danej ulicy, ani też z budynkiem użyteczności publicznej, to musi zapłacić za niego podwójną stawkę.
  • W chwili gdy wybuduje ostatni budynek na danej ulicy, następuje wypłata pieniędzy za posiadane udziały w budynkach użyteczności publicznej, które znajdują się na obu końcach tej ulicy. Pieniądze otrzymują wszyscy posiadacze udziałów, zgodnie ze wskazaniami na karcie budynku. Im więcej udziałów (kart), tym zdobywa się więcej pieniędzy. Uzyskane kwoty różnią się między poszczególnymi budynkami.
  • Może kupić 1 kartę udziału dowolnego budynku w danej turze. Kartę o wartości 0 $ można zdobyć tylko w momencie wybudowania w danej turze budynku przylegającego do tego budynku użyteczności publicznej. Zakupione karty są jawne dla pozostałych graczy.
  • Dociąga z woreczka kolejny niejawny dla pozostałych graczy budynek.

Ze względu na przymus wybudowania budynku może zdarzyć się, że gracz nie będzie miał wystarczającej ilości pieniędzy. Musi wtedy sprzedać za połowę ceny część swoich kart udziałów (zwraca je do puli).

Gra kończy się w chwili, gdy zostaną zabudowane dowolne ulice, ale tworzące ciągłe połączenie między stadionem i pływalnią. Gracz, który dołożył ostatni klocek zamykający tę trasę, otrzymuje dodatkowe 20 mln $.

Wciągająca budowa

Z perspektywy grupy docelowej, to świetna gra. Losowość w doborze kafelków jest i momentami doskwiera, ale z tą losowością i brakiem informacji o posiadanych przez współgraczy budynkach trzeba sobie radzić. Jak? Skupcie się na tym co macie i kombinujcie co z tego można wycisnąć. A można wiele. Posłuchajcie o tym, co ja robiłam. Czasem dostawałam budynki, które musiałam budować za podwojoną stawkę. Wybierałam ten najmniej kosztowny. Czasem nawet świadomie budowałam za wyższą stawkę, po to by przez kilka rund nie zamknąć ulicy. Po co? Bo chciałam jeszcze kupić kilka udziałów w budynkach użyteczności publicznej. Wiecie, im więcej kart, tym większy wpływ. Chciałam również mieć udziały w obu budynkach na końcu danej ulicy. Znowu chodziło mi o kasę.

Mając do dyspozycji 4 klocki budynków kierowałam się kilkoma czynnikami – ceną budowy, posiadaniem udziałów w sąsiadujących budynkach publicznych, aktualną sytuacją na planszy. Co do ostatniego elementu – cóż, los nie podesłał mi budynków z danej ulicy, to przecież i tak mogę zainwestować w karty, a potem zbierać plony. Cieszą takie obfite, ale w czasach walki o zwycięstwo, człowiek cieszy się wszystkim. Ziarnko do ziarnka, uzbiera się miarka.

Jako gracz z doświadczeniem, znam już wszystkie możliwości tej gry. I nie płaczę, że już jest za prosta dla mnie. Liczą się współgracze cały czas zachwyceni grą, liczy się wspólny czas. Poza tym, bawi mnie każdorazowe kombinowanie, co tu zrobić, by ich ograć. Tak, wredna jestem, ale oni mnie kochają za to naciskanie na wyniki. Sami muszą bardziej się starać. W starszym gronie lepiej grać w więcej osób, bo presja jest lepsza, ale z dzieckiem, to spokojnie zagracie sam na sam.

Bardzo polecam tę grę.

Link BGG