Potworne porządki

Tym razem mam grę, którą zainteresują się wasze 3-latki. I jak to bywa w grach dla młodszych dzieci, z jej pomocą będziecie mogli rozwijać dzieciaki na wielu płaszczyznach. Ta gra o porządkach i  potworkach, pozwala rozwijać motorykę małą, poprawia koncentrację, ćwiczy wyobraźnię i orientację przestrzenną. A co najważniejsze dla nas graczy – nauczy dzieciaki współzawodnictwa.

Zacznijmy opowieść od bałaganu. Kto ma dzieci, ten wie, że porządek trwa zwykle bardzo krótko. Dobrym przykładem, konsekwencją, zamianą przykrego obowiązku w super zabawę można zdziałać wiele, ale nie cuda. Dzieci tak szybko zmieniają obiekt swoich zainteresowań, że przeskakując z zabawy na zabawę, nie znajdują czasu na sprzątanie.

Do twórczego bałaganu trzeba się przyzwyczaić, ale też w odpowiednim momencie działać. Można pewne nawyki utrwalać przy pomocy choćby Potwornych porządków. W grze znajdują się 4 plansze przedstawiające pokój. Zadaniem dzieci jest zrobienie porządku w pokojach przed zaśnięciem czyli muszą znaleźć 4 przedmioty: łóżko, obraz, lampę i pluszaka.

Przedmioty te wraz z kartonowymi potworkami o bardzo zbliżonych do nich kształtach umieszcza się w płóciennym woreczku. Dziecko w swojej kolejce wsadza rączkę do woreczka i po kształcie kartonika próbuje rozpoznać przedmiot. Wyciąga tylko 1. Mogą zdarzyć się 3 przypadki:

  • Dziecko wyciągnie przedmiot, którego nie ma na swojej planszy, wtedy umieszcza go na odpowiednim miejscu.
  • Dziecko wyciągnie przedmiot, który już ma – wtedy umieszcza go z powrotem w woreczku.
  • Dziecko wyciągnie potworka – rzuca nim i krzyczy „Potworki do norki!”.

Dziecko przekazuje woreczek kolejnej osobie. Zwycięża dziecko, które pierwsze zapełni swój tekturowy pokoik.

W instrukcji zaproponowano wariant gry, w którym zwycięży dziecko z największą liczbą punktów, a nie najszybsze. W swojej turze dziecko wykonuje 1 z 2 akcji:

  • losuje element tak jak w wersji podstawowej,
  • zamienia 1 z przedmiotów ze swojego pokoju na taki sam przedmiot innego gracza.

Dziecko zdobywa po 1 punkcie za każdy posiadany przedmiot i dodatkowy 1 punkt za każdy przedmiot w pasującym do planszy kolorze.

Potworne porządki przypominają mi 2 gry. Pewnego razu, w której to dzieci wyciągały z woreczka przedmioty, by przygotować bohaterów do spania (miś, kapcie, piżamka, szczotka do zębów) i by opowiedzieć im bajkę na dobranoc. Drugą grą są Potwory do szafy – w której to dzieciaki przeganiały potwory i uczyły się przez śmiech, że wyobrażenia wcale nie są takie straszne i można je pokonać. W Potwornych porządkach położono nacisk na rozwój małej motoryki. To dzięki dotykowi dzieci uczą się rozpoznawać przedmioty, a z racji podobieństwa potworków do wyposażenia pokoju, muszą dosyć mocno połączyć wyobraźnię z rzeczywistością i odnajdywać charakterystyczne fragmenty tekturek. To trzeba też z dzieckiem ćwiczyć przed grą lub w luźnej zabawie, pokazując podobieństwa i różnice w kształtach.

Warto przy tej grze snuć opowieść o wartości porządku i nawiązywać do niej w życiu codziennym. Porządek przed spaniem musi być, a przynajmniej taki, który pozwoli dziecku  i rodzicowi bezpiecznie dojść do łóżka. Warto też tę grę wykorzystać do powtarzania nazewnictwa kolorów, do dopasowywania elementów kolorem, nawet do ćwiczenia spostrzegawczości. Zwykła plansza pokoju okazuje się być otwartą księgą, w której naprawdę wiele się dzieje.

Instrukcja do gry została opatrzona odpowiednim komentarzem pedagoga – p. Anny Karowicz. Świetny to pomysł, bo wiedzę trzeba czerpać od znawców, mądrym rodzicem nikt się nie rodzi i samorozwój dotyczący wychowania i rozwijania dzieci jest bardzo ważny. Właśnie w instrukcji zwraca nam rodzicom uwagę na jeszcze jeden aspekt rozwoju dzieciaków – mają one spory problem z określaniem położenia przedmiotów (nad, pod, obok, itd.), a Potworne porządki sprzyjają ćwiczeniu orientacji przestrzennej.

Ostatnim elementem wartym uwagi są potworki wyciągane z woreczka. Oj, przeszkadzają dzieciom w rozpoznawaniu przedmiotów. Można więc snuć opowieść, że to właśnie one przeszkadzają w porządkach i to niechciani goście. Trzeba więc wysłać je do norki, jak najdalej. Zastanawiałam się czy to dobry pomysł, by rzucać tym potworkami. Mnie to nie pasuje i proponuję po prostu chować tekturkę za firanką, pod dywanem i w innych odległych miejscach. Niech faktycznie idą do norki, spokojnie, bez emocji, by potem inne rzeczy nie fruwały.

Ta gra jest wartościowym narzędziem, który pozwala rozwijać już 3-letnie dzieci przez zabawę.

Link BGG