Komiks paragrafowy: Cztery śledztwa Sherlocka Holmesa

Sherlock Holmes to najbardziej znana postać detektywistyczna w historii literatury. Stał się bohaterem 4 powieści i 56 opowiadań stworzonych przez Artura Conana Doyle, a również punktem odniesienia dla wszystkich innych literackich detektywów. Holmes był genialnym detektywem i do rozwiązywania zagadek kryminalnych wykorzystywał dedukcję oraz intuicję. Swoje śledztwa opierał na umiejętności obserwacji i znajomości psychologii, chemii, balistyki, matematyki, a także wiedzy na temat wielu kultur i religii.

W pierwszym opowiadaniu „Skandal w Bohemii” powiedział: „Podstawowym błędem jest podawanie teorii, zanim uzyska się dane. Niepostrzeżenie zaczyna się dostosowywać fakty, by zgadzały się z teoriami, zamiast próbować stworzyć teorię, która byłaby zgodna z faktami.”  To bardzo ważna myśl, którą wykorzystałam podczas lektury komiku paragrafowego „Cztery śledztwa Sherlocka Holmesa”. Komiksu wydanego przez FoxGames, a nawiązującego do bohaterów i miejsc znanych ze świata wykreowanego przez Doyle’a.

Choć komiks nie został stworzony przez Doyle’a, to spotkamy w nim wiele znanych z opowiadań elementów. Budynek na Baker Street z sędziwą panią Hudson, wiernego towarzysza dr Watsona, wybitnego matematyka i geniusz zła – Jamesa Moriarty, inspektorów Lestrade, Gregson czy Bradstreet. Fabuła utrzymana jest w klimacie powieści kryminalnej, przeplatanej gdzieniegdzie humorem sytuacyjnym i takimż rysunkiem. Co do grafik, są maksymalnie skupione na tym co istotne – postaciach lub elementach koniecznych do rozwiązania zagadek kryminalnych. Nie znajdziecie tu nic zbędnego, stąd mogą wydać się bardzo surowe.

Tytuł komiksu wskazuje na cztery śledztwa. Wszystkie splecione są ze sobą, mimo, że stanowią odrębne sprawy. To właśnie za sprawą profesora Moriarty’ego, Holmes i Watson angażują się w tajemnicze zniknięcie kota, morderstwo wróżki, kradzież skarabeusza z muzeum i historię człowieka z amnezją. W dodatku, Moriarty pozostawił sporo pomniejszych zagadek dla naszych bohaterów i zaangażował ich w zbieranie przycisków z maszyny do pisania. Sens tego ostatniego wyjaśnia się dopiero po rozwiązaniu wszystkich zadań. Opowieści są pełne napięcia i choć nie zostały stworzone przez Doylea, to mają mocno wyczuwalny klimat powieści detektywistycznej. A co najważniejsze, pozwalają wcielić się czytelnikowi w rolę detektywa.

Komiks został świetnie skomponowany. Pozwala wcielić się w dwie różne role. Możemy więc rozwiązywać sprawy jako Watson lub Holmes. Co więcej, jeśli uznamy, że w danej roli sprawy są zbyt trudne lub zbyt łatwe, swobodnie możemy zmienić postać detektywa i kolejną sprawę kryminalną rozwiązać jako ta druga postać. Watson i Holmes przez większość kadrów tej paragrafówki poruszają się razem, stąd tylko niektóre kadry są przeznaczone dla każdego osobno. Wypływa z tego wniosek, że sposoby rozwiązywania spraw różnią się dla każdej postaci. Wcielając się w Watsona gracz może dokonać oględzin ciała ofiar, może też zadawać więcej pytań podczas przesłuchania i korzystać z rad Holmesa. Holmes zaś ma o wiele trudniejsze zadanie – polega tylko na sobie, na swojej dedukcji i intuicji, zadaje mniejszą liczbę pytań podczas przesłuchania, ale też sam sobie zadanie logiczne pytania. Niewielka różnica w postaciach jest tylko pozorna. Watsonowi jest dużo łatwiej, choć sprawy wcale banalne nie są.

Bardzo ciekawym pomysłem w tym komiksie jest również wprowadzenie punktacji:

  • za każdą rozwiązaną sprawę 3-4 punkty (gdy rozwiązana przez Watsona/Holmesa),
  • za znalezione przyciski 1-4 punkty zależnie od liczby znalezionych przycisków (można ich znaleźć nawet powyżej 40)
  • 1 pkt za rozbrojenie bomby za pierwszym razem.

Suma punktów określa jakie są nasze zdolności detektywistyczne. Jeśli nie zajrzymy do rozwiązań spraw na końcu komiksu, z pięknie przedstawionym tokiem rozumowania, to można swoje wyniki poprawić.  Pod warunkiem, że za pierwszym razem gracz nie osiągnął sukcesu. Gracz zwycięża w chwili, gdy uda mu się rozbroić bombę podłożoną przez Moriarty’ego. To właśnie spoiwo łączące 4 różne sprawy kryminalne. Trzeba zsumować wyniki poszczególnych śledztw, do których przypisane są liczby, i kierować się do właściwego okienka komiksu. Wtedy dopiero gracz dowiaduje się, czy sprawy rozwiązał prawidłowo, czy nie. Ale zaraz, które sprawy są dobrze rozwiązane? Tego nie dowie się gracz, dopóki nie sprawdzi w końcowej części komiksu. Jednak, by nie odebrać sobie przyjemności z ponownej analizy, lepiej nie zaglądać na koniec. Warto poprosić niezainteresowaną osobę o wskazanie źle rozwiązanych zagadek albo rozpocząć przygodę z komiksem jeszcze raz. Na pewno to nie będzie strata czasu, bowiem zauważa się więcej szczegółów niż za pierwszym razem. I więcej przycisków z maszyny się znajduje.

Sprawy, które przyjdzie czytelnikowi rozwikłać nie są łatwe i oczywiste. Istotne są szczegóły rozmów, raczej naprowadzające niż wskazujące, istotne są też same grafiki, przy pomocy których przekazywane jest sporo informacji. To wszystko trzeba łączyć ze sobą, odrzucać fragmenty nieistotne, uwypuklać sedno. Nawet rozmowa z podejrzanymi czy świadkami do łatwych nie należy. Trzeba stawiać właściwe pytania dla sprawy, a nawet trzeba być uważnym, by nie rozzłościć interlokutora. W najgorszym przypadku możemy nie uzyskać żadnej informacji i utknąć na dobre.

Budowa tego komiksu paragrafowego jest troszkę inna od tej z Wilkołaka. Występują fragmenty zbudowane z kilku okienek tworzących ciągłą opowieść, będącą wprowadzeniem do sprawy kryminalnej lub istotnym opisem wydarzeń. Akcja biegnie w zwolnionym tempie przez konieczność przeszukania pomieszczeń lub przesłuchania podejrzanych i świadków. W konsekwencji, z jednego kadru przechodzi się do kilku innych, by potem znów do niego wrócić. W tym komiksie ani razu nie zrobiłam mapki połączeń między kadrami, bo nie było to potrzebne. Jednak podczas rozwiązywania spraw robiłam wiele innych notatek – zapisywałam wskazówki i moje wnioski oraz notowałam liczbę znalezionych przycisków z maszyny do pisania. W sumie większe notatki nie są konieczne. Ze względu na rozbicie komiksu na 4 części nie trzeba aż tak wiele zapamiętywać, a wiele elementów układanki łączy się w głowie, tworząc wyrazistą całość. Za pierwszym razem nie udało mi się rozwiązać 2 spraw. 2 spędzały mi sen z powiek. Ostatecznie odniosłam sukces.

Komiks odebrałam bardzo pozytywnie. Jest wciągający, momentami zabawny, z bardzo ciekawie opowiedzianymi kryminalnymi historiami i zaskakującym zakończeniem. Oferuje 2 stopnie trudności, swobodnie zmieniane, zgodnie z odczuciem czytelnika-gracza.  Dostarcza bardzo ciekawą rozrywkę, wymagającą właściwego rozumowania, dedukcji, ale też potrzebna jest przy tym odrobina intuicji. Wynika to z faktu, że podejrzanych jest zawsze kilku i czasem ich zachowanie zaburza nasz tok rozumowania. Po rozwiązaniu spraw odczuwa się wielką satysfakcję, tym większą, im większy opór stawił gracz, by nie zajrzeć do rozwiązania. Bardzo polecam.

Komiks wydał:

Komiks kupicie w sklepie www.planszomania.pl