Kaleidos

Wyobraź sobie dziecięcy pokój, strych, magazyn rekwizytów teatralnych lub wesołe miasteczko. Każde z tych miejsc pozbaw wolnej przestrzeni, zapełnij tysiącem przedmiotów, takich przydatnych i zbędnych. Ubierz wszystko w barwy, ożyw. A teraz opisz co widzisz. Łatwe, prawda? To idźmy dalej. Włącz minutnik na 60 sekund i znajdź mi w tym miejscu rzeczowniki na literę K, albo nie, lepiej na H. Przeczesujesz wewnętrznym wzrokiem wykreowany obraz i… nic nie znajdujesz? Jak to?

Kaleidos to gra, która została po raz pierwszy wydana w 1994 r. Rok później zdobyła nominację do prestiżowej nagrody Spiel des Jahres w Niemczech, od 2009 r. posypały się kolejne nominacje i nagrody m.in. Arets Spill Best Party, Lucca Games Best Concept Art, czy Deutscher Lernspielpreis 9+. W polskiej wersji językowej Rebel.pl wydał jakiś czas temu wersję dla dzieci, a niedawno pojawiła się podstawowa wersja tej gry, wydana przez Fabrykę Kart Trefl w Krakowie.

Bez wątpienia to świetna gra imprezowa, w którą mogą grać starsze dzieci, młodzież i dorośli. Sprawdziła się w każdym towarzystwie i została przyjęta bardzo ciepło na moim stole. Wymaga od graczy spostrzegawczości i bogatego słownictwa, a jeśli gracz takich cech nie posiada, to gwarantuję, że po wielu rozgrywkach je nabędzie. W dodatku, mimochodem i w wesołej atmosferze, a nie przy żmudnych ćwiczeniach czy ślęczeniu nad słownikiem.

Aerobik dla mózgu

Weź 10 barwnych i numerowanych plansz z grafikami. Pierwszą umieść na tekturowym stojaku. Ogromna liczba elementów dodaje Ci skrzydeł, wierzysz w swoje możliwości. W końcu jesteś bardzo elokwentny. Ktoś odkrywa pierwszą kartę ze stosu. Jakaś ręka uruchamia klepsydrę. Patrzysz na kartę – na niej litera Ź. Myślisz, szukasz, tragedia. W ostatniej chwili wpadasz na pomysł: są oczy to i źrenica musi być! Koniec rundy. Wszyscy gracze czytają swoje hasła. Albo nic nie znaleźli, albo powtarza się słowo źrenica. Za nie dostajesz, tak jak i inni gracze, 1 punkt. Ostatni gracz chwali się jeszcze jednym słowem. Jest kobita, no to niech będzie ździra. Buchacha – rozległo się przy stole. Ogarnia cię żal, bo to kolega dostanie za to unikalne słowo 3 punkty, a nie ty. W następnej rundzie bardziej się postarasz.

Umieszczasz na statywie obrazek numer 2. Karta, klepsydra, poszukiwania, marne punkty. Ech, ta presja czasu. Po dziesiątej rundzie podliczasz punkty. Yes, yes, yes! Wygrałeś, ale tylko 1 punktem wyprzedziłeś kolegę od ździry. Dobry jest, cenna konkurencja.

Siódme poty

Kaleidos to niesamowita gra. Przyciąga do siebie pięknymi, barwnymi ilustracjami, wypełnionymi co do milimetra różnymi elementami, których często byśmy nawet sobie nie wyobrazili w danym miejscu. Te obrazy tętnią życiem tak mocno, że swobodnie służyć mogą nie tylko grze, ale też zabawom z młodszymi dziećmi. Wspólne przyglądanie się planszom, wskazywanie i nazywanie przedmiotów to dobry pomysł na kreatywne spędzanie czasu. W tak przyjemny sposób rodzic będzie  rozwijać u dziecka zmysł obserwacji i poszerzy jego słownictwo. Ten element można również przenieść na rzeczywistość. Kto powiedział, że takich atrakcji nie ma choćby na rynku w Krakowie?

Kaleidos przyciąga do siebie bardzo prostym pomysłem, a jednocześnie wymagającą rozgrywką. Podczas poszukiwania odpowiednich słów gra wyciska z uczestników zabawy siódme poty. Po pierwsze, ze względu na długość rundy. 60 sekund to bardzo mało. Czas w sama raz dla graczy znających już grę. Na początek polecam jednak umówić się na 2-3 krotne obracanie klepsydry. Gdy grały dzieci, to zwykle pozwalałam im szukać słów tak długo, jak potrzebowały. Gdy grali dorośli z dziećmi, to klepsydra odliczała czas tylko dla dorosłych. Elastyczność zasad odnośnie czasu jest dobrą cechą Kaleidos. Po drugie, ze względu na losowo dociągane karty liter. Ć, h, ź, ż, ś to nie jedyne straszaki w talii, nawet pozostałe litery, dla których listy w słownikach są bardzo obszerne, wzbudzają sporo emocji. Bywa, że na konkretnej planszy, nie potrafimy znaleźć rzeczowników na daną literę. Amnezję tłumaczymy sobie po prostu nieodpowiednim doborem elementów składowych grafiki przez autora. Ha, na kogoś winę trzeba zwalić ;-).

Przy Kaleidos zawsze jest wesoło. Bo zawsze do znalezionych słów ktoś coś zabawnego dopowie. Nawet spory o słowa są rozstrzygane z humorem. Polecam serdecznie jako świetną imprezówkę, a także jako narzędzie do rozwijania dzieciaczków.

Link BGG

Grę kupicie w sklepie www.planszomania.pl