Odlot

Jeśli szukacie ciekawej i niebanalnej gry pamięciowej dla dzieci, którą możecie również użyć do nauki matematyki, to warto zainteresować się właśnie wydaną przez Naszą Księgarnię grę Odlot. Gra zrobiła furorę wśród kilkorga zaprzyjaźnionych dzieciaków, budząc wśród nich sporo emocji.

Gra ma wiele zalet. Pierwszą z nich jest oprawa graficzna. Pudełko i karty do gry zostały zilustrowane przez znanego rysownika Pawła Jarońskiego. Jego charakterystyczna kreska, bogata wyobraźnia i poczucie humoru wywołują ogromne zaciekawienie u dzieci, intensywnie przyglądającym się kartom i opowiadającym o nich. Lotne pojazdy przywodzą na myśl również pojazdy z serii komiksów o Tytusie, Romku i A’Tomku, stąd dorosła część graczy, z równie szerokim uśmiechem, zachwyca się grafikami. Ilustracji jest zaledwie kilka na kartach, więc motywy powtarzają się. Nie ukrywam, że czuję pewien niedosyt, co oznacza, że pan Jaroński wykonał kawał dobrej roboty.

Drugą zaletą są bardzo proste do wytłumaczenia zasady. Talia składa się z kart z numerami 10, 20, 30, 40, 50 i 60. Liczby te oznaczają wysokość na jaką wznosi się pojazd znajdujący się na karcie. Z 9 zakrytych kart tworzy się pole gry o wymiarach 3×3 pola. W swojej turze gracz rzuca kością:

  • Jeśli wypadnie chmura deszczowa, to gracz traci kolejkę, zdobywa 1 kartę ze stosu, a turę rozgrywa kolejny gracz.
  • Jeśli wypadnie liczba, to gracz musi odsłonić na polu gry tyle kart, ile wskazuje kość.

Podczas odsłaniania kart obowiązuje kilka zasad:

  • Każda kolejna karta musi mieć wartość równą lub większą w porównaniu z właśnie odsłoniętą kartą. Wtedy gracz zdobywa karty i układa zakryte przed sobą.
  • Jeśli nie zostanie spełniony powyższy warunek w trakcie odsłaniania kolejnych kart, karty zakrywa się z powrotem i turę rozpoczyna kolejny gracz.
  • Jeśli w trakcie odsłaniania pojawi się karta specjalna, wtedy należy zastosować się do jej efektu. Gracz następnie zdobywa lub nie karty z pola gry, zgodnie z dwoma pierwszymi warunkami.

W talii występują 3 rodzaje kart specjalnych:

  • Karta tęczy zastępuje każdą inną kartę, czyli pełni rolę jokera.
  • Karta stop kończy odkrywanie kart, a gracz zbiera ze stołu wszystkie odsłonięte.
  • Karta balastu wskazuje, że następna odsłaniana karta (i tylko ta) ma mieć wartość niższą, pozostałe karty odsłania się już zgodnie ze zwykłymi zasadami. W dodatku, jeśli zostanie odsłonięta jako pierwsza lub po karcie o wartości 10, to nie działa.

Zabrane karty z pola gry zastępuje się nowymi, dociągniętymi ze stosu. Koniec gry następuje, gdy nie można już zapełnić pola gry. Zwycięzcą zostaje gracz z największą liczbą zdobytych kart.

Trzecią zaletą są zasady dodatkowe. To dla mnie dość istotny aspekt, szczególnie w małych grach. Zasady te pozwalają na urozmaicenie rozgrywki, a tym samym na dłuższe utrzymanie zainteresowania grą. Pierwszy wariant pozwala na zdobycie dodatkowych 2 punktów za co najmniej 3 karty z tą samą postacią. Drugi wariant pozwala w pełni zastosować mechanikę push your luck. Po odkryciu wymaganej liczby kart, gracz decyduje czy odkrywa karty dalej. Gracz sam decyduje kiedy zakończyć odsłanianie kart, oczywiście pod warunkiem prawidłowych wartości na kartach.

Czwartą zaletą jest szybka rozgrywka i dobra skalowalność. Gra jest dynamiczna, tury przebiegają bardzo szybko, nikt więc nie nudzi się czekając na swoją kolej. Co więcej, wszyscy obserwują pole gry, starając się zapamiętać położenie kart o określonych wartościach. Pole gry zmienia się bardzo szybko i każda nowo dołożona karta jest zagadką dla graczy. Ta niepewność przy odsłanianiu nieznanych kart jest źródłem dużych emocji u dzieci. Dorosłym raczej to będzie przeszkadzać, ja jednak mam zasadę, że grając w gry dla dzieci, odrzucam wszelkie moje geekowskie oczekiwania i poddaję się spontanicznej oraz wesołej zabawie. Mechanika dobrze działa niezależnie od liczby graczy (2-5), ja jednak wolę więcej osób przy stole, bo im więcej wesołych buziek, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że znowu moja córka mnie ogra.

Piątą zaletą jest charakter edukacyjny. Gra zapoznaje młodsze dzieci z większymi liczbami niż pierwsza dziesiątka. Uczy porównywania liczb (mniejsze, większe, równe). Starszym dzieciom można polecić sumowanie wartości kart, niech się pomęczą z kilkoma setkami, dodawania nigdy za wiele. No i przede wszystkim ćwiczy pamięć. Trzeba bowiem zapamiętywać położenie kart.

Jestem słaba w tę grę, ani razu nie wygrałam. Albo chmurka mi wypadała, albo odsłaniałam niewłaściwe karty. Uzbroiłam się w dobry humor i śmiałam z tej mojej niemocy. W takie gry mogę przegrywać, to żadna ujma na honorze. Zaś dzieci są zachwycone. Z chęcią sięgają po Odlot, z chęcią wcielają się w role pilotów cudaczny pojazdów i starają się jak najwyżej wzlecieć. Zasady są łatwe do wytłumaczenia, gra jest szybka i odprężająca. Sporo przy niej zabawnych komentarzy i śmiechu. Szczególnie polecam dzieciakom z zerówki i klas początkowego nauczania.

Link BGG

  • Nie wiedziałem, że Pan Jaroński ilustrował jakąś grę! Będzie dla siostrzeńca na prezent 🙂