7 Złotych Miast

Wydawnictwo Nasza Księgarnia ponownie nęci nas złotem. Najpierw wysłało nas po nie w świetnej grze Reinera Knizii „Wyprawa do El Dorado”, teraz w znacznie lżejszym rodzinnym tytule „7 Złotych Miast”. Czy poszukiwania skarbów będą równie owocne i emocjonujące?

Celem gry jest zdobywane skarbów, by na koniec uzyskać za nie punkty zwycięstwa. Pomagać w tym będą poszukiwacze, reprezentowani przez drewniane meeple, plansza świątyni wraz z żetonami skał, karty skarbów i totemów oraz znacznik pierwszego gracza w kształcie pochodni. Pod względem jakości, gra nie odbiega od innych gier wydawnictwa, czyli elementy są solidne i czytelne.

Gra składa się z 8 rund podzielonych na 3 etapy:

  1. Odkrycie skarbów. W grze korzysta się z 32 kart, podzielonych na 2 grupy. Pierwsza zawiera mniejszą liczbę symboli skarbów 1-2, druga ma ich troszkę więcej 1-3. Na kartach pojawiają się również dodatkowe symbole: skał (jest ich 13) i totemów (jest ich 5). Ten pierwszy symbol nakazuje graczowi umieszczenie żetonu skały na dowolnym pustym polu na planszy świątyni (jedno pole w kolumnie musi pozostać puste), co symbolizuje zawalenie komnaty. Drugi pozwala na zdobycie karty totemu, czyli karty: zwiększającej liczbę punktów za określony skarb, pozwalającej na przesunięcie żetonu skały w górę lub w dół, szybsze odzyskanie pionków poszukiwaczy, kopiującej działanie wykorzystanej karty, obniżającej o 2 liczbę czaszek.
  2. Wysłanie poszukiwaczy. Każdy gracz zaczyna grę z jednakową liczbą pionków. Dzięki nim będzie mógł uczestniczyć w licytacji, której konsekwencją jest ustalenie kolejności zdobywania kart skarbów. Z posiadanej puli umieszcza w dłoni wybraną liczbę pionków (pozostałe muszą pozostać zasłonięte) i wraz z innymi graczami jednocześnie je ujawnia. Osoba, która nie miała w ręku żadnego pionka, zabiera wszystkie z obozowiska (miejsce, gdzie gracze odkładają wykorzystane pionki) lub dzieli się nimi po równo z innymi graczami, korzystającymi z tej samem opcji.
  3. Zdobycie skarbów. Gracze ustalają kolejność zdobywania kart zgodnie z malejącą liczbą licytowanych pionków, po czym odkładają je do obozowiska. Każdy gracz zabiera 1 odsłoniętą kartę skarbu. Ostatni gracz zabiera to co zostało. Grając w 2 osoby, gracze w sumie otrzymują po 2 karty, dobierane na zmianę, grając w 3 osoby trzeba 1 kartę odrzucić. Na końcu karty dobierają również osoby, które nie wysłały poszukiwaczy do świątyni.

Po wyczerpaniu kart skarbów, gracze liczą punkty zwycięstwa. W grze występuje 5 rodzajów skarbów, a punktacja poszczególnych zależy od tego, jaka komnata nie została zawalona w świątyni (w kolumnie odpowiadającej danemu skarbowi). Część skarbów daje punkty dodatnie, niektóre punkty ujemne. W przypadku posążka i czaszki, gracz z największą ich liczbą otrzymuje punkty wskazane przez niezawaloną komnatę. W przypadku pozostałych skarbów, każdy gracz otrzymuje za każdy tyle punktów, ile wynosi wartość niezawalonej komnaty. Punkty są modyfikowane przez niektóre karty totemów. Poszczególne wartości na planszy świątyni możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu.

Podsumowanie

7 Złotych Miast to gra prosta i przyjemna, w sam raz na rodzinne, niedzielne popołudnie lub odbudowę relacji z rówieśnikami po nauczaniu online. Gra polecana jest dla graczy od 8 roku życia, jednak młodsze dzieci z doświadczeniem w planszówkach poradzą sobie z mechaniką bez trudu. Pomoc starszych sprowadzi się tylko do liczenia punktów. Ta gra jest również okazją do wprowadzenia liczb całkowitych (dodatnich i ujemnych), nauki prostego liczenia skarbów i porównywania wartości (np. kto ma najwięcej). Starsze dzieciaki mogą też poćwiczyć mnożenie (wartość punktowa razy liczba skarbów) i dodawanie liczb w zakresie do 100.

Jest to gra licytacyjna i cały ładunek emocji właśnie w tym się zawiera. Emocji jest tym więcej, im więcej graczy przy stole. Tak jak w przypadku To jest napad! wolę grę w 3-4 osoby. Jednak gdyby moja córka, była znacznie młodsza, wtedy rozgrywka 2-osobowa byłaby rozpatrywana z uwzględnieniem aspektów edukacyjnych. Mając lat 12 i pół szuka się już w grach innych atrakcji. Licytacja i związane z nią dylematy: czy dać więcej, czy mniej, a może żaden pionek; o jaką kartę walczyć, a może odpuścić, bo nie są takie złe; to nie jedyny ciekawy element mechaniki. Bardzo podoba mi się zmienna liczba punktów, ustalana przez zawalanie komnat, ale też ich modyfikacja przy pomocy kart totemów, pozwalających przesuwać znaczniki skał czy w ogóle zmieniających ich wartość. Przez to gra przynosi za każdym razem nowe emocje. Trzeba też wspomnieć o karcie totemu, która może pojawić się w puli dostępnych kart (na polu gry umieszcza się 5 z 10 kart). Wykorzystuje się ją tuż przed podliczeniem punktów – kopiuje ona działanie wykorzystanej karty w grze, a tym samym może co nieco pozmieniać w końcowej punktacji.

7 złotych miast jest grą bardzo prostą, ciekawą i polecam ją przede wszystkim graczom rodzinnym z dzieciakami w klasach początkowego nauczania, oraz wielbicielom gier licytacyjnych. W domach, gdzie bardziej złożone gry rodzinne są chlebem powszednim, może zbyt długo nie zagrzać miejsca. Warto ją jednak poznać, ze względu na wspomniane przeze mnie smaczki mechaniczne, czyli licytację i zmienną punktację.

0 Udostępnień