Skarbie, jedziesz ze mną!

Rok szkolny dobiega końca. Astronomiczne lato już w pełnej krasie. Na blogach planszówkowych doświadczymy wysypu artykułów radzących jakie gry zabrać ze sobą na wakacje. Też będę podróżować. Poradnik Wam tu zaraz zaserwuję, ale nie o tym co zabrać, tylko w czym. I wcale nie będzie to wakacyjnik. Tylko codziennik.

Skarby moje. Szacunku wymagają, wygody, przestrzeni. Ochrony od promieniowania UV, od wiatru, od kurzu ulic, nawet od niespodziewanych opadów gdzieś z góry, w formie i treści stworzonej przez naturę. Bywa, że skarby nie podróżują w godnych dla siebie warunkach. Spotyka je ścisk, brak wygód, brak ochrony. Jednak skarby godzą się na to, byle tylko podróżować. Do znajomych. Do rodziny. Do klubów. Do kafejek. Do szkół. Do przedszkoli.

Podróżują różnie. W torebce. W plecaku. W reklamówce. W płóciennej siatce. W kartonie. Pod pachą. W składanej skrzyni. Jeden na drugim, obok i między innymi, czasem też dwa w jednym (i właśnie po to wymyślono powietrze w większości pudeł z grami). Mawia się, że podróże kształcą. Gdy mniej szczęśliwa podróż, to wykształcenie bywa poważne. Wykształca się denko albo wieczko. Wykształca się róg albo i dwa. Kształci się jeden skarb od drugiego.

Dość! Skarby są szlachetne. Są bezcenne. Skarby zasługują na dobre traktowanie! Zasługują na odrobinę luksusu. Wpatrzyłam taki luksus dla moich skarbów na fanpage wydawnictwa Lucrum Games. Podpytałam. Napisałam. I teraz mam. I chwalę się.

Mam torbę specjalnie na moje skarby. Torbę zaprojektowaną wedle życzenia. Wymiar, materiał, dodatki, własny napis. Wszystko moje. Wszystko dla moich skarbów. Dwie wielkie komory mieszczą w sobie bez problemu duże pudła, albo kilka całkiem małych. Jest przestrzeń, nic o siebie nie zawadza. Mała kieszeń na zewnątrz, zamykana na zatrzask, zmieści coś drobnego. Taką chciałam. Można mieć większą. Mam czarną torbę, by nie było widać na niej brudu. Taki uniwersalny kolor. Za to podszewkę mam fantazyjną, tak samo jak Scheherazade. Pasują do siebie. Mam też napis, jedyny i niepowtarzalny, i wiadomo do kogo ta torba należy. Gry wsuwane są od góry i można je swobodnie zamknąć, solidnym zamkiem błyskawicznym. Torbę mam na ramię, z regulowanym paskiem. Mogły być też uszy do noszenia w dłoni, albo jedno i drugie. Uwielbiam całkowicie spersonalizowane produkty. Produkty dopasowane do potrzeb i zachcianek klienta. Torba jest uszyta bardzo solidnie i elegancko. Dobrze się w niej nosi. Ma też cudownie przygotowaną instrukcję czyszczenia. Metkę pisaną odręcznie. Jest klimat, jest serce włożone w tę pracę.

Moje skarby są zadowolone. Ja jestem zadowolona. Portfel jest zadowolony.

Kochacie planszówki, zadbajcie jak i ja o nie. Takie cudeńka zrobi dla Was standardowo w ciągu tygodnia pani Dorota Pietruszka. Znajdziecie ją na FB.

Wkłada w pracę serce i umiejętności.

Zdjęcie z ikony wpisu pochodzi ze strony razornashville.com. Pozostałe zdjęcia z archiwum pani Doroty.

  • aaaa – gadżet planszówkowy. Nie wolno mi tego oglądać….. Myyyy Presssiooooussssss 😉