Wpisy

W pogoni za…

Dawniej, albo nie tak całkiem dawno, bo nawet w moim dzieciństwie, dzieci bawiły się czymkolwiek. Kamieniami, patykami, liśćmi. Przed blokiem rysowaliśmy trasy wyścigów, a za wyścigówki służyły stare 4-zaczepowe nakrętki na słoiki. Graliśmy w piłkę, skakaliśmy w gumę, klasy. Z patyków i liści robiliśmy szałasy. Liście służyły za walutę, którą kradli złodzieje, gonieni przez pół podwórka przez gliny. Były też berek, ciuciubabka i inne zabawy. Czytaj dalej

Jaki to ptak?

Zrobiło się ciepło, zdrówko u dziecka ciut lepsze, więc dużo spacerujemy. A dziecko jak to dziecko – ciągle o coś pyta. Dziś przyniosłyśmy ze spaceru kilka kwiatków i trzeba było odkurzyć album „Jaki to kwiat?”. Kwiatki to jeszcze nic takiego. Gorzej, gdy jestem pytana o owady, bo nawet książką nie mogę się wesprzeć. Jednak prawdziwy stres zaczyna się z pytaniem „Mamo, jaki to ptak?”. Nie taki, którego można zobaczyć, ale taki którego można usłyszeć. Nie wiem jak wygląda sprawa ptasich treli w dużym mieście, w Krakowie słyszałam już od 4 nad ranem gołębie gruchanie i nic poza tym. Zaś w małej mieścince, na zadrzewionym osiedlu, blisko łąk słychać bardzo wiele.

Czytaj dalej