Wpisy

Szachy solo

Około 5.40 pierwsza wizyta pielęgniarki. Dzieci miały jeszcze godzinę snu, a ja już nie mogłam zasnąć. Trzeba było przenieść się na oddziałową stołówkę z kubkiem herbaty i wypełniaczem czasu. Dzień zaczynałam więc od Szachów solo. Dzień kończyłam tak samo. Kilka dni, kilkadziesiąt spotkań i dobrnęłam do ostatniego zadania. Łatwo nie było. Dlaczego? Bo to szachy solo, a ja nie jestem szachistą. Bo czas na łamigłówkę był dzielony z konieczną opieką nad dzieckiem, a nawet współlokatorkami ze szpitalnej sali.

Czytaj więcej