UNO – najpopularniejsza gra szkolnych przerw

Dyżurując na szkolnym korytarzu widzi się wiele. 16-latków ryczących jak dzikie bawoły i kotłujących się na podłodze, uzależnione od komórek małolaty, kandydatów do mandatów za przekroczenie prędkości, ale też dzieciaki uczące się czy prowadzące rozmowy. Jakiś czas temu moją uwagę zwrócili siódmoklasiści grający w karty. Po zbadaniu sprawy okazało się, że w ogóle bardzo popularną grą na szkolnych przerwach jest UNO.

UNO to gra karciana wymyślona w 1971 r. przez Merle Robbins, po sporze z synem o zasady innej gry karcianej. Pierwsze egzemplarze wykonywał w domu i sprzedawał w swoim zakładzie fryzjerskim. W 1981 r. prawa autorskie zdobyła firma Mattel, dzięki czemu gra pojawiła się w 80 krajach i została sprzedana w ponad 151 milionach egzemplarzy.

Na czym polega fenomen tej gry?

UNO to niedroga gra karciana, na którą może sobie pozwolić właściwie każdy. Do tego ma małe gabaryty i bez trudu zmieści się w każdej kieszeni czy plecaku, a ostatnio nawet w mojej torebce. Czas rozgrywki jest krótki, sama rozgrywka jest płynna i nie wymaga od graczy większego wysiłku, a jednocześnie daje im wiele satysfakcji. Pozwala grać tak samo przyjemnie w 2 jak i w 10 osób, choć po rozgrywkach w jakich uczestniczyłam więcej zabawy miałam w większym gronie. Po prostu było więcej zwrotów akcji. W 2 osoby bardzo często gram z córką, a i ona uczy swoich rówieśników grać właśnie poprzez rozgrywki 2-osobowe. A zasady? Są bardzo proste i tłumaczy się je w kilka minut.

Jak grać?

Talia składa się ze 112 kart w tym: po 19 kart o wartości 0-9 w 4 kolorach, oraz z 7 rodzajów kart specjalnych. Celem gry jest jak najszybsze pozbycie się kart z ręki i zdobycie po kilku rozgrywkach minimum 500 punktów, za karty jakie pozostają graczom w ręku.

Każdy gracz rozpoczyna grę z 7 kartami w ręku i kolejno zagrywa 1 z posiadanych kart. Kartę można dołożyć do stosu kart odrzuconych jeśli ma taki sam kolor, wartość lub symbol jak karta leżąca na wierzchu tego stosu. Można też zagrać kartę specjalną z czarnym tłem.

Zagrywając kartę specjalną kolejny gracz:

  • Dobiera 2 karty i traci kolejkę.
  • Musi uważać czy nie ma zmiany kierunku grania.
  • Traci kolejkę.
  • Musi wyłożyć kartę w kolorze ustalonym przez wykładającego kartę.
  • Musi wyłożyć kartę w kolorze ustalonym przez wykładającego kartę, dobiera 4 karty i traci kolejkę. Kartę tę można zagrać po warunkiem, że zagrywający nie ma w ręku karty w kolorze wierzchniej karty stosu kart odrzuconych. Oszustwo jest karalne.

W wersji UNO, którą posiadam są również 2 nowe karty specjalne. Pierwsza pozwala wymienić się wszystkimi kartami z ręki z dowolnym graczem i wybrać kolor od jakiego gra będzie kontynuowana. Druga to dzika karta, na której zapisuje się własną zasadę. Tych kart jest 3 i można dowolnie je dokładać do talii, nawet z różnymi zasadami. Przykładowe zasady zamieszczono w instrukcji.

Zdarzyć się może, że gracz nie ma żadnej karty, którą mógłby dołożyć. Wtedy dobiera ze stosu 1 kartę (jeśli pasuje to może zagrać), a kolejka przechodzi na następną osobę. Jeśli graczowi została w ręku przedostatnia karta, to musi krzyknąć UNO, by nie dostać karnych kart. Rozgrywka kończy się w chwili pozbycia się kart z ręki lub wyczerpania stosu do dobierania. Punkty za karty jakie pozostały graczom w ręku, podlicza się zgodnie z tabelą zawartą w instrukcji. Wartości za karty specjalne wahają się od 20 do 50.

Podsumowanie

Moja młodzież mówi, że UNO bardzo wciąga. Daje poczucie dobrze spędzonego czasu, radość, odpoczynek. Sama widzę, że podczas gry wszelkie niesnaski zanikają, że dzieciaki więcej do siebie mówią, żartują, ładują baterie. Karty akcji specjalnych wprowadzają odrobinę negatywnej interakcji i jednocześnie są źródłem wielu zabawnych komentarzy. Okazuje się, że dzięki tym kartom przedostatnia karta w ręku wcale nie oznacza zwycięstwa. Zwroty akcji są częste, a to właśnie czyni tę grę tak grywalną.

Link BGG