Opowieść o Powstaniu styczniowym

Łukasz Wrona i Piotr Krzystek to autorzy gry karcianej Rok 1863 – powiecie kilka słów o sobie?
Łukasz Wrona: Cóż, nie zaskoczę nikogo oryginalnym życiorysem. Aktualnie kończę studia historyczne i archeologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Najbardziej czuję się jednak związany ze stowarzyszeniem, które pomagałem zakładać w 2006 r., a które zajmuje się szeroko rozumianą popularyzacją historii. W przerwach pomiędzy rekonstrukcją historyczną, Lekcjami Żywej Historii i edukacyjnymi LARPami, pracą magisterską i promocją gry, znajduję trochę czasu dla żony.

Piotr Krzystek:  Ja w tamtym roku zdążyłem już zakończyć studia. Studiowałem Historię na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Również udzielam się w stowarzyszeniu, o którym powiedział wcześniej Łukasz. Poza tym zajmuję się między innymi recenzowaniem gier planszowych i karcianych. To również dzięki temu stałem się wielkim fanem tego rodzaju gier. Dało mi to też wiele doświadczenia przy tworzeniu mechaniki naszej własnej.

rok1863 2

Gra jest o Powstaniu Styczniowym – skąd się wziął pomysł na przeniesienie tego fragmentu historii do gry?
ŁW: Szczerze? Magia rocznicy. „Odkryłem” ją już jakieś dwa lata temu i od tamtej pory falami nachodziły mnie myśli, jak stworzyć ciekawą grę na ten temat. Pomysł nabrał realnych kształtów w październiku zeszłego roku, gdy podczas realizacji dużego projektu edukacyjnego skierowanego do małopolskich uczniów, spędzaliśmy z Piotrkiem po kilka godzin dziennie w samochodzie. Nawet pamiętam dokładnie, w którym momencie lekcji, prowadzonej przez kolegę, wpadłem na pomysł, że nasza gra ma mieć mniej więcej taki charakter.

rok1863 3Jakie było główne założenie projektu? Do kogo chcieliście go skierować?
ŁW: Oczywiście do wszystkich i chyba się to udało. Przede wszystkim jednak gra ma pokazać historię w mniej sztampowym świetle. Zachęcić niezachęconych do kontaktu z dziejami. Stąd określenie “gra edukacyjna” nie oznacza dla nas, że tylko same karty muszą uczyć. Tak oczywiście jest, ale przede wszystkim dobra zabawa powinna skłonić do samodzielnej przygody z historią. Będę wniebowzięty jeśli dowiem się, że dzięki grze ktoś popatrzył na naszą przeszłość łaskawszym okiem. Od kart do książek jest już bardzo niewielka droga.

Pod względem opracowania merytorycznego i grafiki gra jest zachwycająca – opowiecie coś o poszukiwaniu materiałów – wydarzeń, grafik?
ŁW: W pewnym momencie studia nad merytoryczną oprawą gry przerodziły się w pełnoetatową pracę od świtu do zmierzchu. Na szczęście na pochwałę zasłużyły liczne biblioteki cyfrowe, które publikują w Internecie mnóstwo opracowań oraz źródeł z epoki. Dostęp do większości wspomnień, relacji czy pieśni był więc bardzo prosty. Nieco trudniej było dobrać odpowiednie grafiki. Oczywiście Grottger czy Kossak jest dostępny na co drugiej stronie poświęconej malarstwu. Bardzo zależało nam jednak by upowszechnić kilka mniej znanych dzieł. Tak więc, choć mniej rozpowszechnione, to jednak grafiki z takich kart jak „Swołocz” czy „Bitwa pod Opatowem” są moimi ulubionymi przedstawieniami z epoki. Jednakże zarówno wiele tekstów z kart czy grafik nie pojawiłoby się w grze, gdyby nie pomoc i zaangażowanie naszego kolegi Michała Chlipały. Temat Powstania Styczniowego zdecydowanie leży mu na sercu, gdyż w kilka miesięcy sformował pierwszy w Polsce tak wiernie odtworzony oddział piechoty rosyjskiej z okresu powstania.

Jakie postaci historyczne i jakie bitwy pojawiają się w grze?
PK: Jest ich bardzo dużo i nie ma sensu ich wszystkich teraz wymieniać. Samych tylko bitw jest 15 a osób umieszczonych lub wspomnianych w różnych kartach jeszcze więcej. Postanowiliśmy, że większość osób oraz bitew wybierzemy spośród tych najbardziej charakterystycznych i znanych dla powstania. Jak doświadczenie pokazuje wiedza o nich dla nie historyków jest znikoma, dlatego chcieliśmy by ludzie w ciekawy sposób poznali choć podstawy historii powstania. Nie byliśmy jednak w stanie powstrzymać się przed umieszczeniem kilku mniej znanych, za to bardzo ciekawych osobowości. Dlatego obok Mariana Langiewicza i Brata Alberta spotkamy również Annę Pustowójtównę czy Karola Kalitę.

Na pewno wielu materiałów nie udało się Wam przenieść i przy okazji drążenia tematu znaleźliście sporo ciekawostek historycznych?
PK: Bardzo dużo. Wiadomo, że objętość kart nie pozwala na szaleństwa jeśli chodzi o przekazywanie wiedzy oraz ciekawostek historycznych. Po to stworzona została nasza strona www.rok1863.net. Znajdziecie tam w zakładce „wartość edukacyjna” dłuższe opisy dla każdej karty. Jeśli ktoś jest zainteresowany pogłębieniem swojej wiedzy na ten temat, to serdecznie zapraszam. Dodatkowo Łukasz prowadzi bloga naszej gry, na którym są często umieszczane różnego rodzaju ciekawostki historyczne.

rok1863 9

Przy pomocy jakich mechanik spięliście historię w jedną całość?
PK: Gra jest bardzo prosta. Naszym zadaniem jest, wcielając się w partie powstańczą w ciągu kilku tur, zdobyć jak największą liczbę punktów chwały. Te otrzymujemy w zależności od naszego udziału w wygranych bitwach. Każda tura składa się z kilku etapów. Pierwszy etap to losowanie dowódcy. Podczas niego wychodzi również na stół pole bitwy. Kolejnym etapem jest zaopatrzenie. Dzięki niemu dociągniemy dodatkowe karty rozkazów bądź żetony amunicji, którymi będziemy opłacać koszt kart rozkazów. Kolejna faza nazwana etapem akcji jest decydująca. Dodajemy w niej zgodnie z inicjatywą kolejne karty do poszczególnych bitew bądź zagrywamy je na wybranego gracza. Każdy może zagrywać po jednej karcie w swojej kolejce, aż do momentu, gdy powie „pas”. Wtedy już nie będzie mógł zagrywać kolejnych. Jeśli wszyscy spasują to przechodzimy do kolejnej fazy czyli etapu rozstrzygania starcia. Wtedy odsłaniana jest karta moskali. Porównujemy wspólną siłę militarną naszych wszystkich jednostek z siłą moskali, przy uwzględnieniu różnych modyfikatorów, i sprawdzamy czy bitwa została wygrana czy nie. Jeśli tak to otrzymujemy punkty chwały i dodatkową amunicję. Zawsze bez względu na wynik musimy sprawdzać straty po bitwie. Gdy bitwa jest wygrana to test na straty jest łatwiejszy. Gdy zostanie zdany, karta oddziałów wraca nam do ręki, jeśli nie to idzie do stosu kart odrzuconych, gdzie trafiały wcześniej zużyte już karty akcji. Ostatnim etapem jest etap porządkowania, w którym niejako przygotowujemy się do rozegrania kolejnej tury. Te będą się powtarzały w wyżej pokazanym schemacie do momentu, gdy na specjalnym stosie znajdzie się 6 bitew. Te pojawiają się tam zwykle po każdej wygranej. Gdy mamy już 6 bitew na stosie to sprawdzamy kto zdobył największa liczbę punktów chwały. Ta osoba wygrywa całą grę.

rok1863 4

Jakie typy kart pojawiają się w grze?
PK: Jest ich kilka rodzajów. Mamy karty pól bitew, z którymi przyjdzie się nam zmierzyć. Karty dowódców, którzy nie tylko modyfikują grę, ale również ustalają inicjatywę. Karty moskali, kładzione niewidoczne pod karty pól bitew, które są niejako elementem losowości w grze. W końcu najliczniejsza grupa kart to karty rozkazów, które mieszczą w sobie zarówno oddziały takie jak kosynierzy czy strzelcy, oraz karty akcji modyfikujące sytuacje na polu bitwy.

Macie za sobą mnóstwo testowych rozgrywek – opowiedzcie trochę o sposobie grania.
PK: Najważniejsze dla nas było by gra była prosta i wymagała dużo interakcji między graczami. Chcąc wygrać z moskalami często potrzeba by wszyscy gracze stanęli do boju. Bardzo rzadko zdarza się by ktoś był w stanie samotnie wygrać jakąś potyczkę. Jest to więc w pewnym sensie gra kooperacyjna. Wspólnie walczymy z moskalem i razem wygrywamy bądź przegrywamy daną bitwę. Jednak kooperacja w pewnym momencie się kończy. Przecież walczymy o otrzymanie jak największej liczby  punktów chwały, a te zdobywa się w zależności od udziału w bitwie. Dlatego zawsze będziemy starać się byśmy to my mieli największą ich ilość. Nierzadko przyjdzie nam przeszkodzić innym graczom.

rok1863 5

W promocję gry zaangażowaliście się bardzo – profil gry na Facebooku, strona internetowa, blog – gdzie jeszcze można Was spotkać?
ŁW: Przede wszystkim płynie w nas krew rekonstruktorów. Od samego początku marzyliśmy o połączeniu gry z odtwórstwem historycznym. Dlatego też, od kilku tygodni staramy się w każdy weekend pojawiać na obchodach rocznicowych Powstania Styczniowego. Odtwarzając powstańców nie tylko bierzemy udział w inscenizacjach, ale też opowiadamy więcej o samym powstaniu i chętnych uczymy gry. W ten przyjemny sposób spędziliśmy już czas w Krzykawce, Tomaszowie Mazowieckim czy Ignacewie. W planach kolejne duże imprezy, jak choćby sierpniowa rekonstrukcja pod Żyrzynem. Ponadto pojawiamy się i będziemy się pojawiać na konwentach i spotkaniach autorskich. Najbliższe – 14 czerwca w Białymstoku. Ponadto w czerwcowym numerze czasopisma „Mówią Wieki” – największego w Polsce magazynu historycznego – pojawił się artykuł o wykorzystywaniu naszej gry w szkołach.

rok1863 6

Zostaliście również zauważeni przez Wydział Historyczny Uniwersytetu Jagiellońskiego, wspomina też o Was dr Andrzej Zawistowski z IPN. Można to już uznać za sukces?
ŁW: Zostaliśmy również dostrzeżeni przez serwis GamesFanatic.pl i blog ZnadPlanszy.pl, a także kilka innych instytucji. Wszystkie te wyrazy sympatii są bardzo budujące i motywują do dalszej pracy. Poważnie, kilka ciepłych słów na forum czy w prasie daje większą satysfakcje niż parę nowych zamówień. Oczywiście najbardziej cieszy pochlebna recenzja osoby, która w „Rok 1863” zagrała…

Planujecie kolejne gry?
ŁW: Oczywiście, mamy kilka rozpoczętych projektów. Czas jednak wybadać oczekiwania graczy. Niemniej współpraca z Wydawnictwem ALTER, którego profil bardzo nam odpowiada – świetne książki popularnonaukowe – powinna zaowocować kolejnymi tytułami.

Dziękuję za wywiad.

 

Zdjęcia udostępnione za zgodą twórców, pobrane z profilu Facebook gry Rok 1863.

0 Udostępnień