Pocket Mars
Na krótki wakacyjny wyjazd Julka zabrała grę, którą bardzo lubi. Małe pudełeczko, kilkadziesiąt kart, kilka drewnianych znaczników i mnóstwo fajnej, lekkiej zabawy. Od razu mówię, to nie gra dla dzieci, ani rodzinna, tylko prawdziwy eurosucharek o kolonizacji Marsa. W wersji kieszonkowej. Czytaj dalej

