Kostaryka
Moja przygoda z fotografowaniem zaczęła się od bardzo lubianej przez dzieci gry Loch Ness Granny, w której z aparatem w ręku biegaliśmy wokół jeziora, polując na dobre punkty widokowe. Potem pojechaliśmy z aparatami do Afryki, uczestnicząc w Fotosafari wydawnictwa G3. Konkurowaliśmy w pstrykaniu fotek zwierzętom ustawionym w konkretnej konfiguracji. Po Afryce przyszedł czas na Amerykę Środkową i wyprawę na Kostarykę. Pstrykanie połączyliśmy z walką z moskitami i lękiem przed gorączką Denga. Czytaj dalej

