Łamigłówki – 7 grzechów głównych

Z doświadczenia wiem, że rozwiązywanie łamigłówek przynosi ogromne korzyści. Dzieciom, młodzieży, dorosłym i starszym. Jeśli nadarza się okazja, a mam takie często, podsuwam je wszystkim. Obserwując sposób w jaki ludzie podchodzą do łamigłówek, udało mi się zebrać 7 grzechów głównych popełnianych przy ich rozwiązywaniu. Przeczytajcie, weźcie sobie do serca i więcej nie grzeszcie.

  1. Kompleksy. Mówisz, że nie potrafisz rozwiązywać, że to za trudne, dla dzieci itd. Po prostu wymówki. Początkowo sama miałam trudności w rozwiązywaniu, ale byłam świadoma ogromnych korzyści, więc nie poddałam się. Do dziś wiele zadań sprawia mi kłopot i potrafię się do tego przyznać. Jest też wokół mnie mnóstwo ludzi, których mogę nazwać mistrzami logicznego myślenia. Mistrzynią nie zostanę, ale satysfakcja z podejmowania prób jest ogromna. Małe wyzwania, dużo radości. Pozbądź się kompleksów – spróbuj, a nie gadaj.
  2. Pozory. Jesteś mądry, wszyscy o tym wiedzą. Siadasz do łamigłówki, rozwiązujesz pierwsze 2 zadania z poziomu dla początkujących. Za łatwe. Przeskakujesz na inny poziom, często ten najtrudniejszy. Kto, ty nie dasz rady? No i często kończy się to porażką, do której zresztą nie potrafisz się przyznać. Porażką jest nawet zaglądnięcie do rozwiązania. Zawsze wszystkim powtarzam, że poziomu nie ocenia się po 1 zadaniu. Rozwiązywanie krok po kroku rozwija umysł, uelastycznia go, przygotowuje na trudniejsze zadania. W dodatku zdarza się, że nawet na najłatwiejszym poziomie jakieś zadanie okaże się prawdziwym wyzwaniem. Pozory mylą.
  3. Niecierpliwość Dorośli tak samo jak dzieci bywają bardzo niecierpliwi przy rozwiązywaniu zadań. Normalna reakcja – nie wiesz, to patrzysz do rozwiązania. I tak zadanie za zadaniem. Zastanów się, przecież nikt Cię nie goni. Prześpij się z problemem, a rozwiązanie na pewno się znajdzie. Niestety, książeczki z rozwiązaniami kuszą i to bardzo. Jeśli już wpadniesz w nałóg podglądania, to wynieś rozwiązania do sąsiadów, na strych, zamknij w sejfie, albo po prostu ćwicz cierpliwość.
  4. Kreatywność. Jak każdy lubisz chodzić na skróty. Gdy sam rozwiązujesz łamigłówkę, to nikt nie patrzy Ci na ręce. Myślisz sobie, że jak troszkę zmodyfikujesz zasady, tu przestawisz, tam przekręcisz, to szybciej osiągniesz cel. Wiesz co, oszukujesz samego siebie! Na szczęście, w wielu łamigłówkach nie da się naginać zasad i wydeptywać nowych ścieżek.
  5. Ocena. Masz pełną szafkę łamigłówek, logiczne myślenie na wysokim poziomie, elastyczny umysł. Wszystko dzięki systematycznej zabawie lub dzięki wysokiemu IQ. Każda nowa łamigłówka nie sprawia Ci już kłopotu. Rozwiązania szybko wpadają Ci do głowy. Myślisz, że te łamigłówki są również bardzo proste dla innych. Wierz mi, bardzo się mylisz i zanim ocenisz, sprawdź po prostu jak inni sobie z nimi radzą.
  6. Samodzielność. Jako rodzic wychodzisz z założenia, że łamigłówki to kolejna zabawka dla dziecka, która na wiele godzin zajmie je, a Ty będziesz miał święty spokój. Problem polega jednak na tym, że myślenie boli, większości dzieci nie wciąga, a poziom trudności może odstraszyć. Dzieci szybko poddają się, rozwścieczone rzucają w kąt lub wpadają w histeryczny płacz. Przede wszystkim te młodsze. Rodzicu, napis na pudełku „dla 1 gracza” oznacza, że jednak trzeba znaleźć czas, by dziecko wspomóc. Zachęcić, współzawodniczyć, podpowiadać. Po prostu stymulować dzieci w każdym wieku. Dotyczy to też Twoich rodziców, pomóc im trzeba.
  7. Nieróbstwo. Stymulacja dzieci nie polega na rozwiązywaniu zadań za nie. Niestety, dzieci oczekują przede wszystkim takiej właśnie pomocy. Twoje dzieci szczególnie. Zaś Ty pod presją stajesz się niecierpliwy lub uległy i rozwiązujesz zadania za nie. Wiesz, że mądrzejszy powinien nakierować, podpowiedzieć, a nie wskazać palcem? Obustronna satysfakcja jest wtedy ogromna. Jak czegoś nie wiesz, to nie wstydź się powiedzieć: „Synu, pomyślę i Ci podpowiem.”

Jestem już rozgrzeszona. A Ty?

 

0 Udostępnień