Gry miejskie, planszówki i konkurs Galakty

Przeglądając nagrodzone bądź wyróżnione tytuły w konkursie wydawnictwa Galakta, natknęłam się na znajome nazwiska. Napisałam więc do Marcina Ropki, który jest współautorem wyróżnionej przez Galaktę gry, w kategorii ogólnej (dowolny temat), Novus Universitas.

Od naszej ostatniej rozmowy minęły 2 lata – co u Ciebie słychać?
Uffff…. to już 2 lata? Nie ukrywam, iż to pytanie jest jednym z trudniejszych, ponieważ odpowiedzi nie można ująć w jednym krótkim zdaniu typu „wszystko ok” czy „jakoś leci”. W skrócie, w ostatnim czasie zorganizowaliśmy (jako Grupa MV) na terenie powiatu krakowskiego kilka kolejnych większych i mniejszych gier miejskich. Jednakże wraz z Violą Kijowską swoją aktywność skupiliśmy głównie na popularyzowaniu hobby i tworzeniu prototypów gier. W dalszym ciągu prowadzimy zajęcia z planszówkami  w Centrum Kultury i Sportu w Krzeszowicach, na które uczęszcza coraz więcej osób.

Planszówki nadal są ważne?
Zdecydowanie dużo ważniejsze, niż jeszcze dwa lata temu. Nie tylko poświęcam im sporo wolnego czasu (zajęcia w CKiS, spotkania ze znajomymi itp.), ale – pewnie tak, jak każdy zapalony fan planszówek –  pracuję nad prototypami własnych gier planszowych. Po fazie wielkiej przyjemności grania, odkrywam coraz większą radość płynącą z ich wymyślania i tworzenia. Obecnie jesteśmy świadkami rosnącej popularności gier planszowych, a także profesjonalizacji rynku wydawniczego. Pojawia się mnóstwo ciekawych tytułów rodzimych autorów, które spokojnie konkurują z zagranicznymi produkcjami. Miło obserwować, że niektórzy wydawcy postawili na polskich autorów. Wzrost zainteresowania tego typu hobby sprawił, iż odnotowujemy prawdziwy wysyp najrozmaitszych produkcji, a jeszcze kilka lat temu niewielu naszych rodaków kupowało gry planszowe, a  jeszcze mniej myślało o tym, by stać się częścią świata ich twórców. O ile jeszcze dekadę temu, liczba wydanych na świecie gier liczona była w tysiącach, to w chwili obecnej mówimy już o dziesiątkach tysięcy. Śmiało możemy stwierdzić, że przy obecnym tempie rozwoju tej branży, żaden nawet najbardziej oddany „planszówkomaniak” nie jest w stanie rozegrać pełnych partii we wszystkie wydane tytuły, w ciągu całego życia.
Profesjonalizacja rynku widoczna jest nie tylko we wzroście liczby wydawnictw, tytułów, autorów, świadczą o niej również miejsca dystrybucji planszówek. Nie tylko profesjonalne sklepy z grami planszowymi, ale nawet większe supermarkety oferują bogaty wybór bardziej skomplikowanych tytułów. Coraz częściej po gry sięgają nie tylko młodzi ludzie, ale także ich rodzice, którzy jako dzieci nie poznali tego hobby. W gry grają obecnie całe rodziny, dzieci, ich rodzice i dziadkowie, którzy znali do tej pory jedynie „Chińczyka” czy „Eurobiznes”. Miło jest obserwować, jak na półkach supermarketów pojawiają się tytuły, które z powodzeniem mogą znaleźć się na stole planszomaniaków.  Coraz częściej sięgamy po nie, nie tylko by sprawić sobie przyjemność, ale kupujemy je także jako prezent dla znajomych. Więcej się mówi i pisze o planszówkach, co sprawia, że przybywa osób, które otwierając pudełko swojej pierwszej gry planszowej, odkrywają fascynujący ich świat, łapią bakcyla i wsiąkają w hobby na dobre.

W niedawno ogłoszonym konkursie Galakta wyróżniła Novus Universitas – grę, którą zaprojektowałeś wraz z Violą Kijowską. Opowiesz nam o tej grze?
Jasne. Jest to gra traktująca o walce o wpływy europejskich mocarstw w czasie, gdy odkrycia geograficzne zmieniały obraz znanego świata. Eksploracja nowych terenów przyniosła zupełnie nieoczekiwane możliwości zarówno dla europejskich handlarzy, odważnych zdobywców, jak i Państwa Kościelnego. Grający w „Novus Universitas” mają okazję przenieść się w czasie i wejść w rolę pionierów handlu i podboju. Jako poplecznicy Watykanu i wysłannicy europejskich mocarstw muszą zmierzyć się z rdzennymi mieszkańcami w próbie chrystianizacji i osadnictwa na dzikich terenach. Przed graczami stoją otworem nowe rynki handlu, na których znajdują się towary pożądane w Europie. Najprościej ujmując, w grze „Novus Universitas”, to od działań graczy będzie zależał kształt Nowego Świata.
„Novus Universitas” to gra, nad którą pracowaliśmy od września 2012 roku. Zaczęliśmy ją tworzyć na chwilę przed tym, nim Galakta ogłosiła konkurs na projekt gry planszowej. W momencie, gdy dowiedzieliśmy się o konkursie, postanowiliśmy, że warto spróbować; projekt tym samym nabrał wiatru w żagle. Co ciekawe, sam pomysł wyewoluował – jak to zwykle bywa – całkiem przypadkowo, a pierwsze testy przeprowadzaliśmy przy pomocy kolorowych Tic-Tacków. Dużo później, już z perspektywy gotowego prototypu śmialiśmy się, że Portugalczycy (zielone Tic-Tacki) smakowali najlepiej.

Czeka Was jeszcze sporo pracy nad tą grą?
Cała mechanika gry jest już gotowa, podobnie jak tło fabularne. Mowa oczywiście o stanie zaawansowania prac typowych dla prototypu. Teraz musimy popracować jeszcze nad większym balansem gry i zmodernizować niektóre akcje. Sam proces tworzenia i modyfikowania gry wiąże się z testowaniem, testowaniem i jeszcze raz testowaniem. Przed sobą mamy intensywne rozgrywki, weryfikowanie różnych dróg prowadzących do zwycięstwa i ulepszanie gry w tych obszarach, które po fazie testów uznamy za niezbędne. To tak naprawdę od naszych testerów zależy, kiedy gra nabierze pożądanego kształtu. W najbliższym czasie chcemy zintensyfikować pracę także nad instrukcją do gry. Każdy gracz doskonale wie, że kluczem do płynnej rozgrywki jest dobrze napisany „rulebook”.  Dopiero gdy uznamy, że wszystkie mechanizmy działają bez zarzutu, a gracze czerpią z gry pełną przyjemność, gra będzie gotowa i wówczas złozymy ją do wydawnictwa.

Kiedy możemy spodziewać się kolejnych informacji o tej grze? Macie jakiś termin składania poprawek do Galakty?
Z pewnością chcielibyśmy zdążyć przed końcem wakacji. Wydawnictwo Galakta nie podała konkretnego terminu składania poprawionych prototypów, zresztą, co ważniejsze, nie obiecywała także, że gra zostanie wydana. Jesteśmy jednakże bardzo zadowoleni z tego, że gra „Novus Universitas” została zauważona i wyróżniona we wspomnianym przez Ciebie konkursie. Teraz pionek jest po naszej stronie planszy i to do nas należy kolejny ruch. Wakacje to dobry czas, by popracować nad projektem i już na jesień przedstawić kolejną wersję gry.

Przyznaj się – ile jeszcze prototypów macie w szufladzie?
Jeśli pytasz o pomysły na kolejne prototypy, to mamy już kilkanaście projektów. W każdym przypadku ich główne zasady i mechanika zostały spisane i czekają na odpowiedni moment, by wejść w kolejną fazę projektowania. Ale to są tylko zamysły, które wymagają jeszcze ogromnej pracy. Gotowych prototypów (mam na myśli te gry które można zaprezentować wydawnictwom) jest kilka. Są to zarówno proste gry ekonomiczne, strategiczne, czy zaawansowane gry z gatunku tych bardziej złożonych. Powstawały one na przestrzeni ostatnich dwóch lat i wielokrotnie były przetestowane. Tylko przyszłość pokaże czy są to jedynie pomysły „do szuflady”.

 

Dziękuję za wywiad i trzymam kciuki za Wasze projekty.