Colorpop

Dzieci są rozkoszne. Jak im coś się spodoba, bardzo spodoba, to męczą upragniony obiekt do granic możliwości. Starszyzna plemienia też jest rozkoszna. Jak jej się nie da zachęcić do wspólnej zabawy, a potem coś sobie upodoba, to staje się jak te dzieci. A potem już tylko pstryk, pstryk, pstryk, szuuuu…, pstryk, pstryk, szuu…

Pstrykanie przed snem nie jest wskazane. Szczególnie w dużej ilości. Zasypianiu towarzyszy wspomnienie tego charakterystycznego dźwięku, a bywa, że i zasnąć przez niego nie można. Pstryk… Jak wspomnienia z gry Palce w Pralce, o których pisał Kwiatosz. Choć może nie tak makabryczne. Mowa o Colorpop, które pojawiło się pod szyldem wydawnictwa Gigamic.

Colorpop ma swoje odpowiedniki w wersji elektronicznej. Kiedyś (tj. w kolejkach do lekarzy) nawet sporo w nie grałam, za każdym razem zmierzając do pokonania własnego rekordu, poprzez tworzenie i zbijanie dużych, wysoko punktowanych grup w danym kolorze. Bardzo wciągające. Niestety takiej punktacji nie znalazłam w Colorpop, choć podobieństwo mechaniki jest ogromne. Punktacja została zastąpiona innymi elementami, które graczom się spodobały. W mojej opinii nie jest to gra wysokich lotów, ale jest przyjemna. Wciągnęła sporo osób: dzieci już od 6 roku życia, mało grające rodziny, starsze pokolenie. Spodobały się:

  • Obsługa manualna. Cała gra wykonana jest na bardzo wysokim poziomie i z trwałych elementów. Za każdym razem gracze przygotowują grę poprzez losowe umieszczenie plastikowych, kolorowych żetonów w „szynach”, później montowanych w ramce. Umieszczenie 100 żetonów przebiega bardzo sprawnie dzięki łatwemu ich zsuwaniu się w dół szyn. Bardzo atrakcyjny jest mechanizm usuwania żetonów z planszy – wyciska się je grupami (min. 2 żetony tego samego koloru stykające się w pionie i/lub poziomie), które wylatują w dolnej części dużej ramki. Reszta żetonów znajdująca się nad nimi zsuwa się swobodnie, zajmując puste pozycje i tworząc nowe układy kolorystyczne. Usunięcie wszystkich żetonów z szyny wymaga również jej usunięcia i zsunięcia pozostałych szyn razem – tak jak w wersji elektronicznej. Te czynności bardzo podobają się i młodszym, i najstarszym graczom.
  • Ukryte cele i blef. Na początku rozgrywki gracze losują żeton wskazujący ich kolor, który pozostaje zakryty przez całą grę. Celem jest usunięcie jak największej liczby żetonów we własnym kolorze, pamiętając o tym, że w razie remisu ważne jest by mieć jak najmniej żetonów we własnym kolorze. Z tej zasady wynika sposób gry: trzeba blefować, starać się tak wyciskać inne żetony, by tworzyć większe grupy we własnym kolorze, które ktoś inny usunie z planszy.
  • Prostota zasad. Można je wytłumaczyć w minutę, co jest szczególną zaletą przy dzieciach, starszyźnie i zajęciach z większą grupą. Jedyne co trzeba dopowiedzieć to znaczenie białych żetonów – są jokerami zastępującymi dowolny kolor, a również drobną modyfikację zasad przy 1, 2 graczach lub przy wersji 4 osobowej drużynowej. Rozgrywka jest bardzo krótka, dynamiczna, emocjonująca i nigdy nie kończy się na 1 partii.

Wszystko wygląda pięknie i ładnie, ale jako gracz mam kilka uwag do gry, które mnie nie przyciągają. Losowości w samej rozgrywce nie ma, pomijając przygotowanie pola gry, co jest plusem, ale mimo jej braku nie ma również możliwości planowania. Wszystko odbywa się raczej na zasadzie wyboru najlepszej możliwości z tego, co zastanie się na planszy (przy 3-5 graczach). Im więcej graczy, tym większa przypadkowość w wypychaniu żetonów, a blefowanie się nie sprawdza – gracze nie zastanawiają się specjalnie nad kolorami przeciwników, wypychając przede wszystkim swoje żetony. Przecież warto spróbować usunąć wszystkie swoje żetony z całego pola gry i wygrać grę, może przeciwnicy nie zauważą? Jak dla mnie, wart uwagi jest wariant dla 2 graczy. Wtedy można włączyć wyobraźnię i myślenie. Da się przez chwilę dobrze blefować, choć tylko odnośnie 1 z 2 posiadanych kolorów (łatwo się domyślić drugiego). Można przeciwnikowi psuć układy złożone z kilku żetonów, lepiej działa zasada o niewypychaniu własnych żetonów (ważne przy rozstrzyganiu remisów).

Mnie te kilka elementów przeszkadza, więc nie zasiadam zbyt często do rozgrywek. Są jednak osoby, które potrafią sporo czasu spędzić przy wersji solo. Po prostu przy tej grze można trochę odpocząć. Dla dzieci Colorpop jest bardzo atrakcyjny, grałam nawet z moją 4,5 letnią pociechą  – lekko, szybko, kolorowo.

  • GRAFIKA: 5/5

    Estetyczne i solidnie wykonane elementy

  • TRUDNOŚĆ: 1/5

    Bardzo proste zasady, klarowna instrukcja

  • OCENA: 4/5

    Ciekawa gra dla dzieci i nieprzekonanych do planszówek, szczególnie dla starszego pokolenia

12 Udostępnień