Wakacje przy planszy: Crime Zoom – Ostatnia karta

Wraz z córką jesteśmy wielbicielkami wszelkich gier dedukcyjnych i kryminalnych, więc nie mogłyśmy się oprzeć nowości z logiem Lucky Duck Games. Ostatnia karta, której autora znamy z dodatku Noir do Kronik zbrodni, umiliła nam wczorajszy wieczór. Ta jednorazowa gra kryminalna wchodzi w skład serii Crime Zoom. Według BGG, serię tworzą na razie cztery niezależne historie, wydane po raz pierwszy rok temu. Na obecną chwilę w języku polskim mamy dwa tytuły: Ostatnia karta i Ptak złej wróżby (a przynajmniej takie znalazłam w zapowiedziach jednej z księgarń).

Seria przeznaczona jest dla 1-6 osób, a ze względu na tematykę, polecana jest graczom raczej starszym. W „Ostatnią kartę” można grać już od 14-go roku życia, a z racji, że moja córka jest ciut młodsza, to przyjęłam na siebie funkcję narratora i cenzora. Na szczęście dla klimatu, w tej drugiej roli nie musiałam się zbytnio napracować – nie było aż tak drastycznie, czy niewłaściwie dla młodego odbiorcy.

W pudełku z grą znajdują się:

  • instrukcja zawierająca: zasady gry i punktacji, zestaw pytań i odpowiedzi, oraz epilog wyjaśniający i uzupełniający historię;
  • talia 55 kart, którą dzieli się na: karty przedstawiające główne miejsce zbrodni, układane na środku stołu; rewersy kart zawierają szczegółowe informacje dotyczące istotnych elementów sceny i odsyłają również do innych kart (miejsc, osób, przedmiotów); oraz numerowane karty tropów zawierające karty dodatkowych miejsc, informacji i tropów warunkowych (po spełnieniu pewnych wymagań ujawniają kolejne informacje).

Wszyscy gracze wspólnie próbują rozwikłać zagadkę. Trzeba przyjrzeć się grafice przedstawiającej główną scenę. W chwili, gdy jakaś karta ze sceny przykuwa uwagę graczy i wydaje się ważna, wtedy gracze odwracają ją i studiują informacje z rewersu. Dzięki nim historia prowadzi graczy w różne miejsca i do różnych osób, pozwala znaleźć różne przedmioty, ale też znajdujące się na nich odciski palców. Są też informacje nieprzydatne w całej sprawie, ale uzupełniające całą historię. W chwili, gdy gracze są pewni, że uzyskali wystarczająco dużo informacji do rozwikłania sprawy, przystępują do sporządzenia raportu. Polega to na udzieleniu odpowiedzi na pytania i uzyskaniu punktów za te prawidłowe. Każda prawidłowa odpowiedź to 1 PZ, każde 5 niewykorzystanych kart to dodatkowy 1 PZ.

Sprawa kryminalna z „Ostatniej karty” toczy się w 1980 r. na Brooklynie, w zapuszczonej kamienicy, gdzie strzały z broni nikogo nie dziwią i nawet nie interesują. Jako śledczy dokonujecie oględzin miejsca zbrodni i denata, którego ciało znajdujecie na kanapie. Te informacje znajdziecie na denku pudełka z grą, opisane bardziej lakonicznie. Zaś o tym jak potoczy się śledztwo, kogo spotkacie, co znajdziecie i jaki będzie finał sprawy – tego dowiecie się już z gry. Nie będę wam psuć zabawy spoilerami. W raporcie znajduje się 7 pytań, niektóre bardziej rozbudowane. Nie raz trzeba będzie podać numery konkretnych kart, stanowiących dowód w sprawie. Swój wynik można zapisać na ostatniej stronie instrukcji.

„Ostatnia karta” to dedukcyjna gra karciana, o tematyce kryminalnej. Przedstawiona w niej historia jest spójna i ciekawa. Poszczególne elementy układanki gracze odkrywają w dowolnej kolejności, co czyni tę grę bardzo ciekawą. Wolę fabułę postrzępioną, tak by dodatkową atrakcją było układanie całości w jedną spójną historię, niż akcję dziejącą się liniowo, narzucającą kolejność odwiedzanych miejsc i spotykanych osób. Bardzo atrakcyjne jest przeszukiwanie miejsca zbrodni, zaczynanie od szczegółów, które wydają się najistotniejsze w naszym mniemaniu. Można też bez przeszkód analizować karty sceny głównej w wybranej kolejności, lecz tracąc dodatkowe punkty zwycięstwa za niewykorzystane karty. Moja córka chciała poznać całą fabułę, odwiedzić miejsca i porozmawiać ze wszystkimi postaciami. Odkryłyśmy wszystkie karty, choć w wybranej przez nas kolejności. Punkty ją nie interesowały, ale pieczołowite rozwiązanie sprawy. Gra nic na tym nie straciła, a udzielane odpowiedzi okazały się trafne, choć nie wszystko było oczywiste. Ważne okazały się szczegóły nie tylko z rozmów i życiorysów, ale też grafiki zamieszczone na kartach. Rozwiązanie sprawy zajęło nam mniej niż odcinek serialu kryminalnego, czyli około 40 minut. We dwie osoby szybko wymienia się uwagami.

„Ostatnia karta” okazała się wciągającym śledztwem. Zachęciło nas to do kontynuowania zabawy z serią Crime Zoom. Wieczór z tą grą dedukcyjną był lepszy niż ślęczenie przed telewizorem przy kolejnym odcinku jakiegoś serialu. Polecam szczególnie wielbicielom gier dedukcyjnych, choć pamiętajcie, że to raczej zabawa niż klasyczna gra.

0 Udostępnień