Wpisy

OddVille

Gdy przeczytałam, że jest to kompaktowa gra o budowaniu miasta przy pomocy mechaniki worker placement, w dodatku z krótkim czasem gry, to wiedziałam, że muszę w nią choć raz zagrać. Po pierwszej rozgrywce jeszcze wielokrotnie zasiadałam do stołu, z radością obserwując jak początkujący i niedzielni gracze dzielnie walczą o punkty zwycięstwa.

Czytaj dalej

Lady Alice – dedukcja i blef

Jako dziecko byłam chuda i mała, w dodatku niezbyt urodziwa, co podkreślone było szczególnie mocno przez moją łysinę po panującej wszawicy. Do tego nosiłam ubrania po starszym bracie, więc wszyscy wołali na mnie chłopczyca. Nie było mi z tym źle, bo jak inni chłopcy mogłam bezkarnie kręcić się po zaułkach. Tak zaczęła się moja kariera jako dziecka z Baker Street, dziecka, które było uszami i oczami słynnego Sherlocka Holmesa. Czytaj dalej

Tokaido – droga wschodniego morza

Czeka mnie długa podróż z Kioto do Edo. Ponad 500 km pieszo, w dodatku w stroju mężczyzny, bo kobietom nie wolno samotnie podróżować. Wiem, że momentami z zazdrością będę patrzeć na podróżujących w kago, jednak przygoda jaka mnie czeka zrekompensuje trud. Będę musiała pozostać nierozpoznana w każdym Tōkaidō gojūsan-tsugii, a takich rządowych stacji jest 53. W dodatku muszę zgromadzić jak najwięcej pamiątek z podróży, na dowód jej przebycia. Owari yokereba subete yoshi. Trzymajcie za mnie kciuki. Czytaj dalej

Merlin ZinZin

Szybko! Rzucaj. Co mam teraz zrobić? Pstryknij, tylko celuj dobrze. Za mocno! Wypadło na drzewach. No już, skacz jak żaba wokół stołu. Rany, piasek się przesypał, odwracaj i kładź na następnym polu. Dawaj! Rzut z góry i udało się, inversus temporus ostatniego! Teraz moja kolej, rzut, curling, sesamus secretus, uff. Dalej, szybko, czas się kończy! Rzut, sanki, drzewa, zrób straszną minę! Dawaj… Dużo emocji, dużo aktywności. Co to za sport? Czytaj dalej

Polowanie na skrzaty

Pierwszego dnia, po rozpakowaniu gry, rozegrałam z moją 4latką 30 partii pod rząd. Około 20tej partii mój umysł był już tak zmęczony, że nie byłam w stanie zapamiętać co i gdzie wyłożyłam. Dziecko zaś pełne energii i radości, co było widać i słychać, ani myślało o zakończeniu. Tak zaczęła się przygoda z Polowaniem na skrzaty Alexandre Garcia.

Czytaj dalej

Ami – pracuj, a będziesz nagrodzony

Pudełko z grą stało nieśmiało na regale czekając na swoją kolejkę. Jakieś psy rasowe spozierały na mnie i odstraszały wytworzoną przez  mój mózg tabliczką ostrzegawczą „Uwaga! Zły (edukacyjny) pies”. W końcu zebrałam się w sobie, przeczytałam instrukcję i zawędrowałam z grą do kilku znajomych. Z partyjki na partyjkę zaczęłam myśleć, kiedy znajdę czas na napisanie recenzji, by opowiedzieć Wam wrażenia z gry. Czytaj dalej

Promptoyo – bystre oko, szybka ręka

Jean-Luc Renaud to nazwisko raczej mało znanego projektanta gier. Na naszym rynku pojawiły się dwa jego tytuły: gra logiczna Kabaleo i gra dla dzieci Szalony wyścig polnych myszek, która została wyróżniona w Konkursie Świat Przyjazny Dziecku 2012 r., w kategorii Zabawki dla Dzieci w wieku 3 – 7 lat. W tym roku na naszym rynku, dzięki wydawnictwu Hobbity.eu, pojawiła się kolejna gra dla dzieci tegoż autora – Promptoyo. Czytaj dalej

Wspomnień czar – Hobbity o Essen 2012

W dniach 18 – 21 października 2012 r. w Essen odbyły się międzynarodowe targi gier planszowych. Na targach były również polskie wydawnictwa, dzięki którym na nasz rynek trafiają polskie wersje językowe wielu świetnych gier. O tegorocznym Essen opowiada nam Marek Przepiórka z wydawnictwa Hobbity.eu. Czytaj dalej

Sidibaba – czy to gra, czy zabawa?

Czasem wpadają mi w ręce słabe gry i choć po pierwszych rozgrywkach wiem, że są takie, to staram się z nich coś wycisnąć. Poszukać czegoś dobrego, specjalnego przeznaczenia, wartości. W ten sposób jedne gry się wybronią, innym się to nie udaje. Podobnie rzecz się ma z grą Sidibaba, w którą grałam w składzie 3-5 osób. Czytaj dalej

Szalony wyścig polnych myszek

Prawie 30 lat temu dostałam swoją pierwszą dziecięca grę przygodową – „The game of  goose”. Jej pochodzenie nie jest znane, jednak w połowie XVI wieku stała się najpopularniejszą grą w Europie. Wariantów gry w gęś istnieje co najmniej kilka tysięcy. Wersja, którą posiadałam była bardzo atrakcyjna pod względem graficznym i zapewne z braku innych kolorowych gier, często gościła na naszym stole. Był spiralny tor podzielony na 63 pola, była kostka zarządzająca ruchem plastikowych gęsi, które miały dojść do celu i były ciekawe wydarzenia przypisane poszczególnym polom. Wydarzenia dobre i złe. Wspominając beztroskie dzieciństwo, bardzo zaciekawiła mnie gra dla dzieci, wydana w 2011 r. przez wydawnictwo Hobbity.eu. Czytaj dalej