Pirackie skarby

Wydawnictwo Egmont rozpoczęło wydawanie serii gier określanych mianem „dobra gra w dobrej cenie”. W założeniu gry mają być ciekawe, z komponentami dobrej jakości i w atrakcyjnej cenie, poniżej 20 zł. Na obecną chwilę pojawiły się 4 tytuły, a pierwszy z nich, który chcę zaprezentować to Pirackie skarby Łukasza Woźniaka.

Zaskoczyła mnie wysoka jakość elementów. Stos żetonów z grubej tektury, ładna oprawa graficzna i bonus w postaci tekturowej linijki. Pierwsze spotkanie z regułami też mnie zaskoczyło – grafiki nastawiły mnie na grę przygodową, a dostałam logiczną.

W ciągu 4 rund gracze wędrują po wyspie poszukując ukryty piracki skarb. Na wyspie może być kilka takich kryjówek, więc szanse na wzbogacenie są duże. W sposób losowy rozkłada się kafelki wyspy tworząc pole gry o wymiarach 3×3. Punktem startu każdej eskapady jest środkowy kafelek i z niego wszyscy gracze jednocześnie rozpoczynają wędrówkę zgodnie ze wskazaniami mapy. Ta jest również tworzona w sposób losowy z 5 kafelków, na których znajdują się albo strzałki, albo konkretne fragmenty wyspy (domek, wulkan, palma). Trudność w odczytywaniu mapy polega na:

  • wyznaczaniu trasy w myśli mając konkurencję na karku,
  • konieczności poruszania się tylko w pionie i poziomie, dzieci często próbują iść na skos,
  • obieraniu właściwych kierunków wyznaczonych przez strzałki,
  • podejmowaniu decyzji czy pozostać na określonym polu (gdy kafelek mapy jest taki sam jak kafel wyspy, na który trafi się w myśli), czy też przesunąć się na kolejny,
  • wyborze kierunku, gdy kilka kafelków tego samego rodzaju graniczy z kaflem, na który trafiło się w myśli,
  • eliminacji fałszywych wskazówek, czyli kafelków prowadzących albo poza wyspę, albo na pola, których nie ma w pobliżu.

Przy tak prostych regułach i niewielu elementach gra oferuje sporo możliwości odnośnie wyboru trasy. Dzięki temu skarb może odnaleźć nie tylko najszybszy gracz (nagrodą są 2 kafle skarbów), ale też inni (dostają po 1 skarbie). Można też stracić skarby za źle wytypowaną odpowiedź.

Pierwsze spotkanie dzieci z tą grą dobrze jej nie wróżyło. W grupie 5-6 latków nie wywołała euforii, okazała się za trudna w wersji podstawowej i dzieciaki nawet nie chciały spróbować grać uproszczonej wersji z 3 fragmentami mapy. Taką wersję zaprezentowałam mojej 4latce i przyjęła się. W tym wieku jeszcze trzeba sporo podpowiadać dziecku i nie konkurować z nim, ale pozwolić na swobodne poszukiwania skarbu. Skarby będą odnalezione, a dziecko zadowolone. Po tych doświadczeniach zagrałam jeszcze raz z troszkę starszymi dziećmi i okazało się, że Pirackie skarby to bardzo przyzwoita gra. Trzeba dać jej szansę, bo tak naprawdę reguły dobrze docierają do graczy około 3 partii, mimo, że skomplikowane nie są. To jest właśnie jej jedyny, ale poważny, mankament – nie przyciąga od razu. Młodzieży bardzo się podoba i w tej grupie jest bardzo dużo emocji związanych z wyścigiem o pierwszeństwo w odczytaniu mapy. Mnie przypadła do gustu, bo jest to gra logiczna, z presją czasu, dobrymi rozwiązaniami mechanicznymi odnośnie poruszania się po polu gry, grywalna dzięki losowemu rozstawianiu kafelków, uczy dzieci odczytywania wskazówek i kierunków, jest ładnie wydana i solidna. Po prostu dobra gra w dobrej cenie.